Dlaczego ten sam model samochodu, z podobnym przebiegiem, w rękach jednego kierowcy sprawuje się całkiem nieźle, a nawet świetnie, a w rękach innego jest to kompletny grat? Dlaczego na forach internetowych możemy spotkać skrajne opinie, dotyczące jednego modelu auta (o ile w ogóle wierzymy w autentyczność tego typu wypowiedzi)? Jednym z powodów jest to, że jeden właściciel nie oszczędzał na drobnych, tanich rzeczach, co powodowało, że znacznie rzadziej psuły się te duże, drogie… A drugi – oszczędzał.

Przeciętny współczesny samochód osobowy składa się z około dwunastu – trzynastu tysięcy części, od małych śrubek, po większe elementy. To system naczyń połączonych. W dużej części przypadków awaria jednego, drobnego elementu, w dość szybkim czasie prowadzi do awarii większego, albo wielu innych.

Wielu użytkowników aut kupuje piękne, „wypasione fele” (alufelgi) za kilka tysięcy złotych, ale już wydanie 15 zł na wymianę filtra to zbyt duży wydatek. Tymczasem proste i tanie rzeczy, regularnie wymienianie, pozwalają chronić te drogie, skomplikowane.

Photo credit: friskierisky via Foter.com / CC BY-NC

Photo credit: friskierisky via Foter.com / CC BY-NC

System naczyń połączonych

Filtr powietrza zatrzymuje cały brud, jaki unosi się w powietrzu, zwłaszcza na niedużej wysokości. Kurz, pył, kamienie, owady, pyłki roślin. Filtr zatrzymuje rocznie około… 5 – 6 kg wszelakiego typu brudów. Jak zatem może on służyć dłużej, niż rok? Zatkany, brudny filtr utrudnia przepływ powietrza, co ma wpływ na zmniejszenie mocy silnika i zwiększenie spalania. W konsekwencji nawet może dojść do uszkodzenia silnika.
Stosowanie najtańszego, najgorszego filtra, też nie ma sensu. Taki wynalazek przepuści zanieczyszczenia do silnika, co np. doprowadzi do zabrudzenia czujnika masowego przepływomierza powietrza. Brud i pył będzie trafiał do komór spalania, potęgując zużycie silnika i degradując olej silnikowy. Może być jeszcze gorzej, Miniaturowe zanieczyszczenie, które trafi do wirnika turbosprężarki, dokona w nim prawdziwego spustoszenia.
Dlatego filtr powietrza, w przypadku typowej eksploatacji (15 – 20 tys. km rocznie), powinno się wymieniać co pół roku. I warto stosować filtry dobrej jakości, które wcale nie kosztują drogo (25 – 40 zł).

To oczywiste, że typowy znawca motoryzacji, posiadacz Cinquecento od roku, będzie wiedział lepiej.

„Ha ha co ten gość w tej Motorewii piepszy szwagier wymienia raz na tszy lata i wogule sie
niepsuje i chodzi jak ta lala „

Ja, autor tego artykułu, jako wielbiciel libertarianizmu, nie mam nic przeciwko temu. Możecie sobie nawet ze szwagrem upchnąć tam stary, chiński podkoszulek. Wypierze się go raz na rok i będzie filtr wielorazowy.

 

Świeży płyn jak świeża krew

Podobnie fatalne skutki dla samochodu, dla jego trwałości i trwałości jego podzespołów, mają oszczędności na oleju. Powiedzmy sobie wprost, te wszystkie wynalazki „long life”, które w silniku wymienia się raz na 30 tys. km albo rzadziej (nawet na 50 tys. km), a w skrzyni nigdy, można sobie… darować.

Szkoda czasu na kolejne tłumaczenie, jak wiele ról pełni olej silnikowy i że dość szybko zużywa się w trakcje eksploatacji (podlega zużyciu chemicznemu i mechanicznemu).
Od lat wytrzymałość filtra oleju, zbierającego brudy z oleju silnikowego, określana jest na 15, maksymalnie 17 tys. km przebiegu, potem filtr już nie odbiera zanieczyszczeń. W silniku tworzy się szlam (olej traci zdolność do wiązania sadzy), powstaje korozja (wytrzymałość dodatków antykorozyjnych, dodawanych do oleju ma swoją granicę), blokują się kanaliki olejowe. I zaczynają się problemy – nagar, paskudztwo, które niszczy silnikzniszczona turbosprężarka, uszkodzone krzywki na wałkach rozrządu, obracają się panewki (nie przytrafia się to tylko nieszczęśliwym posiadaczom 1.9 dCi 120 KM). Zaoszczędziło się na wymianie oleju, trzeba będzie wydać wiele tysięcy na naprawę silnika, o ile w ogóle będzie możliwa.

To samo dotyczy „olejów na całe życie manualnej skrzyni biegów”, czyli w praktyce na 180 – 200 tys. km przebiegu.

Oszczędzanie na płynach eksploatacyjnych zawsze przynosi fatalne następstwa. Wlewanie wody do układu chłodniczego zmniejsza skuteczność odprowadzania ciepła, powoduje powstawanie korozji i kamienia kotłowego, który może zapchać nagrzewnicę. Nawet woda destylowana nie jest dobra, jeśli już, to demineralizowana. Ale po co, skoro duże opakowanie taniego, uniwersalnego płynu chłodniczego (5 l) kosztuje ok. 35 zł? Tyle w zupełności wystarczy do napełnienia układu chłodniczego większości aut. Czy to duży wydatek na 24 miesiące jazdy? Nie.

