Będzie cudownie! Elektryczne auteczka będą tanieć, bateryjki będą mieć coraz większą pojemność, miejsca parkingowe będą za darmoszkę, będzie można jeździć sobie buspasikami i parkować w centruniach, gdy tymczasem kierowcy blachosmrodów będą gotować się w korkach, oddychając skondensowanymi tlenkami azotu. I prądzik do tego będzie taniuchny, przez co dwuosobowy, elektryczny maluszek, taki słodki pączunio na kółeczkach jak od wózka dziecięcego, łyknie elektroników w bateryjkę do pełna w pół godzinki za grosiki, a potem pomknie w świat, cichutko i bez spalin! A czekaj…

W serii artykułów o elektromobilności, jakie można znaleźć na Motorewii, zostało jak widać trafnie przewidziane coś nieładnego. Im więcej na ulicach będzie nowoczesnych elektryczków, tych słodkich, malutkich dwuosobowych pączusiów na miniaturowych kółeczkach, bez drążeczka zmiany bieżków, tylko dźwigienki przełączającej kieruneczek jazdy, tym prąd będzie coraz droższy. Tak przewidzieliśmy i tak się dzieje.

Jest to logiczne. Obecnie rząd czerpie ogromne kwoty z tytułu opodatkowania każdego litra paliwa, nie będziemy po raz kolejny zamieszczać, jakie i ile, bo ile razy można się powtarzać. Rząd czerpie też ogromne kwoty z podatków, płaconych np. przez stacje benzynowe.

Prąd drożeje, co się dzieje! Elektromobilność szaleje!

Logicznie, krok po kroku. Na rynku zwiększa się liczba samochodów elektrycznych. W 2025 roku jest ich już ponad milion, jak zapowiedział miłościwie urzędujący nam Pan Premier. A co zapowiedział, stać się musi!
Jest 2025 rok i jest ich milion! Przez to jest mniej samochodów z silnikami benzynowymi i Diesla. Na stacjach sprzedawane jest mniej paliwa, bo milion nowoczesnych, postępowych Polaków tankuje elektrony na stacjach szybkiego ładowania, albo ze swoich ładowareczek ściennych.
Rząd traci sporo, bo milion blachosmrodów, z których każdy pokonywał 15 tys. km rocznie, tankował hektolitry benzyny i oleju napędowego.
Co robi rząd? Podskakuje z radości, że jest czyste powietrze i w ogóle jest fajnie i kolorowo? No nie, rząd sobie podnosi ceny prądu, żeby odbić sobie straty spowodowane niższymi przychodami z tytułu sprzedaży paliwa.

I jest to posunięcie genialne. Jedynym środkiem lokomocji dla Pana Januarego z Grójca jest chiński rower. Jak drożała benzyna, to Pan January co najwyżej zapłacił nieco wyższe podatki z tytułu zakupu chleba jego powszedniego… A teraz, dzięki podwyżkom prądu, Pan January dołoży się do rozwoju elektromobilności, która jest wyznacznikiem radości i nowoczesności i postępowości! Bo ma w domu lodówkę i żarówkę i czasem ogląda „M jak miłość” przez co telewizor też żre prąd.

 

Prąd elektryczny poważnie zdrożeje!

Spójrzmy na dzisiejszy artykuł z Rzeczpospolitej

Do 2030 roku mali i średni przedsiębiorcy zapłacą za prąd 0 19,2 % więcej niż w 2015. Gospodarstwa domowe zapłacą o 22,3 % więcej za prąd. To cena za sam prąd.

A zdrożeje przecież jeszcze cena za dostarczenie elektronów do gniazdka w domu. Firmy zapłacą o 17% więcej, a Ty biedaku polski, golony ciągle niczym kebab obracający się na grillu, zapłacisz o 32% więcej.

 Dzisiaj za kilowacik płacimy w domach średnio 0,56 grosików. Na stacyjkach szybkiego ładowania kasują właścicieli elektryczków za kilowacik od 1,89 do 2,29 zlocisza. To ten elektryczek, ten pękaty dwuosobowy pączunio na kółeczkach jak od wózka dziecięcego, z haluczykami odzyskującymi energię z hamowania do ładowania bateryjki już taki tani w eksploatacji nie będzie… Nawet przez te osiem lat, nim się bateryjeczka, ogniweczko litkowo jonkowe wyczerpie i trzeba będzie kupić nowe za jakieś 35 tysiączków za czterdzieści kilowatogodzinek pojemności (w małym słodkim, dwuosobowym i dwudrzwiowym pączusiu z tworzywa, skrojonym do wielkiego miasta, poruszającym się na kółeczkach jak od wózka dziecięcego, napędzanym trójfazowym silniczkiem elektrycznym z magnesikami trwałymi może być też mniejsza, np. 25 kWh)…

 

- Ale przynajmniej nie będziesz truł i produkował szkodliwych tlenków azotu!

