Listwy ozdobne chromowane – najszybszy sposób na uatrakcyjnienie samochodu
Spis treści
Jeśli zastosuje się je w niewielkich ilościach i w odpowiednich miejscach – dodają naprawdę dużo uroku. Samoprzylepne listwy ozdobne chromowane albo czarne, błyszczące – to świetny dodatek. Ich montaż jest bardzo prosty. Trwałość – zadowalająca. Do tego są niedrogie. Same plusy.
Chromowe dodatki to nieodłączny element każdego eleganckiego auta. Najlepiej wyglądają one na limuzynach, zwłaszcza w ciemnych kolorach lakieru. Ale nie tylko. Bo np. czerwony lakier też dobrze komponuje się z chromem.
Chromowe listwy często podkreślają dolną część okien auta, albo obramowują całe okno. W przypadku listew samoprzylepnych nie ma co marzyć o zrobieniu obramowania całego okna. Uda się zrobić prostą linię.
Listwy chromowe są też montowane jako alternatywa dla listew bocznych, montowanych w dolnej części drzwi. Listwę chromową można też zamontować z tyłu auta, jeśli jest odpowiednie miejsce. Tylko nie na krańcu klapy bagażnika – wygląda to okropnie i tandetnie.
Tak samo okropnie i tandetnie wygląda samochód, w którym ktoś przesadził z ilością chromowanych listew samoprzylepnych. Przepraszam za określenie – wygląda to bardzo prymitywnie i wiejsko. Co za dużo, to niezdrowo.
Jak dobrać samoprzylepne listwy chromowane do auta?
Najpierw trzeba zmierzyć odpowiednią ilość, jaka będzie potrzebna. Trzeba dodać do tego zawsze dodatkowy metr. To nie apteka. Zawsze może pojawić się błąd, przez co będzie trzeba docinać inaczej.
Następnie trzeba dobrać odpowiednią szerokość listwy. Jeśli jest to listwa pod okno, może być cieniutka, jako ozdobnik (3 mm), albo taka sama szeroka, jak standardowa listwa pod oknem (np. 20mm). W przypadku listew na drzwiach (w dolnej części drzwi) można stosować najgrubsze listwy.
Metr listwy chromowanej kosztuje od 3 do 9 zł za metr, w zależności od jej grubości i jakości.
Co jest potrzebne, żeby zamontować chromowaną listwę do auta?
Gąbka, szczoteczka i środek do mycia.
Odtłuszczacz w sprayu (delikatny) albo mydło w płynie lub płyn do naczyń, rozcieńczone z wodą i gąbka.
Ostre nożyczki, a najlepiej, ostry nóż do tapet.
Podłoże trzeba odpowiednio przygotować.
Trzeba je dokładnie umyć i odtłuścić. Potem wysuszyć.
Kolejny krok to docięcie listwy na odpowiednią długość. Trzeba zostawić po centymetrze z każdej strony.
Ze spodniej części listwy należy oderwać foliową osłonę, która chroni warstwę kleju. Listwę należy odpowiednio ułożyć, a następnie docisnąć za pomocą miękkiej ściereczki. To bardzo ważne. Trzeba kilkakrotnie docisnąć listwę na całej długości.
Kolejny krok to docięcie końcówek listwy, tak, aby pasowały do kształtu nadwozia, drzwi itd.
Na koniec trzeba zerwać zewnętrzną folię ochronną. I to wszystko.
Jaka jest trwałość chromowanych listew samoprzylepnych? W moim przypadku wytrzymały one na samochodzie
przez 3 lata w stanie idealnym. Potem wyblakły i straciły blask. Niemniej jednak, żadna się nie odkleiła. Po 4 latach od montażu przyszedł czas na ich wymianę na nowe.
MENU
– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ
– > MAGAZYN MOTORYZACYJNY
– > TECHNIKA MOTORYZACYJNA I DIAGNOSTYKA
– > SAMODZIELNE NAPRAWY SAMOCHODÓW– ZAOCZNE TECHNIKUM DRUCIARSTWA SAMOCHODOWEGO
– > ELEKTROMOBILNOŚĆ I SAMOCHODY ELEKTRYCZNE, WADY ELEKTROMOBILNOŚCI
– > DETAILING
– > FELIETONY MOTORYZACYJNE, CIEKAWOSTKI MOTORYZACYJNE, HUMOR MOTORYZACYJNY
– > DOKUMENTY, UBEZPIECZENIA
– > MOTOCYKLE
– > MILITARIA – MOTORYZACJA I WOJSKO
– > MOTORYZACJA I POLITYKA
– > TESTY SAMOCHODÓW
– > AKCESORIA DLA KIEROWCÓW
– > SAMOCHODY ŚWIATA
– > PODRÓŻE i SLOW DRIVING
– > MOTOREWIA NA FACEBOOK
– > MOTOREWIA NA TWITTER
– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ</strong

Jestem niezależnym dziennikarzem motoryzacyjnym z 16 – letnim stażem. Kocham motoryzację. Pasjonuje mnie technika samochodowa i nie tylko ona. Opisuję świat ze swojej perspektywy słowami Lorda Czarnej Żmii, mojego ulubieńca. Kocham Polskę, a poza motoryzacją pasjonuje mnie Indonezja, moją miłością jest Dżakarta, cieszy mnie kuchnia azjatycka i muzyka elektroniczna. Jestem wolnościowcem i do szału doprowadzają mnie lewicowe pomysły. Z nieskrywaną radością piszę i mówię o wadach aut elektrycznych. Jestem wielką gwiazdą hucznych przyjęć, w trakcie których opowiadam soczyste anegdoty o pożarach samochodów elektrycznych i straszę wszystkich cenami baterii i napraw. Świetnie gotuję. Współpracuję z kilkoma portalami i firmami motoryzacyjnymi.
Prowadzę też konto na YouTube, które zdobywa coraz większą popularność. Jestem dziwakiem, który lubi przebywać w towarzystwie starych części samochodowych. Mam małą rodzinę, w skład której wchodzi moja matka, druga połowa i kot. Ukochana ma jedną wadę – lubi duriany.
Brzydzę się „dziennikarstwem motoryzacyjnym”, które polega na skracaniu gotowych newsów, przychodzących z działów PR importerów samochodów.
Na mojej stronie i koncie na YouTube piszę i mówię to, co naprawdę myślę o motoryzacji.






