Photo credit: saiberiac via Foter.com / CC BY

Photo credit: saiberiac via Foter.com / CC BY

Tak samo niedużym wydatkiem jest płyn hamulcowy. Nie trzeba go więcej, niż litr (koszt ok. 30 – 40 zł, plus wymiana). Zaniechanie wymiany raz na dwa lata grozi niską skutecznością hamowania, zniszczeniem samochodu i wysokimi kosztami leczenia. Może kalectwem lub śmiercią. A także pojawieniem się korozji na tłoczkach zacisków hamulcowych. W konsekwencji doprowadzi to do ich blokowania się, tarcia, ściągania podczas hamowania w jedną stronę. Może dojść nawet do zapieczenia się hamulca. Zaciski są drogie, kosztują kilkaset złotych. Bezpieczeństwo i zdrowie są bezcenne.

Proste ustawienie, które przedłuża życie opon

Inny przykład to ustawienie zbieżności kół. Koszt przeciętnie około 50 zł. Prosta czynność, która w większości samochodów polega na dokręceniu przeciwnakrętek na drążkach kierowniczych, zgodnie ze wskazaniami producenta auta (z dokładnością do 0,5 mm, w przedziale od minus 3 do plus 7 mm). Dlaczego to tak ważne? Bo zapewnia pewność i komfort prowadzenia, a także chroni opony przed nierównomiernym, przedwczesnym zużyciem. A szkoda byłoby zmieniać drogie ogumienie przedwcześnie. Tym bardziej, że minimalny zakup to dwie sztuki na jedną oś, a dobra opona kosztuje więcej niż 170 zł.

Bariera dla brudów z paliwa

Warto pamiętać też o filtrze paliwa. Jest on szczególnie ważnych dla kierowców aut, które posiadają bezpośredni wtrysk paliwa. Bez względu na to, czy to Diesle, czy auta z silnikami benzynowymi. Filtr paliwa chroni układ przed zabrudzeniami, zarówno pompy wtryskowe jak i wtryskiwacze. Filtr paliwa kosztuje ok. 30 zł. Wtryskiwacz do benzyniaka z bezpośrednim wtryskiem to koszt 400 zł, a do Diesla – od 1000 zł w górę (najdroższe są wtryskiwacze piezoelektryczne). Pompa wtryskowa kosztuje kilka tysięcy. Warto je chronić.

Photo credit: Sean MacEntee via Foter.com / CC BY

Photo credit: Sean MacEntee via Foter.com / CC BY

Najprostszy sposób na korozję

Czasami zdarza się też tak, że jeden model auta w jednych rękach prezentuje się pięknie i nie ma na nim śladu rdzy, a w innych wygląda jak siodło Tatara po długotrwałej wyprawie – zacieki, paskudny lakier i rude wykwity korozji. Rude to piękne są tylko kobiety, zatem ikt nie chce takich ozdobników na swoim pojeździe. Co może być powodem tego, że jedno auto gnije żywcem, a drugie ma się całkiem dobrze, pomimo zaawansowanego wieku? Jego karoseria nie wygląda jak spieczone ciasto francuskie, nie ma dziur i bąbli pod listwami. Sekret dobrej kondycji to woda, szampon i… wosk. I tyle.

Samochodowe drobnostki mają ogromny wpływ na znacznie droższe i bardziej skomplikowane podzespoły. I dlatego trzeba o nie dbać.

Rosyjscy naukowcy znaleźli nerw, łączący oko z odbytem. W trakcie badań laboratoryjnych wykorzystali ochotnika oraz szpilkę. Kiedy ukłuli go w pośladek, mężczyzna się popłakał. Kiedy ukłuli go w oko, odbyt wykonał swoją typową funkcję. Tak odkryto system naczyń połączonych. W samochodzie – jest podobnie.

 

olej4

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

ZACHĘCAMY DO ODWIEDZENIA INNYCH DZIAŁÓW MOTOREWII

REWIA czyli testy naszych motoryzacyjnych gwiazd

MOTOTECHNIKA

MOTOARTYKUŁY o interesujących samochodach

MOTOMILITARIA – samochody w służbie wojska

HUMOR I CIEKAWOSTKI

SAMOCHODY ŚWIATA

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA MOTOREWII W KANAŁACH SOCIAL MEDIA, GDZIE PUBLIKUJEMY DODATKOWO CIEKAWE ZDJĘCIA I FILMY

MOTOREWIA NA FACEBOOK

MOTOREWIA NA TWITTER

PORTAL MOTORYZACYJNY MOTOREWIA SERDECZNIE ZAPRASZA!

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

Podziel się

About The Author

Niezależny redaktor, a może nawet i dziennikarz motoryzacyjny, niewpisujący się do ogólnego kanonu tego wesołego zawodu. Nie wszystko, co piszę, wszystkim się podoba, a ponieważ jestem niezależny, mogę pisać, co mi się podoba. Kocham motoryzację i dlatego o niej piszę. Brzydzę się „dziennikarstwem motoryzacyjnym”, które polega głównie na skracaniu gotowych newsów, przychodzących z działów PR importerów samochodów. Gdzie jeszcze można mnie przeczytać? Na Motointegrator (mi.eu - poradniki), w portalu Autofakty.pl, na Allegro.pl (nic nie sprzedaję – dział: motoryzacja – poradniki), a także w wielu artykułach poradnikowych, reklamowych i content marketingowych, pisanych dla kilku cenionych marek. Jest mi niezwykle miło, że odwiedzacie Państwo moją stronę. Kontakt: redakcja@motorewia.pl