AdBlue to specjalny płyn, stosowany w dieslach, wyposażonych w układ selektywnej redukcji katalitycznej SCR. Układ jest skonstruowany tak, że nie można sobie odpuścić uzupełniania poziomy płynu AdBlue. Jeśli AdBlue będzie zbyt mało, komputer sterujący pracą silnika może zmniejszyć moc jednostki napędowej, albo w ogóle uniemożliwić uruchomienie silnika. AdBlue zwiększa koszty eksploatacji auta, dlatego wielu kierowców zadaje sobie pytanie – ile AdBlue zużywa samochód?
Aby odpowiedzieć na pytanie, ile AdBlue zużywa auto, musimy spojrzeć do szeregu danych, udostępnianych przez producentów samochodów osobowych. Jak to zwykle bywa, w przypadku danych fabrycznych, musimy liczyć się z tym, że są one zaniżone. Tak samo, jak dane o zużyciu paliwa na 100km czy dane o zużyciu energii (kWh na 100km) w elektrozłomie.
Samochód ostrzega kierowcę o tym, że należy uzupełnić poziom AdBlue. Ostrzeżenie pojawia się wcześnie, wtedy, gdy w zbiorniku jest jeszcze AdBlue na około 2000 kilometrów jazdy.
Od czego zależy szybkość zużywania się AdBlue w aucie?
• Od pojemności zbiornika – w niektórych autach zbiorniki na AdBlue mają 12 litrów pojemności, a w innych 15 albo 17 litrów.
• Od modelu auta – wielkości silnika i mocy itd.
• Od temperatury układu SCR (ma on wbudowaną elektryczną grzałkę, aby zaczął działać z pełną mocą jak najszybciej po uruchomieniu silnika).
• Od sposobu jazdy.
• Od terenu, po jakim porusza się auto.
Jak wygląda średnie zużycie AdBlue w samochodzie osobowym?
• Możemy przyjąć, że auto zużywa od 1 do 3 litrów AdBlue na 1000 kilometrów.
• W przypadku Toyoty Proace, producent informuje, że auto może zużyć nawet 4,8l AdBlue na 1000 kilometrów.
Przyjmijmy zatem najgorszą sytuację (i najbardziej prawdopodobną), zgodnie z którą samochód zużywa 3l AdBlue na 1000 kilometrów. Średnia cena AdBlue w naszym kraju to 2 złote za litr.
A zatem stosowanie AdBlue podwyższa koszt jazdy o około 60 groszy na każde 100 kilometrów.
W praktyce nie jest jednak tak różowo. Trzeba pamiętać o tym, że układ SCR w pewnym stopniu dociąża auto, zatem i zwiększa zużycie paliwa. Gorsze jest to, że auto jest bardziej skomplikowane pod względem technicznym (a co za tym idzie, droższe w zakupie), a sam układ SCR (a raczej AdBlue) nie cierpi mrozu i krystalizuje już przy minus 11 st. Celsjusza. Dlatego należy chronić auto przed mrozem. Awarie układu SCR (zbiornik – pompa z tworzywa sztucznego – przewody – wtryskiwacz – katalizator) też są bardzo drogie.
Równocześnie stosowanie AdBlue i układu SCR jest koniecznością. Dzięki SCR udaje się eliminować do 90 procent szkodliwych tlenków azotu. I to jest najważniejsze.
Chcesz wiedzieć więcej na temat AdBlue? Czym jest AdBlue? Z czego składa się AdBlue? Dlaczego stosuje się AdBlue? Przeczytaj mój artykuł na blogu K2 o AdBlue.
MENU
– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ
– > MAGAZYN MOTORYZACYJNY
– > TECHNIKA MOTORYZACYJNA I DIAGNOSTYKA
– > SAMODZIELNE NAPRAWY SAMOCHODÓW– ZAOCZNE TECHNIKUM DRUCIARSTWA SAMOCHODOWEGO
– > ELEKTROMOBILNOŚĆ I SAMOCHODY ELEKTRYCZNE, WADY ELEKTROMOBILNOŚCI
– > DETAILING
– > FELIETONY MOTORYZACYJNE, CIEKAWOSTKI MOTORYZACYJNE, HUMOR MOTORYZACYJNY
– > DOKUMENTY, UBEZPIECZENIA
– > MOTOCYKLE
– > MILITARIA – MOTORYZACJA I WOJSKO
– > MOTORYZACJA I POLITYKA
– > TESTY SAMOCHODÓW
– > AKCESORIA DLA KIEROWCÓW
– > SAMOCHODY ŚWIATA
– > PODRÓŻE i SLOW DRIVING
– > MOTOREWIA NA FACEBOOK
– > MOTOREWIA NA TWITTER
– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

Jestem niezależnym dziennikarzem motoryzacyjnym z 16 – letnim stażem. Kocham motoryzację. Pasjonuje mnie technika samochodowa i nie tylko ona. Opisuję świat ze swojej perspektywy słowami Lorda Czarnej Żmii, mojego ulubieńca. Kocham Polskę, a poza motoryzacją pasjonuje mnie Indonezja, moją miłością jest Dżakarta, cieszy mnie kuchnia azjatycka i muzyka elektroniczna. Jestem wolnościowcem i do szału doprowadzają mnie lewicowe pomysły. Z nieskrywaną radością piszę i mówię o wadach aut elektrycznych. Jestem wielką gwiazdą hucznych przyjęć, w trakcie których opowiadam soczyste anegdoty o pożarach samochodów elektrycznych i straszę wszystkich cenami baterii i napraw. Świetnie gotuję. Współpracuję z kilkoma portalami i firmami motoryzacyjnymi.
Prowadzę też konto na YouTube, które zdobywa coraz większą popularność. Jestem dziwakiem, który lubi przebywać w towarzystwie starych części samochodowych. Mam małą rodzinę, w skład której wchodzi moja matka, druga połowa i kot. Ukochana ma jedną wadę – lubi duriany.
Brzydzę się „dziennikarstwem motoryzacyjnym”, które polega na skracaniu gotowych newsów, przychodzących z działów PR importerów samochodów.
Na mojej stronie i koncie na YouTube piszę i mówię to, co naprawdę myślę o motoryzacji.




