Co jest bardziej opłacalne: kupno nowego, pięknego, ekologicznego, zeroemisyjnego, postępowego samochodu elektrycznego, czy też śmierdzącego, paskudnego, kopcącego, trującego, przestarzałego, morderczego samochodu z silnikiem benzynowym? Aby się o tym przekonać, najlepiej po prostu, policzyć.


Jakie są nasze potrzeby? Potrzebujemy bezpiecznego, rodzinnego (do przewozu od 2 do 4 osób), atrakcyjnego wizualnie samochodu, który będzie pokonywał rocznie ok. 20.000 kilometrów. Połowa naszych podróży będzie odbywać się po mieście, a połowa poza miastem, po trasach, autostradach, drogach krajowych. Będziemy pokonywać długie trasy, jeżdżąc w sprawach służbowych i dla rozrywki.
Zdecydujemy się na kompakt, takiego średniaka, hatchbacka, pięciodrzwiowego, z niezłym wyposażeniem (6 airbagów, wspomaganie kierownicy, klimatyzacja, ABS/ESP, LED-y…).


Co mamy zakupić? Czy lepiej pozostać tradycjonalistą i inwestować w samochód z silnikiem benzynowym, niszcząc planetę, ponosząc gigantyczne wydatki na paliwo i doprowadzając do szału niemieckich „zielonych”? Czy może lepiej iść z duchem czasu, stanąć w awangardzie postępu i kupić postępowy samochód elektryczny, czysty jak łza, w dodatku niezwykle tani w zakupie i w utrzymaniu? Może nawet uśmiechnie się do nas zalotnie kierownik działu, puści oczko i zaprosi do gry w dwie wieże? Hmmmmm…


Na początek auto elektryczne. Jak może być inaczej…


W trakcie naszych dalszych rozważań weźmiemy pod uwagę cały szereg wydatków: na paliwo, na naprawy (zakup części i montaż) i koszt zakupu pojazdu.

Kupujemy modny, zeroemisyjny, tani w eksploatacji samochód elektryczny


Wybieramy pięciodrzwiowego hatchbacka ze stuprocentowo wydajnym, mocnym, czystym silnikiem elektrycznym, zasilanego z baterii litowo – jonowej o pojemności 40 kWh. Według jednych testów może przejechać 300, według innych 200 kilometrów, ale nie to jest dziś najważniejsze.


Auto kosztuje 165.000 złotych (wersja podstawowa, dobrze wyposażona, plus kolor i parę miejskich bajerów do łatwiejszego parkowania).
Oprócz auta musimy jeszcze dorzucić 5.000 złotych na domową ładowarkę, modnie zwaną wallboxem. Bez niej bateria naszego postępowego elektryka ładowałaby się kilkanaście godzin. Żeby nasz wallbox działał, musimy wyłożyć jeszcze 1000 zł na podłączenie instalacji trójfazowej do domu.


Przydałby się też ogrzewany garaż, żeby nam pojemność baterii zimą nie spadała, ale ponieważ (w tym przypadku) jesteśmy postępowi, wiemy, że globalne ocieplenie działa i niebawem sprawi, że zimy znikną, tak, jak z naszych ulic zniknęły zżarte przez rdzę Tico.


Dane fabryczne producenta mówią o tym, że auto zużywa 0,206 kWh/km, czyli będzie to 21 kWh/100 km. Jak doskonale wiadomo, dane fabryczne (dotyczące zużycia energii czy paliwa) tak się mają do rzeczywistości, jak postulaty niektórych parlamentarzystów, którzy przy dwucyfrowym bezrobociu w kraju opracowywali przepisy, dotyczące wielkości bagażu lotniczego.
Realne zużycie energii powinno być badane w warunkach jazdy mieszanej, z normalnym obciążeniem samochodu (dwie osoby plus bagaż), z włączonymi światłami, audio, klimatyzacją, albo ogrzewaniem, czyli tym, z czego korzystamy w aucie na co dzień.
Dlatego (zdaniem autora) dane fabryczne należy zaokrąglić do 30 kWh/100km.
Dla tych, którzy w tym momencie się żachnęli – spokojnie. W ten sam sposób zostanie urealnione zużycie paliwa w aucie z silnikiem benzynowym.


Roczny przebieg naszego auta to 20.000 kilometrów.
Jak już wspomnieliśmy wcześniej, będzie to eksploatacja mieszana, połowa rocznego przebiegu będzie robiona w mieście, a połowa w trasach. W związku z tym połowa ładowań baterii auta będzie odbywać się we własnym domu, z własnego wallboxa (ładowarki ściennej), a połowa z szybkich ładowarek prywatnych operatorów.


