Wolnossący silnik benzynowy? Małolitrażowy silnik benzynowy? Silnik wysokoprężny? Silnik zasilany gazem? Napęd hybrydowy? A może postępowy napęd elektryczny? Co wybrać? Jakie są wady, a jakie zalety poszczególnych napędów?

Kwestia wyboru napędu ma ogromne znaczenie dla przyszłego użytkownika samochodu. Dobry wybór oznacza zadowolenie z auta. Zły – ciągłe problemy i niepotrzebne wydatki.
Każdy ma swoje zdanie. Ale jeśli tu już jesteś, Drogi Czytelniku, zapoznaj się z moim.
Nawet, jeśli po przeczytaniu tego tekstu będziesz wygrażał pięścią i krzyczał, że g***o się znam, a samochód widziałem jedynie na zdjęciu w Internecie, podziękuje Ci za to, że przeczytałeś, zapoznałeś się z moim zdaniem i dałeś zarobić 0,0035 grosza z reklam Google.

Kredyt na samochód, źródło freepik.com Motorewia.pl

Kredyt na samochód, źródło freepik.com Motorewia.pl

Skoro kasa już jest i chęć zakupu jest, trzeba wybrać silnik…

 

Silnik benzynowy wolnossacy wady i zalety Motorewia.pl źródło Freepik.com

Silnik benzynowy wolnossacy wady i zalety Motorewia.pl źródło Freepik.com

Wolnossący silnik benzynowy

Ekolodzy łapią się za głowę, że we współczesnych czasach silnik może mieć półtora, niecałe dwa litry, albo ponad dwa litry pojemności. Toż to truciciel, morderca niewinnych istot na całej planecie, wypluwający z siebie tony zanieczyszczeń i generujący mnóstwo CO2!

To silnik dla osób, które w większości podróżują poza miastem, omijając miejskie korki. W mieście taka jednostka napędowa zużywa sporo paliwa, ale poza miastem potrafi niezwykle przyjemnie zaskoczyć bardzo niskim spalaniem. Mówimy tu oczywiście, o ekonomicznej jeździe z prędkością od 70 do 100 km/h i odpowiednio dobranym biegiem.

Wolnossące silniki benzynowe to jednostki bardzo mało awaryjne, przy odpowiednim serwisowaniu. Jeśli właściciel auta stosuje dobry olej i wymienia go co 15 tys. km przebiegu, często wymienia filtr powietrza i paliwa (raz na rok), dba o właściwą pracę układu chłodzenia, a auto ma dobry i sprawny akumulator, to nic złego nie powinno się z takim silnikiem dziać.
Trzeba pamiętać, że wymiany będą wymagać świece zapłonowe, a po przebiegu 150 – 200 tys. km zużyją się cewki zapłonowe (dobre kosztują kilkaset złotych). Koniecznie trzeba przestrzegać terminów wymiany napędu rozrządu , a w przypadku łańcucha, reagować na wszelakie anomalie.

 

Samochód z LPG wady i zalety

Samochód z LPG wady i zalety

 

Wolnossący silnik benzynowy, zepsuty przez instalację gazową

Specjaliści, montujący instalacje gazowe, z pewnością się nie zgodzą. I bardzo dobrze, bo jak pisał Jaroslav Hasek, gdyby wszyscy na świecie się ze sobą zgadzali, to po pewnym czasie, z tej wielkiej miłości pourywaliby sobie łby. I o czym byśmy dyskutowali?
Gaz generuje znacznie wyższą temperaturę spalania niż paliwo i dlatego żaden silnik nie jest przystosowany do pracy z nim. Po prostu, jakoś ta współpraca się układa, przez pewien czas. Do czasu, aż przestanie. A silnik ulegnie poważnej awarii.

Wiele osób powie, ale ja mam instalację gazową i działa! Wiele lat temu autor miał swój własny, pierwszy bieda samochód i z chwilowego braku środków finansowych zamiast oryginału, który kosztował 450zł, zamontował do swojego auta chłodnicę od Tico, która kosztowała 100zł. I też działało!
Ba, nasze Ministerstwo Obrony Narodowej uważa, że stare czołgi T-72M1 po odświeżeniu też będą działać. Ba, poprzedni rząd PO- PSL udowodnił, że państwo z tektury i styropianu też działało, nawet całe 8 lat! Ba, nasz nieoceniony Janusz Korwin Mikke uważa, że może zarządzać państwem z setką urzędników. Każdy ma prawo coś sobie uważać i święcie wierzyć, że jest to słuszne.

