Wszyscy chcą mieszkać w bogatym kraju, wszyscy chcą dobrze zarabiać. Ale nic nie bierze się z powietrza. Do osiągnięcia bogactwa niezbędny jest patriotyzm gospodarczy. Kierowca może być patriotą gospodarczym – i mieć wpływ na rozwój swojego kraju. A w dalszej konsekwencji – na jego rozwój i bogacenie się.

Kapitał ma narodowość, wbrew temu, co niektórzy mówią. Globalizacja była wielkim błędem, który spowodował przeniesienie mnóstwa zakładów do Chin i utratę szeregu miejsc pracy. Będzie je bardzo trudno odzyskać, co jednak nie jest niemożliwe. To już się dzieje, choć małymi krokami.

• Przykład? Uderzenie w Aliexpress, największy chiński sklep internetowy, z którego korzystało mnóstwo polskich klientów, w tym kierowców. Odbyło się po cichu, ale było bardzo celne. Od 1 lipca każdy, kto kupuje na Aliexpress, zapłaci od razu VAT (jest doliczany przy finalizacji transakcji) a także 8,50 zł na rzecz Poczty Polskiej, za obsługę celną przesyłki. Przesyłki o wartości powyżej 150 Euro będą obowiązkowo clone. W praktyce clone są wszystkie, które np. zawierają tańsze rzeczy, tylko określonego rodzaju, np. elektronikę.
Wprowadzenie tych nowych rozwiązań sprawia, że zakup wielu rzeczy z Aliexpress przestaje był opłacalny. Przestanie się opłacać kupowanie takich rzeczy, jak np. żarówki do samochodów, drobne elementy tuningowe (np. chromowe nakładki na wloty powietrza), gałki zmiany biegów, kosmetyki samochodowe (np. chińskie powłoki ceramiczne) czy też płyny do spryskiwaczy w tabletkach.
Oby zyskały na tym polskie firmy, które takie akcesoria produkują.

Kierowca, w trakcie eksploatacji samochodu, musi ponosić bardzo wiele wydatków. Jeśli swoje pieniądze będzie kierował do firm, które są polskie, przyłoży się do rozwoju polskiej gospodarki. Jeśli polska firma będzie mieć zbyt, będzie zatrudniać, będzie płacić podatki i będzie się rozwijać. I o to chodzi.

Wyjątkowo nie lubię Niemców. Ale postawię ich sobie jako przykład. Większość Niemców kupuje niemieckie auta, tankuje na niemieckich stacjach paliw, kupuje niemieckie części zamienne i niemieckie płyny eksploatacyjne. Niemiec na co dzień kupuje większość produktów, wyprodukowanych w swoim kraju, kupując je w niemieckich marketach. Jak jedzie na wycieczkę za granicę, to zazwyczaj z niemieckim biurem podróży. I kasę trzyma w niemieckim banku, a ubezpiecza się w niemieckiej firmie.

My co prawda o polskich samochodach możemy jedynie pomarzyć. Te wszystkie wynalazki, które są teraz przygotowywane (różne elektryczne pierdoloty, prywatne i narodowe) nadają się do tego, żeby je wysłać w kosmos już dziś, żeby kosmici mieli się z czego śmiać.