Aby przejechać 100 kilometrów, nasze auto elektryczne potrzebuje 30 kWh energii elektrycznej. Zatem, aby pokonać 10.000 kilometrów, nasz samochód elektryczny musi zużyć 3000 kWh.


Połowa ładowań będzie odbywać się w domu, z domowego wallboxa. Cena jednego kilowata prądu w domu (w 2019 roku w Polsce, ze wszystkimi podatkami) to 0,56 zł.
Zatem prąd z domowej ładowarki będzie kosztował 1680 złotych.
Połowa ładowań będzie musiała odbywać się na stacjach szybkiego ładowania. Cena jednego kilowata prądu na takich stacjach to 2,13 zł, co sprawia, że za prąd będzie trzeba zapłacić 6390 złotych.


Łącznie prąd do przejechania 20.000 kilometrów będzie kosztował 8070 złotych.


Jak doskonale wie każdy kierowca, wydatki na paliwo (w tym przypadku, kiedy mamy do czynienia z postępowym elektrykiem) to tylko część wszystkich kosztów eksploatacji auta. Samochód wymaga serwisowania i wymian. Także elektryczny, choć wielu osobom wydaje się, że to cudo działa jak ajfonik – wystarczy je tylko naładować i można przebierać paluszkami, aż kupi się nowe, lepsze. A nie.


Wydatki serwisowe w trakcie 8 lat eksploatacji auta elektrycznego:
• 2 komplety opon letnich – 2×1200 zł = 2400 zł
• 2 komplety opon zimowych – 2×1200 zł = 2400 zł
• 1 wymiana klocków i tarcz hamulcowych – 1x600zł = 600 zł (jedna bo auto elektryczne z racji częstego stosowania hamowania rekuperacyjnego zużywa elementy układu hamulcowego wolniej, niż pojazd z silnikiem spalinowym)
• 4 wymiany płynu hamulcowego – 4×100 zł = 400 zł
• Wymiana akumulatora 12V – 1×400 zł = 400 zł (tak, tak, jest akumulator 12V w elektryku, nie ma alternatora, jest ładowany z głównej baterii)
• 4 serwisy układu klimatyzacji (nowy czynnik) – 4×1000 zł = 4000 zł
• 5 serwisów rocznych u producenta (3 pierwsze w ramach gwarancji) – 5x400zł = 2000 zł
• Remont zawieszenia – 1×4000 zł = 4000 zł (tak, ma zawieszenie, takie samo, jak inne auta, a do tego auto elektryczne jest dużo cięższe od swoich spalinowych odpowiedników)
• Wymiana baterii trakcyjnej – 1×40.000 zł = 40.000 zł (w ósmym roku, bo jej pojemność będzie już niewielka)
• 2xWymiana płynu chłodniczego – 2x150zł = 300 zł (do czego? Jak do to czego? Do chłodzenia silnika elektrycznego oraz do chłodzenia i ogrzewania zimą baterii trakcyjnej)
• Wymiana oświetlenia LED (kompletne zintegrowane reflektory) – 2x1600zł = 3200 zł
• Inne awarie 1×3000 zł = 3000 zł (tak zwane niespodzianki, bezpieczniczek, falowniczek, kabelek)


Podsumowując:
• Wydatki na „paliwo” w formie elektronów (160.000 kilometrów): 64560 zł (8x8070zł)
• Wydatki serwisowe: 62.700 zł
• Łącznie wydatki na paliwo i wydatki serwisowe: 127.260 zł
• Cena samochodu (z walboxem i podłączeniem siły): 171.000 zł
Razem w ciągu ośmiu lat wydamy 298.260 zł.


Niemalże 300.000 złotych. Tyle kosztuje całkiem ładny dom pod miastem, jeśli nie kupimy go od dewelopera, tylko będziemy kontrolować Pana Mirka z ekipą kolegów z Ukrainy.


Co po 8 latach? Jeśli nie wymienimy baterii na nową, nikt od nas auta nie kupi. Po co komu samochód, którym można pojechać co najwyżej do Biedronki na osiedlu, bo dalej nie starczy zasięgu?
W przypadku aut elektrycznych, spadek wartości rezydualnej jest szczególnie bolesny, dla właściciela, nie dla autora, ten jest akurat ubawiony z tego faktu jak norka.
Bez problemu można znaleźć oferty sprzedaży ośmioletnich, miejskich karaczanów klasy A z napędem elektrycznym, renomowanych europejskich i japońskich producentów, w cenie ok. 20.000 zł. W salonie kosztowały 150.000 zł albo więcej. Są jeszcze tańsze, bez baterii.


