Używana Dacia Duster I – czy warto wydać na nią 20 lub więcej tysięcy złotych? Czy lepiej poszukać innego, ciekawszego pojazdu?


Dacia Duster I to auto produkowane w latach 2010 – 2017 przez rumuńską firmę, reanimowaną przez Renault. Nietrudno się domyślić, że koncern Renault – Nissan nie zatrudnił setek rumuńskich inżynierów i nie kazał im projektować aut od nowa. Wykorzystano podzespoły już opracowane wcześniej dla innych pojazdów Renault – Nissan, co miało oczywisty wpływ na obniżkę kosztów. Dlatego też konstrukcje Dustera oparto o nieco zmodernizowaną płytę podłogową B, z której korzystały Renault Clio II, Renault Modus, Nissan Micra III i Nissan Juke. Płyta znalazła zastosowanie również w innych Daciach, takich jak Sandero i Logan.

 

Dacia Duster I – to od Nissana, to od Renault, a Rumunom damy to złożyć w całość


Podobnie rozwiązano sprawę pozostałych części wyposażenia auta, czego przykładem może być wolnossący silnik benzynowy 1.6 SCE, w zasadzie jedyna rozsądna i tania w serwisie jednostka napędowa, montowana pod maską Dustera. Silniki 1.6 SCE o pojemności 102 i 105 KM to konstrukcja Renault, za to jednostki o mocy 114 KM to dzieło inżynierów Nissana.
Poza 1.6 SCE, pod maską Dustera montowano również turbodoładowane, downsizingowe silniki Renault 1.2 TCe, z bezpośrednim wtryskiem paliwa, a zatem o wiele bardziej skomplikowane i droższe w serwisowaniu.


Wersja z napędem 4×4 miała napęd zapożyczony od Nissana XTrail I, a także tylną oś wielowahaczową. W wersji z napędem na przednią oś zastosowano z tyłu belkę skrętną. Belka skrętna była częścią nie do zniszczenia w autach japońskich. A we francuskich była źródłem problemów. I tak też jest w Duster.


Kokpit Dacii Duster jest również zubożoną (i to bardzo zubożoną) wersją kokpitu Nissana Qashqai. Auta mają wiele wspólnego, ale różnica pomiędzy nimi jest taka, jak pomiędzy braćmi, z których jeden urodził się przystojny i ładny, a do tego znalazł dobrą pracę i miał poważanie u sąsiadów, a drugi urodził się brzydki i poważania nie miał. Także ze względu na przeszłość.

 

Dacia Duster I – medal w dziedzinie brzydoty


Dacia Duster jest tak brzydka jak deszczowa noc listopadowa, jak miasto Złoczew, jak muzyka pop w polskich stacjach radiowych. To prawda, że człowiek każdego roku przeżyje i noce listopadowe, może mieszkać w Złoczewie (jest tam nawet Biedronka, zatem nieco świata można posmakować), a nawet wytrzyma osiem godzin w pracy, gdzie grają polskie stacje radiowe i z głośników wydobywa się popowa wydzielina, przypominająca niedoprawioną papkę, przerywana bredzeniem pseudoredaktorów, którzy chrzanią od rzeczy a to o nowej sukni jakieś celebryckiej pseudoidiotki, a to o zbliżającym się weekendziku.
To wszystko da się przeżyć. Dacią Duster też da się jeździć. Ale po co?
Życie to nie jest klub dla sadomasochistów, w którym trzeba się codziennie poddawać samobiczowaniu, w nadziei, że w nagrodę za to dostaniemy miejsce w lepszym świecie. Może być tak, że Święty Piotr powie – skoro przez tyle lat pracowałeś w podrzędnej pracy, słuchałeś gównianej muzyki, jeździłeś całe życie gratem i przez kilkadziesiąt lat ci to odpowiadało – to po co chcesz iść do nieba, gdzie mamy wszystko najlepsze? To nie dla ciebie!
A zatem można i w listopadową noc uśmiechać się z radości, robiąc coś przyjemnego, nie trzeba słuchać tandetnej muzyki z polskich stacji radiowych, takie brzydkie miasta, jak Złoczew, można omijać z daleka. I nie trzeba jeździć Dacią Duster. Bo na rynku aut używanych można znaleźć setki innych, interesujących modeli.