- Ale przecież mój blachosmród wyposażony jest w układ recyrkulacji spalin EGR i w układ SCR, które eliminują do 90 procent tych szkodliwych związków! Mój filtr cząstek stałych eliminuje większość pyłów i sadzy! – odpowiesz wtedy stając naprzeciw ekologicznego postępowca.

Ale i tak go nie przekonasz, bo jego holenderka nie emituje żadnych pyłów, sadzy i tlenków azotu. No, chyba, że jej właściciel poje sobie modnego humusu albo samej ciecierzycy a wówczas sam będzie emitował szkodliwe gazy do atmosfery.

Podateczek w górę, całuj się Pan w rurę (wydechową, w samochodzie, wstyd tym jeździć na Zachodzie

 

Aż strach pomyśleć, co będzie dalej.

Milion blachosmrodów mniej, to mniej firm z branży automotive, dostarczających części zamienne, mniej panów Jurków, co to spawali, naprawiali i malowali, a rdzę ukrywali lub szpachlowali… Mniej stacji benzynowych… A tam, Panie Premierze! Się podateczek jakiś podniesie i wyjdzie dobrze! Kasa musi się zgadzać! Polacy bogacą się najszybciej w Europie!

A co z miejscami parkingowymi? Teraz ten mały słodki pączunio, ten elektryczek śliczny, dwuosobowy, z kolorowego tworzywa w środku wykonany, figlarnie mrugający do właściciela wskaźnikiem naładowania bateryjki na ledowym ekraniczku może za darmoszkę parkować w centruniu, gdy tymczasem zgodnie z ostatnio ustalonym prawem, właściciela blachosmroda będzie można skasować 9zł za godzinę parkowania w centrum, a tym z dieslami w ogóle zakazać wjazdu!

Kiedy pojawi się milion aut elektrycznych, zajmą wszystkie miejsca parkingowe w centruniach. I dochodów nie będzie dla samorządzików. To się wtedy znowu jakiś podatunio nałoży, np. ekologiczny, na blachosmrody.

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

ZACHĘCAMY DO ODWIEDZENIA INNYCH DZIAŁÓW MOTOREWII

REWIA czyli testy naszych motoryzacyjnych gwiazd

MOTOTECHNIKA

MOTOARTYKUŁY o interesujących samochodach

MOTOMILITARIA – samochody w służbie wojska

HUMOR I CIEKAWOSTKI

SAMOCHODY ŚWIATA

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA MOTOREWII W KANAŁACH SOCIAL MEDIA, GDZIE PUBLIKUJEMY DODATKOWO CIEKAWE ZDJĘCIA I FILMY

MOTOREWIA NA FACEBOOK

MOTOREWIA NA TWITTER

PORTAL MOTORYZACYJNY MOTOREWIA SERDECZNIE ZAPRASZA!

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

Podziel się

About The Author

Niezależny redaktor, a może nawet i dziennikarz motoryzacyjny, niewpisujący się do ogólnego kanonu tego wesołego zawodu. Nie wszystko, co piszę, wszystkim się podoba, a ponieważ jestem niezależny, mogę pisać, co mi się podoba. Kocham motoryzację i dlatego o niej piszę. Brzydzę się „dziennikarstwem motoryzacyjnym”, które polega głównie na skracaniu gotowych newsów, przychodzących z działów PR importerów samochodów. Gdzie jeszcze można mnie przeczytać? Na Motointegrator (mi.eu - poradniki), w portalu Autofakty.pl, na Allegro.pl (nic nie sprzedaję – dział: motoryzacja – poradniki), a także w wielu artykułach poradnikowych, reklamowych i content marketingowych, pisanych dla kilku cenionych marek. Jest mi niezwykle miło, że odwiedzacie Państwo moją stronę. Kontakt: redakcja@motorewia.pl