Co jeszcze trzeba wziąć pod uwagę? Zapowiadany wzrost cen prądu. Od 30 do 50 procent. Rewolucji nie będzie. Jakby kaszanka zdrożała i papier toaletowy, to może ktoś by się ruszył. 

Photo by Janitors on Foter.com / CC BY

Photo by Janitors on Foter.com / CC BY


No dobrze, a co z konkurentem, z silnikiem benzynowym? Czy będzie taniej?

Kupujemy samochód kompaktowy z silnikiem benzynowym


Bierzemy bardzo podobne do naszego elektryka, auto kompaktowe, pięciodrzwiowego hatchbacka, z nowoczesnym (rzekomo nowoczesnym wynalazkiem downsizingowym) silnikiem benzynowym, z bezpośrednim wtryskiem i turbodoładowaniem, a także z tym samym wyposażeniem, co w elektryku.


Ile musimy zapłacić za takie auto w salonie? 75 000 zł w zupełności wystarczy. Jeszcze fele dostaniemy gratis, a jak się uśmiechniemy do dealera, to i auto się znajdzie z modnym wyświetlaczem w środkowej konsoli.


Zużycie paliwa: dane fabryczne mówią, że nasz benzyniak zużywa w cyklu mieszanym od 5,5 do 5,8 l/100km.
Jeśli ktoś przeczytał wcześniejszy elaborat przy aucie elektrycznym, to już wie. Dlatego przyjmiemy, że rzeczywiste zużycie paliwa w cyklu mieszanym (miasto – trasa po 50%) to 7l/100km.


Samochód przejeżdża rocznie 20.000 km, a średnie zużycie paliwa (rzeczywiste, wg nas) to ok. 7 l/100 km. Przy cenie 5.00 zł/litr koszt przejechania 100 kilometrów wynosi 35 złotych. Zatem koszt przejechania 20.000 kilometrów naszym benzyniakiem to 7.000 złotych.


Wydatki serwisowe w trakcie 8 lat eksploatacji auta:
• 2 komplety opon letnich – 2×1200 zł = 2400 zł
• 2 komplety opon zimowych – 2×1200 zł = 2400 zł
• 3 wymiany klocków i tarcz hamulcowych – 3x600zł = 1800 zł
• 4 wymiany płynu hamulcowego – 4×100 zł = 400 zł
• Wymiana akumulatora 12V – 1×400 zł = 400 zł
• 4 serwisy układu klimatyzacji (nowy czynnik) – 4×1000 zł = 4000 zł
• 5 serwisów u producenta (3 pierwsze w ramach gwarancji) – 5x400zł = 2000 zł
• Kompletny remont zawieszenia – 1×4000 zł = 4000 zł
• 2x wymiana płynu chłodniczego – 2x150zł = 300 zł
• Wymiana oświetlenia LED (kompletne reflektory) – 2x1600zł = 3200 zł
• Inne awarie 1×3000 zł = 3000 zł (takie niespodzianki, jak niesprawna cewka zapłonowa, jakiś czujniczek, czy inna pierdółka)
• Wymiana sprzęgła – 1×2000 zł = 2000 zł
• 2x wymiana rozrządu – 2×900 zł = 1800 zł (co 4 lata, jak w książce)
• 2x wymiana świec zapłonowych = 2x150zł = 300 zł
• 5x serwis olejowy z wymianą wszystkich filtrów (3 pierwsze w ramach gwarancji) 5x200zł = 1000 zł
• 1x wymiana oleju w skrzyni manualnej – 1×200 zł = 200 zł (według niektórych niepotrzebna, według nas potrzebna)
• 1x wymiana sondy lambda – 1×300 zł = 300 zł (może się zepsuć)
• 1x wymiana termostatu – 1x150zł = 150zł (też się może zepsuć)
• 2x wymiana paska wieloklinowego – 2x100zł = 200 zł (mały bohater spod maski)
• 1x wymiana rozrusznika – 1×500 zł = 500 zł (powiedzmy, że szlag go trafił w ósmym roku)
• 1x wymiana płynu wspomagania – 1x200zł = 200 zł (nasze auto ma układ elektrohydrauliczny)
• 1x wymiana układu wtryskowego – 1×6000 zł = 6000 zł (załóżmy, że w ósmym roku wtryskiwacze zaczęły niedomagać)
• 1x wymiana turbosprężarki – 1×3000 zł = 3000 zł (…i turbina też).