 

Niczego tak nie pragnę, jak SUV!


Dlaczego ludzie kupują SUV? Co jest takiego magicznego w tych autach, że tak bardzo ich pragną? Są duże, ucharakteryzowane na terenówki, zapewniają lepszą widoczność, bo jest wyżej, powinny mieć mocniejszy napęd, lepszą dzielność w terenie, a także wyższy prześwit, dzięki czemu nic im nie obije miski olejowej i innych elementów, zawieszonych pod metalowym brzuszyskiem.
Ale w zamian trzeba liczyć się z tym, że takim autem będzie trudniej zaparkować w mieście, będą wyższe opłaty, wyższe koszty serwisowania i napraw.


A Dacia Duster? Co ma z prawdziwego SUV? Wygodną pozycję za kierownicą, dużą ilość przestrzeniu we wnętrzu i nieco wyższy prześwit. I to wszystko. A tak na marginesie. Kierownica jest podobna do tej, stosowanej w Renault Thalia, kolejnym paskudniku, któremu ktoś na złość przyspawał bagażnik. I też jest brzydka.


Czy Dacię Duster można nazwać SUV? Jeśli mieszaninę olejów z 2 procentową zawartością tłuszczu mlecznego można nazwać masłem, jeśli pływające piłki pingpongowe z tłuszczu, soi i odkostnionego mięsa w czerwonej brei można nazwać klopsikami, jeśli starego, obrzydliwego komucha, startującego do Parlamentu Europejskiego, można nazwać reprezentantem nowoczesnego kraju, to i Dacię Duster można nazwać SUV.

By Crazy1880 - Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=10001227

By Crazy1880 – Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=10001227

 

Dacia Duster I – brzydota, wszędzie brzydota


Dlaczego mam tak ogromną niechęć do tego samochodu? Jest obrzydliwy. Obrzydliwość stylistyczna bije od niego na kilometr. Sam kształt karoserii jest wyjątkowo nieciekawy. Ogromne nadkola, jakby auto poruszało się na kolach od ciągnika rolniczego, trzecia szyba, za słupkiem C, przypominająca okno od wychodka, brak jakichkolwiek elementów dodatkowych, które mogłyby jakoś przełamać w linii bocznej wrażenie, że przed nami znajduje się wielka, metalowa puszka z konserwą turystyczną. Chociaż jakaś listwa ozdobna by się przydała. Wyjątkowo paskudny jest przedni pas, z atrapą grilla i reflektorami. Przecież tu naprawdę, nie potrzeba wiele pracy, aby zrobić coś ciekawego, ładnego, charakterystycznego, przyciągającego wzrok. Można sobie oczywiście, dokupić boczne progi, jak w rasowej terenówce, ale pasują one do tego auta jak aktywista miejski do amerykańskiego pickupa, z 6 litrowym benzyniakiem.
Najpaskudniejszym elementem tego pojazdu jest tył. Wygląda jak tyłek jamnika, który stracił ogon. A klapa mogłaby równie dobrze służyć jako część piecyka gazowo elektrycznego.


Nie lepiej jest, gdy się wsiądzie do tego pojazdu. Faktycznie, miejsca nie brakuje, nawet dla dość wysokich osób. Jest przestrzeń (z przodu i z tyłu), widać odrobinkę więcej, bo jest odrobinkę wyżej. Ale na tym koniec. Tragiczne są nie tylko materiały wykończeniowe, ale w ogóle sam projekt wnętrza tego auta.


Najczęstsze wyposażenie tego auta, to dwie przednie poduszki powietrzne, ABS, wspomaganie kierownicy, immobiliser i radio. Zdarzają się w ofertach z drugiej ręki także auta lepiej wyposażone, posiadające między innymi ESP, klimatyzację oraz elektrycznie sterowane szyby i lusterka.