Instalacja gazowa wymaga wydania sporej sumy pieniędzy na jej montaż. Auto trzeba dodatkowo serwisować, choć koszty tego serwisu są niewielkie (filtry fazy ciekłej i fazy lotnej kosztują po kilkanaście złotych). Kto chce ryzykować, niech ryzykuje.
Najgorszymi zwolennikami aut z instalacją gazową są ci, których nie stać na utrzymanie auta z dużym silnikiem, ale chcą całemu światu udowodnić, że ich stać. Po co to komu potrzebne?

Jeśli już się uprzecie na auto z gazem…
Kupując auto używane, z instalacją gazową, bądźcie wyczuleni na jedną rzecz. Pytajcie, kiedy instalacja gazowa została zamontowana. Jeśli kilka miesięcy przed wystawieniem auta do sprzedaży, to się zastanówcie chwilę. Po cholerę ktoś, kto chciał sprzedać auto, inwestował w nie kilka tys. złotych? To jest chore i niedorzeczne.
Dlaczego zatem wystawił samochód do sprzedaży? Bo po założeniu instalacji gazowej zaczęły się poważne problemy z autem, z którymi nie potrafi sobie poradzić. I chce przekazać problem w inne ręce.

 

youth_day_background

Małolitrażowy silnik benzynowy, z turbodoładowaniem

Wynalazek z ostatnich lat, mający rzekomo zrewolucjonizować motoryzację. Nie zrewolucjonizował. Jest bardziej skomplikowany i droższy w naprawie i serwisowaniu od swojego wolnossącego brata. Ciągle nie pojawiły się żadne przekonujące dane, które rozmyją podejrzenia o niską trwałość.

Auto z małolitrażowym benzyniakiem to rozwiązanie dla kogoś, kto często porusza się w mieście, a mało na trasach. Dlaczego? Bo miniaturowe wysilone wynalazki bardzo dużą palą przy większych prędkościach.

Specjaliści przestrzegają przed tym, że taki silnik ma „duże wymagania serwisowe”. A który ich nie ma? Wolnossąca jednostka też takowe ma, ale jeśli użytkownik przestanie o nią dbać, to popsuje się znacznie później, niż silnik małolitrażowy. Olej trzeba wymieniać w każdym silniku, w każdym aucie musi być sprawny układ chłodzenia, drożny filtr powietrza itd. Dynamiczna jazda zaraz po starcie zniszczy tak samo małolitrażowego benzyniaka jak i silnik wolnossący. Z tym, że w przypadku małolitrażowej miniatury najwcześniej podda się turbina.

Kupując auto z takim silnikiem trzeba liczyć się z tym, że części są drogie (świece zapłonowe kosztują nawet 6 razy więcej, co wolnossącego), silnik jest doładowywany przez turbinę (trzeba ją odpowiednio traktować i liczyć się z tym, że będzie trzeba ją wymienić), układ bezpośredniego wtrysku paliwa jest bardzo czuły i delikatny (wtryskiwacze i pompy wysokiego ciśnienia są drogie, ale nie tak drogie, jak w przypadku diesli), a niemal każde auto posiada sprzęgło, współpracujące z dwumasowym kołem zamachowym. Zatem, silnik będzie w miarę mało palił podczas jazdy po mieście, ale znów częsta jazda po mięście wykończy dwumasowe koło zamachowe i sprzęgło (a to będzie parę tysięcy złotych). Są też podatne na problemy z nagarem, pojawiają się w nich awarie łańcucha rozrządu.
Coraz więcej nowych jednostek napędowych współpracuje też z filtrem cząstek stałych GPF (gasoline particulate filter). Ten też będzie się zapychał podczas jazdy po mieście. Jak nie kijem go, to pałą…

diesel wady i zalety

diesel wady i zalety

 