Podsumowując:
• Wydatki na paliwo (160.000 kilometrów): 56.000 zł (8×7.000 zł)
• Wydatki serwisowe: 39.550 zł
Łącznie: 95.550 złotych


Za samochód zapłaciliśmy 75.000 złotych. Razem nasze wydatki w ciągu ośmiu lat wyniosły 170.550 złotych.

Dla przypomnienia, w przypadku modnego, zeroemisyjnego, postępowego elektryka: 298.260 zł.

Photo on Foter.com

Photo on Foter.com

 


Ośmioletni samochód z silnikiem benzynowym, z przebiegiem 160.000 km, w idealnym stanie technicznym, to na polskim rynku niemalże młodziak, nówka, prosto z salonu. Spadek wartości rezydualnej w przypadku aut dobrych marek, sięga po 4 – 5 latach do 50 % pierwotnej wartości. Można zatem przyjąć, że 8 – letni pojazd bezwypadkowy, w dobrym stanie, z polskiego salonu, od pierwszego właściciela, uda się sprzedać jeszcze za 40 % ceny, jaką trzeba było zapłacić w salonie. To oznacza, że za auto będzie można uzyskać jeszcze 30.000 złotych.


Wydatki serwisowe mogłyby być mniejsze o 9.000 złotych, gdybyśmy zdecydowali się na auto z wielopunktowym wtryskiem paliwa, bez turbodoładowania.


To, co, kochani? Przesiadamy się na elektryki? Pędzimy do salonów?


A może poczekamy, aż w sprzedaży pojawi się POLSKIE auto elektryczne, polski kompakt, w cenie 70.000 złotych? A może jeszcze co innego, np. kolejne wcielenie Fiata 126p, Syreny, Poloneza, może jeszcze Fiata 125p, bo tego jeszcze nikt nie zreanimował i nie zelektryfikował?
Ja ze swojej strony proponuję jeszcze wszystkim sierotom po PRL – u elektrycznego Tarpana, tam przynajmniej byłoby gdzie baterie litowo jonowe ułożyć, pod brezentem w ładowni. Przypierdolić gwoździami do desek i chuj.
A brezent zrobić w tęczę.
Będzie nowocześnie. I ledy zamontować z przodu.
I wystarczy.

Photo by wbaiv on Foter.com / CC BY-SA

Photo by wbaiv on Foter.com / CC BY-SA

MENU

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

PORTAL MOTORYZACYJNY MOTOREWIA.PL ZAPRASZA DO ODWIEDZENIA INNYCH DZIAŁÓW

MAGAZYN MOTORYZACYJNY – ARTYKUŁY O PASJONUJĄCYM ŚWIECIE MOTORYZACJI

TECHNIKA MOTORYZACYJNA – PORADNIKI MOTORYZACYJNE O TYM, JAK SOBIE RADZIC Z KŁOPOTLIWYMI PODZESPOŁAMI I JAK SERWISOWAĆ NASZE SAMOCHODY

ELEKTROMOBILNOŚĆ i SAMOCHODY ELEKTRYCZNE – BRUTALNA PRAWDA O ELEKTRYCZNYCH WYNALAZKACH

FELIETONY MOTORYZACYJNE, HUMOR I CIEKAWOSTKI – CZYLI LEKKO I PRZYJEMNIE O NASZYCH AUTACH I NIE TYLKO

MOTOCYKLE I JEDNOŚLADY

MOTORYZACJA I POLITYKA – BEZ OGRÓDEK O TYM, JAK POLITYKA WPŁYWA NA ROZWÓJ WSPÓŁCZESNEJ MOTORYZACJI

MOTORYZACJA I WOJSKO

REWIA MOTORYZACYJNYCH GWIAZD – TESTY SAMOCHODOW OSOBOWYCH

SAMOCHODY ŚWIATA – CO CIEKAWEGO PRODUKUJA W INNYCH KRAJACH, O CZYM NIE MÓWI SIĘ W POLSCE?

ZAPRASZAMY RÓWNIEŻ DO POLUBIENIA MOTOREWIA.PL NA FACEBOOK I MOTOREWIA.PL NA TWITTER

PORTAL MOTORYZACYJNY MOTOREWIA.PL – POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

Podziel się