 

 

Wydaj Twoje ciężko zarobione 20 tysięcy na coś fajnego


Za pojazd z 2010 roku, a więc z początku produkcji, trzeba zapłacić ok. 20 tys. zł. W tej cenie można kupić auto krajowe, od pierwszego właściciela, z udokumentowaną historią.
W przypadku kupna typowego golasa, można dokupić bez problemu czujniki parkowania (40 zł zestaw), dobrą nawigację, albo radio 1 Din z dużym, chowanym ekranem (i z nawigacją), kamerę cofania, czy pokrowce na siedzenia z ekoskóry, aby nieco uszlachetnić wnętrze tego pojazdu. Ale z jego wyglądem zewnętrznym nic nie da się zrobić. Takie to paskudztwo. Nie pomogą żadne orurowania, ładne alufelgi, stopnie. Żeby to auto zmienić, to trzeba by je okleić styropianem i wyciąć nowy kształt karoserii.


Nawet auto w najprostszej i najmniej kłopotliwej wersji (1.6 SCE, manualna skrzynia biegów, napęd na przednią oś) generowało problemy.
W silnikach 1.6 konstrukcji Renault, zdarzały się przypadki zerwania paska rozrządu, co kończyło się bardzo poważnym uszkodzeniem silnika. Problemy wywoływał pojawiający luz w łożysku pompy płynu chłodzącego, powodujący zsuwanie się paska. Przy wymianie rozrządu konieczne było stosowanie odpowiednich, oryginalnych podkładek dystansowych (np. pomiędzy rolką prowadzącą a kadłubem silnika), zastosowanie innych prowadziło do uszkodzeń paska rozrządu. Nietrwałe bywały również cewki zapłonowe.


W autach pojawiały się problemy ze skrzyniami biegów. I co oczywiste, w tego typu taniochach – pojawiała się korozja (układ wydechowy, błotniki, progi itd.).
Awaryjny okazywał się również przełącznik zespolony pod kierownicą.

Rudo tutaj

Źródło http://www.autolatest.com/photos-car-editorials/rust-problems-of-dacia-renault-duster-2010/2176

Źródło http://www.autolatest.com/photos-car-editorials/rust-problems-of-dacia-renault-duster-2010/2176

Więcej zdjęć Dacii Duster żywcem pożeranej przez rdzę – http://www.autolatest.com/photos-car-editorials/rust-problems-of-dacia-renault-duster-2010/2176


Moim zdaniem kupno używanej Dacii Duster to strata 20 tys. złotych, które można wydać na coś zdecydowanie ciekawszego, co da dużo więcej radości z jazdy i faktu posiadania.
Samochód musi jeździć, musi być bezpieczny i musi być też ładny. Nie cierpię ludzi, którzy bredzą, że wygląd nie ma znaczenia, kolor nie ma znaczenia, kształt nie ma znaczenia. Niech sobie zbudują samochód z pustaków betonowych i pomalują go w kolorze kurzych odchodów, skoro nie ma to dla nich znaczenia.


Do tego, pomimo pracy całego sektora marketingowego, próba zmiany postrzegania marki w Polsce nie odniosła sukcesu. I wujek Staszek przy rodzinnym stole i pan Józek z warsztatu i Ola z innego bloku, która ci się podoba, powiedzą Ci o Dacii dokładnie to samo. Co? Nie napiszę, bo nie chcę mieć procesu. Ale myślę dokładnie to samo, co Staszek, Józek i Ola. I mam rację.


Dacia Duster to przecież tani samochód! On nie może być ładny!
Citroen C-Elysee i Peugeot 301 to też tanie auta. I nie wyglądają obrzydliwie, wręcz przeciwnie. Czyli jak się chce, to można.

REWIA czyli testy naszych motoryzacyjnych gwiazd

MOTOTECHNIKA

MOTOARTYKUŁY o interesujących samochodach

MOTOMILITARIA – samochody w służbie wojska

HUMOR I CIEKAWOSTKI

SAMOCHODY ŚWIATA

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA MOTOREWII W KANAŁACH SOCIAL MEDIA, GDZIE PUBLIKUJEMY DODATKOWO CIEKAWE ZDJĘCIA I FILMY

MOTOREWIA NA FACEBOOK

MOTOREWIA NA TWITTER

PORTAL MOTORYZACYJNY MOTOREWIA SERDECZNIE ZAPRASZA!

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

 

Podziel się