Wielu kierowcom poślizg kojarzy się tylko i wyłącznie z zimą, gdy na drogach może pojawić się gołoledź. Ale tak nie jest. W poślizg można wpaść także pod koniec lata i jesienią. I taki poślizg może zakończyć się tragicznie, od strat finansowych zaczynając, a na utracie zdrowia i życia kończąc.

Akwaplanacja albo aquaplaning to poślizg na wodzie, zalegającej na drodze albo pojawiającej się w trakcie opadów. Zjawisko to polega na tym, że bieżnik opony nie jest w stanie odprowadzić wody na boki, sprzed czoła opony. Z tego powodu pomiędzy bieżnikiem a nawierzchnią drogi tworzy się klin wodny. Powoduje on utratę styczności bieżnika z nawierzchnią.
Jakie są tego konsekwencje? Opony są jedynymi elementami samochodu, łączącymi go z nawierzchnią drogi. Dzięki nim możliwe jest odpowiednie przenoszenie mocy silnika, hamowanie, a także kierowanie pojazdem. Co się dzieje, jeśli opony stracą kontakt z nawierzchnią, na skutek klina wodnego? Samochód przestanie reagować na jakiekolwiek polecenia kierowcy. Można sobie zatem naciskać pedał hamulca i gazu do woli, bez jakiegokolwiek skutku.


Czy aquaplaning jest mniej groźny w dobrze wyposażonym samochodzie osobowym, w którym znajdują się zaawansowane, aktywne systemy bezpieczeństwa? Nie. ABS (system zapobiegający blokowaniu kół podczas hamowania) i wszystkie systemy nadrzędne w stosunku do niego (np. ASR, zapobiegający poślizgowi kół napędzanych i ESP, zapobiegający wpadnięciu w poślizg pod i nadsterowny) nie zdziałają nic, jeśli opony nie będą miały styku z nawierzchnią.
Zatem aquaplaning jest tak samo groźny dla oszczędnego posiadacza 18-letniego mikrusa klasy A, bogatego właściciela luksusowej limuzyny i młodego, gniewnego, pryszczatego, który kupił sobie BMW E36 coupe z LPG, za 1500 złotych.


Co zatem robić? Jak spadnie deszcz albo będzie już po deszczu, ale na drodze zostaną kałuże, pod żadnym pozorem nie wyjeżdżać na drogę? Zostawić auto w garażu, albo porzucić je przy drodze i przesiąść się na rower (a to się aktywiści miejscy ucieszą)? A może, wozić ze sobą hulajnogę elektryczną? Seat teraz takie sprzedaje, żeby móc nimi dojechać tam, gdzie auto nie może. Złośliwi mówią, że to na wypadek, jak się Seat popsuje, ale na szczęście w tej redakcji żadnych złośliwców nie ma i nikt takich brzydkich rzeczy nigdy by sam nie napisał (to tylko przytoczenie plotki).

tyre

 

Jak chronić się przed aquaplaningiem, czyli przed wpadnięciem w poślizg na wodzie?


Przede wszystkim trzeba jeździć rozważnie – z odpowiednią prędkością. Zwłaszcza wtedy, gdy na drodze są widoczne kałuże, albo gdy pada deszcz.
Druga sprawa to opony. Im są bardziej zużyte i im niższy w nich bieżnik (od 4mm w dół), tym gorzej radzą sobie z odprowadzaniem wody. Teoretycznie, polskie prawo dopuszcza stosowanie opon letnich z bieżnikiem o wysokości do 1,6mm, ale jazda na tak zjechanych oponach jest już bardzo ryzykowna.
Trzecie niebezpieczeństwo, zwiększające możliwość wpadnięcia w aquaplaning to zbyt niskie ciśnienie w oponach. Opony trzeba regularnie kontrolować – i w razie potrzeby dopompowywać je do poziomu ciśnienia, zalecanego przez producenta samochodu. Oczywiście, same opony muszą być dobrane zgodnie z zaleceniami producenta auta – on określa rozmiary, jakie można zastosować w samochodzie. Ale co tam mówić młodemu, gniewnemu, który dostał 1500 zł na BMW E36 z gazem… On wie lepiej! Zresztą nie tylko on.
Na wielu szrotach w Polsce nadal sprzedawane są używane opony (zazwyczaj po 40 – 50 zł, często razem z pordzewiałą felgą), które znajdują wielu nabywców. Gdyby nie znajdowały, nikt by ich nie sprzedawał. Po co kupować nowe opony i o nie dbać, po co kontrolować ich wyważenie, albo regulować geometrię? To wszystko kosztuje. Przykręca się nową, pordzewiałą felgę do piasty, często na pordzewiałych śrubach, aby się trzymało i się jeździ.
Na razie jest dobrze! A jak pęknie, albo się urwie? To się kupi nową! Na razie jest dobrze! I jeździ!
I teraz wystarczy sobie wyobrazić taką sytuację: pada deszcz, na drodze są kałuże, a tu, starym gratem na kołach ze szrotu (każde inne, a jakby było inaczej, bieżnik po prawej 1mm, po lewej 2mm), pędzi stary gamoń, 100 na godzinę, bo tyle jeszcze jest w stanie wydusić ze starego silnika (zalewanego olejem mineralnym, jak można inaczej). I nie przejmuje się takimi wynalazkami, jak aquaplaning, bo za czasów PRL nie było abesów, aquaplaningów, opon zimowych, a człowiek jeździł i to jak jeździł, aż mu łokieć marzł w oknie Trabanta.
Albo młody, gniewny, pryszczaty dociska gaz do dechy w BMW, które zostawia za sobą cztery ślady i pędzi na dyskotekę, aż woda chlapie na boki. Ledwo mu starcza na gaz, a miałby jeszcze opony kupować. Albo pompować. A nie wystarczy do auta wsiąść i z niego wysiąść, żeby się zresetowało, jak komputer? Efekty takiego postępowania są często widoczne we wiadomościach – kolejne auto owinęło się wokół drzewa, kolejni ludzie zginęli.
I potem faktycznie, strach wyjechać na drogę, bo nie tylko musimy zadbać o siebie, ale jeszcze uchronić się przed głupotą innych.


