Co się stanie, jeśli producent aut elektrycznych upadnie lub się wycofa z danego rynku?
Spis treści
Samochód elektryczny jest mocno zelektronizowany, a jego oprogramowanie jest połączone z serwerami producenta. Co się stanie, jeśli producent samochodu upadnie albo wycofa się z polskiego rynku? Czy samochód elektryczny zmieni się w bezwartościowy złom? W tym artykule sprawdzę dwie potencjalne sytuacje i ich skutki dla kierowcy – upadek producenta samochodu elektrycznego lub wycofanie się producenta aut elektrycznych z polskiego i europejskiego rynku. Wyjaśnię też, na ile realne jest to, że producenci aut elektrycznych mogą upaść albo wycofać się z Polski/Europy.
Czarne ekrany i brak reakcji na cokolwiek – czy tak umrze samochód elektryczny, pozbawiony wsparcia producenta?
Na początek małe pocieszenie. Po upadku producenta samochodu albo jego wycofaniu się z polskiego/europejskiego rynku samochód od razu nie zmieni się w bezużyteczny złom. Nadal będzie jeździć, choć jego funkcjonalność będzie stopniowo ograniczana. Przemiana samochodu w bezużyteczne połączenie metalu, tworzywa, szkła i lakieru będzie trochę trwać.
Ten proces można sobie łatwo wyobrazić. Niemal każdy korzysta na co dzień z komputera z systemem operacyjnym i smarfona z systemem Android. Oprogramowanie samochodu elektrycznego zachowuje się tak, jak system operacyjny. Stale potrzebuje aktualizacji, łatek i poprawek. W razie awarii trzeba je wgrać od nowa. Nowe części montowane w samochodzie trzeba instalować i kalibrować. Nawet diagnostyka wielu aut elektrycznych odbywa się zdalnie.
Jeśli aktualizacji nie będzie, funkcjonalność samochodu będzie stopniowo maleć, funkcje stopniowo przestaną działać, auto stanie się podatne na awarie i działania hakerów.
Dla porównania – co się stanie, jeśli upadnie producent samochodu spalinowego? Samochód będzie dalej jeździć, problemem okaże się jedynie zakup części zamiennych, jeśli jest ich mało na rynku.

Dlaczego upadek producenta auta elektrycznego albo jego wycofanie się z rynku jest tak groźne dla posiadacza samochodu elektrycznego?
Jak wspomniałem wcześniej, samochody elektryczne są mocno zelektronizowane, a wiele procesów jest kontrolowanych przez oprogramowanie, które może korzystać z serwerów producenta samochodu elektrycznego.
W samochodach spalinowych praca silnika i systemów bezpieczeństwa też jest kontrolowana przez oprogramowanie, które jest wgrane w sterownik silnika albo w główny komputer. Jednak wszystkie elementy składowe oprogramowania znajdują się w samochodzie. Auto spalinowe nie potrzebuje łączyć się z chmurą czy serwerami producenta samochodu, żeby normalnie działać. Łączenie się z chmurą i serwerami może być potrzebne tylko przy działaniu aplikacji dodatkowych, w systemach multimedialnych i telematycznych. W nowszych autach, być może także w systemach, które po opłaceniu abonamentu, umożliwiają działanie jakiegoś systemu premium.
W samochodach elektrycznych cały proces zarządzania energią (ładowanie baterii, chłodzenie i podgrzewanie baterii, chłodzenie silnika, pobieranie energii z baterii i kierowanie jej do silnika przez falownik, przetwarzanie energii z baterii do instalacji 12V przez prostownik) jest sterowany przez oprogramowanie. Zatem problemy z jego działaniem są katastrofalne dla samochodu.
Jeśli producent samochodu upadnie albo wycofa się z danego rynku, przede wszystkim zabraknie aktualizacji i poprawek błędów. Następnie przestaną działać aplikacje, które korzystały z danych, umieszczonych na serwerach producenta samochodu elektrycznego.
