Utrzymująca się woń spalin w kabinie samochodu to sygnał alarmowy, którego nie wolno lekceważyć. Co może być powodem smrodu spalin w kabinie samochodu? Spójrzmy na typowe powody awarii.


Spaliny powstają w procesach spalania mieszanki paliwowo powietrznej w cylindrach silnika.
Następnie są kierowane do kolektora wydechowego. Część z nich, przy odpowiednich warunkach, trafia z powrotem do cylindrów, kierowana tam przez zawór recyrkulacji spalin EGR. Ma to za zadanie zmniejszenie ilości tlenków azotu NOX, najbardziej szkodliwych składników spalin. Wbrew temu, co twierdzą pewni wielcy dziennikarze motoryzacyjni z dużych gazet, rzekomo eksperci, nie ma to na celu „dopalania spalin”. Ten zaskakujący ruch ma na celu wypełnienie cylindrów częściowo spalinami a także zmniejszenie temperatury w ich wnętrzu. Po co? Bo w wysokiej temperaturze tlen łączy się z azotem, tworząc szkodliwe NOX. Potem całe gazowe towarzystwo pędzi do kolektora wydechowego. Tu jeszcze pomiary przez sondę lambda (pierwszą), potem do katalizatora trójdrożnego (w benzyniakach), a w dieslach do katalizatora, a potem do filtra cząstek stałych. W nowszych benzyniakach filtr cząstek stałych też jest. Jeszcze druga sonda lambda sprawdza ilość tlenu w spalinach. W dieslach spełniających Euro 6 to jeszcze nie koniec tortur. Gazy spalinowe wpadają do młynka, gdzie są mieszane z tfu! – mocznikiem! Ale to paskudztwo niemal całkowicie eliminuje pozostałe NOX – y. Jeszcze tłumiczek, żeby nie hałasować, jeszcze ozdobna chromowa rurka ze sklepu tuningowego i dalejże wylatywać z rury wydechowej i atmosferę ocieplać!

Rura wydechowa celowo znajduje się na końcu auta, żeby spaliny ładnie odprowadzać, tak, żeby kierowca czuł się komfortowo i jego pasażerowie też. Smród na wschód, znaczy, za samochodem.

 

Układ wydechowy musi być w stu procentach szczelny. Ale tą szczelność trudno jest zachować, bo układ wydechowy drży w trakcie pracy silnika i w trakcie jazdy. Spaliny rozgrzewają go od środka jak tani alkohol pijaka, nawet do kilkuset stopni Celsjusza. Z zewnątrz znów na układ wydechowy wpływa temperatura, woda, brud, kurz, kamienie spod kół w niego walą, czasem jaki nierozważny młody napaleniec wjedzie do wody i rozgrzany układ wydechowy schłodzi w głębokiej kałuży… Daj Pan spokój! Metal się kurczy, katalizator i filtr się wykrusza… To nie jest, panie Trabant z czasu PRL, we współczesnych autach w układzie wydechowym są podzespoły warte kilka i kilkanaście tysięcy złotych, żeby wziąć taki filtr cząstek stałych i układ SCR (selektywnej redukcji katalitycznej). I wszystko musi być sprawne, bo inaczej będziemy truć, a od tego padniemy i my (byłoby szkoda) i miejscy aktywiści i stworzenia wszelakie latające, pełzające i fruwające (też byłaby szkoda).

Smród spalin w kabinie – skąd się bierze?

Odpowiedź nasuwa się sama – z nieszczelności. Czasami te nieszczelności są tylko w układzie wydechowym. To pół biedy. Wszystko można wymienić na nowe. I trzeba, bo auto to nie parowóz, a wnętrze kabiny to nie komora gazowa.
Ale czasami w takim przypadku okazuje się, że nieszczelności są i w układzie wydechowym i w podłodze auta. Korozja mogła przeżreć w niej takie dziury, że do środka dostaje się i smród spalin i woda z kałuż, a niebawem takim autem będzie można jechać tak, jak robili do Flinstonowie w niezapomnianej kreskówce.

 

Co może być powodem spalin we wnętrzu kabiny?
     * Wyżarta przez korozję dziura w rurach układu wydechowego. Pod kabiną albo zaraz za silnikiem, po opuszczeniu kolektora wydechowego. Żadne łatanie tu nie pomoże. W warsztacie mechanik jak sprawny dentysta dokona ekstrakcji (jakie ładne słowo!) skorodowanego kawałka rury, w jego miejsce wspawa nową rurę i gotowe.


Uwaga: w gwarze starszych mechaników nadal funkcjonuje paskudne powiedzenie „charchnąć”. Obrzydliwie się to kojarzy, ale jak mechanik powie „zaraz pani/panu/osobie nieidentyfikującej się płciowo tu charchnę” to nie obrażać się i nie bić. Oznacza to, że przyspawa.


Nieszczelny kolektor wylotowy. Mógł pęknąć, mógł dziad jeden skorodować i zrobiły się dziury, mogło też dojść do uszkodzenia uszczelki. Wymienić na nowy. Koniecznie na nowy, a nie stare g**** ze szrotu.
Elastyczny łącznik, zwany też plecionką, mógł otrzymać cios kamieniem, zeżarła go rdza, albo właściciel auta przydzwonił o coś. Rozwiązanie? Wywalić i wymienić na nowy.


 • Środkowy tłumik, znajdujący się pod kabiną samochodu. Mógła go przeżreć korozja, mogły puścić spawy, mógł dostać w pałę tak samo, jak elastyczny łącznik, gdy właściciel przedzwonił o coś podwoziem. Rozwiązanie? Wywalić w cholerę i wspawać nowy.

Niektórzy użytkownicy stosują różne domorosłe naprawy, ale żadne opaski metalowe, kleje epoksydowe do metalu i inne wynalazki nic nie dadzą. To są uszkodzenia, które można tanio usunąć. I trzeba usunąć je szybko, żeby się nie zatruć spalinami.
Samochód musi być bowiem bezpieczny i dla kierowcy i dla pasażerów i dla środowiska.

REWIA czyli testy naszych motoryzacyjnych gwiazd

MOTOTECHNIKA

MOTOARTYKUŁY o interesujących samochodach

MOTOMILITARIA – samochody w służbie wojska

HUMOR I CIEKAWOSTKI

SAMOCHODY ŚWIATA

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA MOTOREWII W KANAŁACH SOCIAL MEDIA, GDZIE PUBLIKUJEMY DODATKOWO CIEKAWE ZDJĘCIA I FILMY

MOTOREWIA NA FACEBOOK

MOTOREWIA NA TWITTER

PORTAL MOTORYZACYJNY MOTOREWIA SERDECZNIE ZAPRASZA!

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

Podziel się

About The Author

Niezależny dziennikarz motoryzacyjny. Kocham swoją pracę i motoryzację. Nie wszystko, co piszę, wszystkim się podoba, a ponieważ jestem niezależny, mogę pisać, co mi się podoba. Pasjonuje mnie technika samochodowa, pewnie dlatego z niepokojem spoglądam na wynalazki, takie jak auta elektryczne. Brzydzę się „dziennikarstwem motoryzacyjnym”, które polega na skracaniu gotowych newsów, przychodzących z działów PR importerów samochodów. Współpracuję z szeregiem redakcji i firm, między innymi z Motointegrator, Autofakty, Allegro.pl (dział poradniki) itd. Zawsze jestem otwarty na ciekawą współpracę. Jest mi niezwykle miło, że odwiedzacie Państwo moją stronę. Kontakt: redakcja@motorewia.pl