Ale w innych dziedzinach możemy wspierać swój kraj, swoją gospodarkę i swoje firmy.
Tankujmy paliwo na polskich stacjach paliw. Nie musimy tylko tankować na Orlenie, jak to grubiańsko zachęcał nas rząd ustami swoich tub propagandowych, otwierając kolejny front walki z folksdojczami, których mierzi wszystko, co polskie.
Jest wiele polskich sieci polskich stacji prywatnych, które sprzedają paliwo dobrej jakości: Artus, Skorupa, Huzar. Nie musimy tankować na Orlenie, ale możemy tankować na polskich stacjach.
Kupujmy części zamienne i eksploatacyjne (filtry itd.) od polskich producentów. Nie ustępują one jakością produktom zachodnim. Jeśli nie ma polskich firm, to warto kupić od firmy zachodniej, która produkuje swoje produkty w zakładzie, działającym na terenie Polski. Nie wszystkie firmy z innych krajów działają jako montownie. Są firmy, które mają działy rozwojowe i inżynierskie, gdzie polscy inżynierowie opracowują nowe rozwiązania. Często także współpracują z politechnikami, aby kształcić przyszłe kadry.
Kupujmy polskie opony/opony produkowane przez zakłady w Polsce. Nie są gorsze od zachodnich.
Kupujmy polskie oleje silnikowe i inne płyny eksploatacyjne. Nie ustępują one produktom światowych marek. Wiele olejów polskich producentów spełnia normy jakościowe najważniejszych producentów samochodów. Polskie płyny chłodnicze są tak samo dobre, jak zachodnie. Sam od kilku lat korzystam z olejów silnikowych Protec Qualitium polskiej firmy. Nie, nic się nie dzieje z silnikami moich aut. Są w świetnym stanie. Jeden ma prawie 300 tys. km przebiegu i dalej chodzi jak zegarek.
Oleje Orlenu, Lotosu, czy wcale nie są gorsze. Moje auta mają polskie płyny
chłodnicze.


Kupujmy kosmetyki i środki do pielęgnacji aut polskich producentów. Sam często korzystam z produktów K2 i SunnyCar – są świetne.
Kupujmy części, kosmetyki i inne rzeczy w polskich sklepach, u polskich dystrybutorów.

Podobne zasady warto stosować na co dzień, przy kupowaniu innych rzeczy i korzystaniu z usług. Wielu z nas lubi produkty z innych krajów świata, czy to żywnościowe, czy perfumy, czy elektronikę. W Polsce nie rosną banany, nie mamy tuńczyków, ani pieprzu, nie mamy kawy, możemy też mieć swoje ulubione produkty zza granicy, których nie musimy sobie odmawiać. Ale jeśli każdego miesiąca 70% naszych wydatków trafi do polskich firm, albo na zakup polskich produktów, ten zakup będzie się nam bardzo opłacał.

I jeszcze jedno. Patriotyzm gospodarczy nie da nic, jeśli do władzy znów dorwie się ekipa PO – PSL. Muszę zakończyć ten wpis, bo kiedy o nich myślę, a zwłaszcza o naczelnym sprzedawczyku, to zaraz używam brzydkich słów. Nie twierdzę, że obecni są idealni. Daleko im do ideału. Ale od bandy z PO-PSL lepsza byłaby nawet Polska Partia Posiadaczy Magnetowidów.
Ktoś ich jeszcze pamięta? A magnetowidy?
Co to jest?
Matko Boska, chyba nie jestem aż tak bardzo stary?
Ale pamięć mam dobrą.

 

Photo by marti...Ai on Foter.com

Photo by marti…Ai on Foter.com

Na koniec jeszcze jedna ważna rzecz. Wbrew temu, co twierdzą różne puste głowy, otwierające kolejne strony typu „kupuj polskie, kupuj 590″ polski produkt wcale nie musi mieć kodu kreskowego 590.
Jeśli na terenie Polski działa polska firma i ona zamówi sobie produkcję towaru w Chinach, to kod na opakowaniu też będzie 590.
Kiedy coś jest polskie, musi mieć napis: made in Poland/wyprodukowano w Polsce”.

 

Podziel się

About The Author

Niezależny dziennikarz motoryzacyjny. Kocham swoją pracę i motoryzację. Nie wszystko, co piszę, wszystkim się podoba, a ponieważ jestem niezależny, mogę pisać, co mi się podoba. Pasjonuje mnie technika samochodowa, pewnie dlatego z niepokojem spoglądam na wynalazki, takie jak auta elektryczne. Brzydzę się „dziennikarstwem motoryzacyjnym”, które polega na skracaniu gotowych newsów, przychodzących z działów PR importerów samochodów. Współpracuję z szeregiem redakcji i firm, między innymi z Motointegrator, Valvoline, Allegro.pl, Amtra, K2 itd. Zawsze jestem otwarty na ciekawą współpracę. Jest mi niezwykle miło, że odwiedzacie Państwo moją stronę. Kontakt: redakcja@motorewia.pl