Niektóre samochody elektryczne są zależne od połączenia z danymi z chmury. Auta wykorzystują funkcje zdalne i wymagają logowania do serwerów producenta samochodu. Po upadku/wycofaniu się producenta z rynku aplikacje przestaną działać, zdalne funkcje przestaną działać, a główny system będzie pozbawiony aktualizacji i wsparcia. Jeśli dojdzie do jego awarii…
No właśnie, awarie… Kto naprawi Twoje auto elektryczne, jeśli producent upadnie?
Najwięcej problemów sprawi naprawa samochodu, którego producent upadł, albo wycofał się z danego rynku. Przede wszystkim pojawią się problemy z brakiem części zamiennych (odczuli to już posiadacze aut indyjskiego koncernu Tata), a w niektórych przypadkach naprawy będą niemożliwe ze względu na brak oprogramowania dla warsztatów.
Autoryzowane Stacje Obsługi wykorzystują specjalne, dedykowane oprogramowanie danego producenta auta do diagnostyki i napraw, wraz z dostępem do instrukcji napraw krok po kroku.
To oprogramowanie jest najczęściej na serwerach producenta samochodu. ASO płaci za dostęp do danych w formie jednorazowych opłat, albo stałego abonamentu. Gdy producent samochodu upadnie, nie będzie serwerów i oprogramowania. Nawet ASO nie zapewni napraw i samo upadnie. Jeśli producent samochodu wycofa się z danego rynku, ale będzie działać dalej na innych, jest nikła szansa, że ASO będą mieć dalej dostęp do oprogramowania i będą mogły naprawiać auta danej marki. Tylko, czy będą to robić? Wycofanie się producenta samochodu wymusi na nich konieczność ogłoszenia upadku albo nawiązania współpracy z innym producentem samochodu. Zatem jest zagrożenie, że sieć sprzedaży ogłosi bankructwo, zniknie z rynku, a potem pod nową nazwą zacznie sprzedawać samochody nowego producenta.
Warsztaty niezależne korzystają z oprogramowania niezależnego albo płacą za dostęp do danych producenta samochodu w formie abonamentu, albo za pojedynczą. Większość z nich korzysta z oprogramowania niezależnych producentów. Jeśli oprogramowanie to zapewnia pokrycie diagnostyczne dla danego samochodu, jest szansa, że auto będzie można przez pewien czas naprawiać. Tylko jak to robić, jeśli nie będzie części?
Tymczasem musisz pamiętać o tym, że we współczesnych samochodach elektrycznych stosuje się często systemy, które są zamknięte dla niezależnych warsztatów. Tylko oprogramowanie wykorzystywane przez ASO będzie w stanie przeprowadzić kompleksową diagnostykę i naprawę auta.
W jednym z amerykańskich magazynów motoryzacyjnych pojawiła się porada dla właścicieli aut Fisker, która przed wydaniem ostatniego tchnienia, rzuciła na rynek elektryczny SUV. Autor tekstu ze smutkiem stwierdził, że prawdopodobnie w przypadku awarii, klienci będą musieli „organizować sobie części”. W jaki sposób? Cóż, czas uczyć się obsługi tokarki, spawarki i przede wszystkim, elektryki i elektroniki. Części do aut będzie trzeba dorabiać tak, jak to robiono na Kubie przez 50 lat, gdzie kierowcy radzili sobie w ten sposób ze względu na amerykańskie embargo.
Dlaczego producent auta wyłączy serwery?
Utrzymanie serwera kosztuje mnóstwo pieniędzy. Do tego wykwalifikowana obsługa musi zająć się jego poprawną pracą. Co oczywiste, specjaliści muszą nadzorować też oprogramowanie na serwerach. Inni specjaliści muszą je pisać, przygotowywać np. tzw. łatki programowe, które bedą usuwać błędy.
Jak producent samochodu elektrycznego upadnie, to nikt nie będzie serwerów utrzymywał, ani ich obsługi. Fabryka zostanie zamknięta i sprzedana, a serwery wyłączone i zabrane przez komornika. Jeśli firma korzystała z wynajętych serwerów od zewnętrznego dostawcy, nie będzie mieć kto opłacać abonamentu. Nikt też nie zapłaci informatykom, tworzącym oprogramowanie.