Podsumowując, aby uniknąć aquaplaningu trzeba jeździć z odpowiednią prędkością, auto powinno być wyposażone w opony z odpowiednio wysokim bieżnikiem i powinno w nich panować właściwe ciśnienie.
W trakcie ulewnych opadów nawet najlepsze i nowe fabrycznie opony z 7mm bieżnikiem nie będą w stanie odprowadzić odpowiednich ilości wody, jeśli kierowca będzie jechał szybko – dlatego tak ważne jest dostosowanie prędkości do warunków pogodowych. Ulewny deszcz najlepiej przeczekać w bezpiecznym miejscu.
Ważne jest też zachowanie odpowiedniego odstępu od poprzedzającego auta – aby w razie wpadnięcia w poślizg nie najechać na nie.

road2

 

A jeśli wpadniemy w poślizg na wodzie – jak wyjść z tej sytuacji?


Najlepsze rozwiązanie to unikanie gwałtownych manewrów i delikatne zwalnianie pedału gazu. Dzięki temu samochód będzie zmniejszał prędkość do chwili, w której uda się odzyskać przyczepność (bieżnik będzie w stanie odprowadzać wodę) i panowanie nad autem.
Łatwo napisać, trudniej zrobić. Dlatego najlepiej postępować tak, aby w poślizg nie wpaść.

MENU

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

PORTAL MOTORYZACYJNY MOTOREWIA.PL ZAPRASZA DO ODWIEDZENIA INNYCH DZIAŁÓW

MAGAZYN MOTORYZACYJNY – ARTYKUŁY O PASJONUJĄCYM ŚWIECIE MOTORYZACJI

TECHNIKA MOTORYZACYJNA – PORADNIKI MOTORYZACYJNE O TYM, JAK SOBIE RADZIC Z KŁOPOTLIWYMI PODZESPOŁAMI I JAK SERWISOWAĆ NASZE SAMOCHODY

ELEKTROMOBILNOŚĆ i SAMOCHODY ELEKTRYCZNE – BRUTALNA PRAWDA O ELEKTRYCZNYCH WYNALAZKACH

FELIETONY MOTORYZACYJNE, HUMOR I CIEKAWOSTKI – CZYLI LEKKO I PRZYJEMNIE O NASZYCH AUTACH I NIE TYLKO

MOTOCYKLE I JEDNOŚLADY

MOTORYZACJA I POLITYKA – BEZ OGRÓDEK O TYM, JAK POLITYKA WPŁYWA NA ROZWÓJ WSPÓŁCZESNEJ MOTORYZACJI

MOTORYZACJA I WOJSKO

REWIA MOTORYZACYJNYCH GWIAZD – TESTY SAMOCHODOW OSOBOWYCH

SAMOCHODY ŚWIATA – CO CIEKAWEGO PRODUKUJA W INNYCH KRAJACH, O CZYM NIE MÓWI SIĘ W POLSCE?

ZAPRASZAMY RÓWNIEŻ DO POLUBIENIA MOTOREWIA.PL NA FACEBOOK I MOTOREWIA.PL NA TWITTER

PORTAL MOTORYZACYJNY MOTOREWIA.PL – POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

Podziel się

About The Author

Niezależny dziennikarz motoryzacyjny. Kocham swoją pracę i motoryzację. Nie wszystko, co piszę, wszystkim się podoba, a ponieważ jestem niezależny, mogę pisać, co mi się podoba. Pasjonuje mnie technika samochodowa, pewnie dlatego z niepokojem spoglądam na wynalazki, takie jak auta elektryczne. Brzydzę się „dziennikarstwem motoryzacyjnym”, które polega na skracaniu gotowych newsów, przychodzących z działów PR importerów samochodów. Współpracuję z szeregiem redakcji i firm, między innymi z Motointegrator, Autofakty, Allegro.pl (dział poradniki) itd. Zawsze jestem otwarty na ciekawą współpracę. Jest mi niezwykle miło, że odwiedzacie Państwo moją stronę. Kontakt: redakcja@motorewia.pl