Silnik wysokoprężny – dla kogo? Plusy i minusy

Wieszczą ich śmierć i wieszczą. Ekolodzy patrzą na samochody z dieslami jak na jeżdżące komory gazowe, mordujące ludzi, dziki, kuny i ciećwierze. To oczywiście bzdura. Przeciętny pryszczaty nastolatek, chodzący na strajki klimatyczne uważa, że DPF, FAP, EGR czy SCR to oznaczenia nowych płci albo orientacji seksualnych. A to zaawansowane systemy oczyszczania spalin.
Inną sprawą jest to, że są masowo usuwane z samochodów i takie działanie jest po prostu nie fair. To tak, jak z instalacją gazową. Kupię sobie auto z 3 litrowym silnikiem i założę sobie gaz, bo mnie nie stać, żeby nim jeździć. W tym przypadku kupię sobie diesla, ale powycinam z niego połowę układu oczyszczania spalin, bo mnie nie stać, żeby go naprawić.
Silnik wysokoprężny to rozwiązanie dla kogoś, kto bardzo dużo jeździ po trasach. Bardzo dużo. Bardzo dużo to nie jest 15 tys. km rocznie, tylko dwa razy tyle. Wtedy oszczędności w paliwie faktycznie dadzą się odczuć i być może, koszty napraw osprzętu (wtryskiwaczy, dwumasy, DPF lub FAP, SCR) faktycznie da się jakoś zaakceptować.

Diesel to nie jest auto dla osoby niedbałej. To samochód dla kogoś, kto nie żałuje na wymianę filtrów paliwa i powietrza, kto wykonuje dodatkowe czynności serwisowe (czyszczenie układu wtryskowego, czyszczenie DPF), kto odpowiednio eksploatuje auto z turbiną i kołem dwumasowym.

Trzeba pamiętać, że większość używanych diesli, z przebiegiem 200 tys. km to wielka mina przeciwpiechotna dla nowego nabywcy.

youth_day_background

 

Napęd hybrydowy – dla kogo? Plusy i minusy

Nowoczesność, panie, ale taka normalna nowoczesność. Silnik elektryczny zastępuje rozrusznik, w trakcie pracy silnika benzynowego (a u Francuzów także diesla) pracuje jako prądnica, albo wspomaga silnik benzynowy (lub diesla u „braci” znad Sekwany) w trakcie dużych obciążeń.
Do tej pory, na rynku idealnie sprawowały się paskudne Toyoty Prius. To, że w prasie pojawiały się radosne informacje o tym, że taksówkarze dobijali do miliona kilometrów, nie oznacza, że taki rekord Ty, drogi Czytelniku, osiągniesz. Są tacy, którzy potrafili eksploatować diesla z turbiną do 300 tys. km bez awarii. Ale 90 procent musiało ją wymieniać/regenerować przed osiągnięciem 150 tys. km przebiegu.
To, że Toyota Prius pierwszej generacji cieszyła się opinią auta mało problemowego, nie oznacza, że tak będzie z innymi modelami Toyoty, albo innych producentów.
Stąpamy po gruncie, który jest słabo poznany. Wiele osób wierzy w bajki, że auto może przejechać po mieście parę kilometrów na samym silniku elektrycznym „za darmo”. Nic nie jest za darmo. Nawet za powietrze trzeba płacić Unii Europejskiej, przez co drożeje prąd.

Serwisowanie takiego auta jest drogie, mało warsztatów jest to w stanie wykonać. Ale klocki hamulcowe mało się zużywają! No fakt, przecież wymiana klocków hamulcowych to czynność, która zdecydowania obciąża budżet każdego kierowcy tak, że się nie może pozbierać…
Hybryda posiada baterie. I te baterie są bardzo, bardzo drogie. Trzeba będzie je wymienić. I będzie bardzo, bardzo drogo. Hybryda posiada skrzynię bezstopniową CVT, która jest bardzo, bardzo droga i będzie się psuć. Samo serwisowanie skrzyni (dynamiczna wymiana oleju) to parę stówek. A jak się paseczek zepsuje, w skrzyni, to się od spodni nie przełoży.
Silnik elektryczny też nie jest z pralki. I też się może popsuć, tak samo, jak inne instrumenty.

I nie licz na to, drogi Czytelniku, że będziesz jeździł, zużywając 4 litry paliwa na 100 km. Bo się bardzo zawiedziesz.

youth_day_background

 

Napęd elektryczny – dla nikogo

Czarny humor w najlepszym wydaniu. Największa ściema ostatnich lat. Wynalazek z silniczkiem elektrycznym i bateryjką ważącą kilkaset kilogramów, zawierającą najgorsze możliwe świństwa, uznany za pojazd ekologiczny.
Kompletnie nieekonomiczny w zakupie (minimum dwa razy droższy od swojego spalinowego odpowiednika). Nierealne wyliczenia, co do ekonomii użytkowania tego auta, oparte są o dane z sufitu. Zwłaszcza teraz, gdy ciągle zapowiadane są podwyżki cen prądu i wiadomo, że ceny prądu będą rosnąć, ze względu na wyższą cenę emisji CO2.
Podawane zasięgi w praktyce są o połowę mniejsze. Ładowanie samochodu w domu trwa wiele godzin. Na stacji szybkiego ładowania 30 -40 minut, ale kilowat kosztuje tam nawet 4 razy tyle, co w domu (2,20 zamiast 55 groszy).