A jeśli firma wycofa się z polskiego lub europejskiego rynku? Wtedy wyłączy serwery, które obsługiwały polski lub europejski rynek. Serwer to koszt, tak samo jak jego obsługa. W dobie walki o klienta nikt nie będzie niepotrzebnie ponosił kosztów. Po co martwić się rynkiem, który nie jest perspektywiczny? Jeśli to będzie np. chińska firma, to co zrobi polski klient? Zaskarży ją przed polskim sądem? Polski sąd będzie mógł chińskiej firmie naskoczyć, tym bardziej, że zanim odbędzie się sprawa sądowa, to producent chińskiego samochodu może mieć już inną nazwę. Co zrobi właściciel polskiego auta? Pojedzie do Chin i się oflaguje przed nową siedzibą firmy? Deportują go jeszcze tego samego dnia. I na tym zabawa się skończy.
Ilu producentów aut elektrycznych upadło do tej pory i ilu upadnie w najbliższych latach?
Oczywiście – do dziś upadły setki producentów chińskich pojazdów. Zgodnie z przewidywaniami specjalistów – upadną kolejni. Przed nami jeszcze mnóstwo upadków. Wyjaśniam to w poniższym filmie, w którym korzystam ze sprawdzonych źródeł, między innymi Reuters.
Przeczytaj koniecznie – Ilu chińskich i europejskich producentów aut elektrycznych upadnie w najbliższej przyszłości?
AUTOR: MICHAŁ LISIAK
Mocniejsza wersja tego artykułu – Czy samochód elektryczny to auto jednorazowe?
MENU
– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ
– > MAGAZYN MOTORYZACYJNY
– > TECHNIKA MOTORYZACYJNA I DIAGNOSTYKA
– > SAMODZIELNE NAPRAWY SAMOCHODÓW– ZAOCZNE TECHNIKUM DRUCIARSTWA SAMOCHODOWEGO
– > ELEKTROMOBILNOŚĆ I SAMOCHODY ELEKTRYCZNE, WADY ELEKTROMOBILNOŚCI
– > DETAILING
– > FELIETONY MOTORYZACYJNE, CIEKAWOSTKI MOTORYZACYJNE, HUMOR MOTORYZACYJNY
– > DOKUMENTY, UBEZPIECZENIA
– > MOTOCYKLE
– > MILITARIA – MOTORYZACJA I WOJSKO
– > MOTORYZACJA I POLITYKA
– > TESTY SAMOCHODÓW
– > AKCESORIA DLA KIEROWCÓW
– > SAMOCHODY ŚWIATA
– > PODRÓŻE i SLOW DRIVING
– > MOTOREWIA NA FACEBOOK
– > MOTOREWIA NA TWITTER

Jestem niezależnym dziennikarzem motoryzacyjnym z 16 – letnim stażem. Kocham motoryzację. Pasjonuje mnie technika samochodowa i nie tylko ona. Opisuję świat ze swojej perspektywy słowami Lorda Czarnej Żmii, mojego ulubieńca. Kocham Polskę, a poza motoryzacją pasjonuje mnie Indonezja, moją miłością jest Dżakarta, cieszy mnie kuchnia azjatycka i muzyka elektroniczna. Jestem wolnościowcem i do szału doprowadzają mnie lewicowe pomysły. Z nieskrywaną radością piszę i mówię o wadach aut elektrycznych. Jestem wielką gwiazdą hucznych przyjęć, w trakcie których opowiadam soczyste anegdoty o pożarach samochodów elektrycznych i straszę wszystkich cenami baterii i napraw. Świetnie gotuję. Współpracuję z kilkoma portalami i firmami motoryzacyjnymi.
Prowadzę też konto na YouTube, które zdobywa coraz większą popularność. Jestem dziwakiem, który lubi przebywać w towarzystwie starych części samochodowych. Mam małą rodzinę, w skład której wchodzi moja matka, druga połowa i kot. Ukochana ma jedną wadę – lubi duriany.
Brzydzę się „dziennikarstwem motoryzacyjnym”, które polega na skracaniu gotowych newsów, przychodzących z działów PR importerów samochodów.
Na mojej stronie i koncie na YouTube piszę i mówię to, co naprawdę myślę o motoryzacji.