Baterie o pojemności 40kWh kosztują ok. 35 – 40 tys. zł (regenerowane ok. 27 tys. zł) i będzie trzeba je wymienić po 8 latach eksploatacji, bo ze względu na ich zużycie, zasięg będzie drastycznie malał.
Ponawiam pytanie, zadane we wcześniejszym artykule. Kto przy zdrowych zmysłach zainwestuje 40 tys. zł w samochód, mający 8 lat? Kto kupi auto ze zużytą baterią, wiedząc, że będzie musiał zainwestować w nie 40 tys. zł? Nikt, elektryczny złom po 8 latach pójdzie na… złom. A jego 400 kg bateria idealnie wpisze się w walkę z zanieczyszczeniami.

A to przecież tylko bateria. Nic się nie będzie psuło? Części elektryczne, pracujące w wysokiej temperaturze i z prądem o bardzo dużym napięciu, nie będą się zużywać? Np. taki falownik?
Zobaczymy!

A jeśli ktoś liczy na to, że kupi sobie kompaktowy samochód elektryczny, za 70 tysięcy złotych i będzie nim pokonywał 100 km za 4 złote, to powinien udać się do lekarza, jak najszybciej.

Samochody elektryczne to fanaberia dla bogatych osób. I prawidłowo. Jeśli ktoś chce sobie taki kupić dla zabawy, bo nie ma na co wydać zarobionej kasy – niech sobie kupuje i niech ma z niego radość. Ja też mam fanaberie posiadania pickupa z 3 litrowym dieslem, choć w ogóle mi nie jest potrzebny na co dzień. Jeszcze sobie pomachamy na ulicy.

Ale jeśli ktoś uważa, że elektromobilność to jest jakaś gigantyczna zmiana, nowość, rewolucja, to jest w wielkim błędzie. To powrót do początków motoryzacji, który się nie sprawdził. Równie dobry będzie powrót do czasów konia, ciągnącego pojazd. Też będzie ekologicznie.
I zanieczyszczenia, generowane przez napęd, nie będą tak uciążliwe, jak w przypadku elektryka.

…a jeśli się ze mną zgadzasz, choć po części, przybij wirtualną pionę!
I zajrzyj tu jeszcze.

 

MENU

CHCESZ SKOMENTOWAĆ NASZ ARTYKUŁ? NAPISAĆ SZCZERZE, CO O NIM MYŚLISZ?

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

PORTAL MOTORYZACYJNY MOTOREWIA.PL ZAPRASZA DO ODWIEDZENIA INNYCH DZIAŁÓW

MAGAZYN MOTORYZACYJNY – ARTYKUŁY O PASJONUJĄCYM ŚWIECIE MOTORYZACJI

TECHNIKA MOTORYZACYJNA – PORADNIKI MOTORYZACYJNE O TYM, JAK SOBIE RADZIC Z KŁOPOTLIWYMI PODZESPOŁAMI I JAK SERWISOWAĆ NASZE SAMOCHODY

ELEKTROMOBILNOŚĆ i SAMOCHODY ELEKTRYCZNE – BRUTALNA PRAWDA O ELEKTRYCZNYCH WYNALAZKACH

FELIETONY MOTORYZACYJNE, HUMOR I CIEKAWOSTKI – CZYLI LEKKO I PRZYJEMNIE O NASZYCH AUTACH I NIE TYLKO

MOTOCYKLE I JEDNOŚLADY

MOTORYZACJA I POLITYKA – BEZ OGRÓDEK O TYM, JAK POLITYKA WPŁYWA NA ROZWÓJ WSPÓŁCZESNEJ MOTORYZACJI

MOTORYZACJA I WOJSKO

REWIA MOTORYZACYJNYCH GWIAZD – TESTY SAMOCHODOW OSOBOWYCH

SAMOCHODY ŚWIATA – CO CIEKAWEGO PRODUKUJA W INNYCH KRAJACH, O CZYM NIE MÓWI SIĘ W POLSCE?

ZAPRASZAMY RÓWNIEŻ DO POLUBIENIA MOTOREWIA.PL NA FACEBOOK I MOTOREWIA.PL NA TWITTER

PORTAL MOTORYZACYJNY MOTOREWIA.PL – POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

 

Podziel się