Chińskie marki poszukują ambasadorów i specjalistów od social media
Spis treści
Praca w motoryzacji! Praca w mediach! Setki osób potrzebne do pracy w przedstawicielstwach chińskich importerów samochodów. Jest też praca dla miejscowych gwiazd i gwiazdeczek, które będą pracować jako ambasadorzy chińskich marek samochodowych. Jak będzie wyglądać atak w mediach, prowadzony przez importerów chińskich samochodów?
To felieton motoryzacyjny o propagowaniu chińskich marek motoryzacyjnych w Polsce i o skutkach sprzedaży chińskich aut w Polsce (i w Europie). Tylko niezależny dziennikarz motoryzacyjny może sobie pozwolić na napisanie prawdy o współczesnej motoryzacji. Tej prawdy nie znajdziesz w dużych mediach, które cieszą się, że będą mogły sobie potestować chińskie samochody, a nawet wziąć kasę od chińskich importerów, którzy mogą zacząć wypychać z rynku dotychczasowych, niemieckich sponsorów. Po raz kolejny zahaczę w swoim felietonie o politykę.
Nienawidzę ambasadorów marek samochodowych
Osobiście brzydzę się ambasadorstwem motoryzacyjnym. I nie chodzi tu tylko o ambasadorów marek chińskich. O wszystkich, o czym wcześniej wielokrotnie pisałem. Dla ścisłości bardziej brzydzę się tymi, którzy idą za przykładem ambasadorów motoryzacyjnych, niż samymi ambasadorami.
Kim jest ambasador motoryzacyjny?
To ktoś słynny, znany z jakiegoś powodu albo znany z tego, że jest znany. Ważne, żeby jego morda byłą popularna, tak samo, jak jego nazwisko, żeby o nim pisano i mówiono i żeby miał duże zasięgu w social mediach. Na czym polega ambasadorstwo motoryzacyjne? Taka osoba będzie musiała sprzedać swój wizerunek jak rolnik ziemniaki na określony czas. Na przykład na trzy lata. W trakcie tych trzech lat, w zależności od warunków kontraktu:
- Będzie się prezentować na zdjęciach w mediach i występować w reklamach;
- Na wszystkie imprezy i spotkania będzie podróżować nowym autem marki, w której jest ambasadorem i zupełnie przypadkowo, będzie dawać się fotografować z danym pojazdem;
- W trakcie wywiadu w mediach, w którym ktoś zapyta, jakiego koloru nosi rajtuzy, czy co myśli o tym, że na świecie jest za dużo wojen, odpowie, że chciałoby, żeby na świecie był pokój, żeby wszyscy żyli w zgodzie, a ono zupełnie przypadkowo ma fajny samochód, który się nie psuje, jeździ i elegancko wygląda.
Tak jak napisałem, brzydzę się ambasadorami motoryzacyjnymi. Ale jeszcze bardziej brzydzę się tymi, którzy kupują samochody ze względu na to, że zostały one zareklamowane przez ambasadora…

Dla mnie to po prostu przykład kompletnej głupoty.
Za rok, dwa lub trzy lata ambasador marki zmieni sobie samochód na auto innej firmy, która lepiej zapłaci. W zależności od tego, jak się sytuacja na świecie ułoży:
- może za rok reklamować rowery elektryczne, bo samochód to zło w czystej postaci (jeśli wygrają unijne fantasmagorie);
- może za rok lub trzy reklamować samochód spalinowy z silnikiem V12, jeśli wygrają Amerykanie i rozwalą unijne fantasmagorie);
- może za rok lub trzy reklamować auto europejskie i śmiać się z tych, którzy jeżdżą chińskimi.
Skutki chińskiej inwazji na rynek motoryzacyjny w Polsce
Aktualnie trwa poszukiwanie ambasadorów dla chińskich marek, bo marek jest wiele i każda potrzebuje swojego. Duże koncerny chińskie będzie stać na ambasadorów, a mniejsze firmy na ambasadorków i ambasadoreczków. Zależnie od ceny, jaką sobie zażyczą ich agenci.
W każdym razie inwazja chińskich samochodów na europejski rynek to:
- wielkie żniwa dla wielu firm z branży digital marketingu, które zyskały nowych klientów;
- radość dla dziennikarzy motoryzacyjnych i blogerów, którzy nie będą musieli już błagać na kolanach o auto u importerów aut europejskich, japońskich i koreańskich;
- pieniążki dla ambasadorów marek;
- pieniążeczki dla gwiazdeczek z social mediów;
- wielkie wydatki i wielkie nadzieje dla dystrybutorów aut (sieci dealerskich), którzy inwestują w ich sprzedaż;
- powolny wyrok śmierci dla europejskiego (w tym polskiego) przemysłu motoryzacyjnego, w tym producentów aut, części, warsztatów;
- radość w punktach złomowania aut (będą handlować używanymi częściami);
- ubaw dla mnie.
Szum w mediach motoryzacyjnych – testy chińskich samochodów w mediach
Chińskie marki potrzebują szumu, krzyku, ryku i… pozytywnych opinii. Dlatego w najbliższym czasie ich parku prasowego będą rozsyłać swoje auta do wszystkich większych mediów motoryzacyjnych i do twórców treści motoryzacyjnych w internecie.
Zasada wynajmu auta z parku prasowego jest prosta: my Ci dajemy nowoczesny i drogi samochód, a Ty w zamian sobie pojeździsz za darmo i napiszesz o nim dobrze.
Zatem możecie się spodziewać, że pojawią się setki testów i prezentacji, z których dowiecie się, że chińskie samochody są piękne, świetne, dobrze wykonane i o dziwo, jeżdżą, otwiera się w nich bagażnik i jest dużo świecidełek. A co najważniejsze, są tańsze od europejskich.
Nikt nic złego nie napisze. A jeśli trafi się ktoś z charakterem, kto napisze prawdę, to już więcej auta nie dostanie. A przecież, nie oszukujmy się, większość tych twórców treści motoryzacyjnych potrafi jedynie przerabiać (skracać) gotowe teksty o nowościach z działów prasowych i opisywać wrażenia z jazdy, które bez względu na model auta, są zawsze takie same.
Szum w social mediach – chińskie marki motoryzacyjne potrzebują szumu, krzyku, ryku!
Samo dziennikarstwo motoryzacyjne nie wystarczy. Dlatego, że mądry czytelnik z pewnością poszpera nieco w internecie albo w starych magazynach i wtedy znajdzie artykułu albo filmy, w których stary wyga dziennikarski naśmiewał się z chińskich aut, wychwalając pod niebo niemieckie albo francuskie (w zależności od tego, jakie dostał albo jaka marka sponsorowała jego medium). I tutaj robi się problem.
Poza tym jest wielu ludzi, dla których najważniejsze są treści w social mediach. Zwłaszcza na TikToku. Albo Instragramiku i facebuczku. Ważne, żeby film nie był za długi, bo to męczy. Musi być fajny. Krótki, krzykliwy. I żeby jakiś twórca, co ma kilkaset tysięcy followersów powiedział, że takie auto jest fajne. Jest fajne, ma kolorowe przyciski, jeździ i w ogóle. I to wystarczy.
Dlatego niebawem zobaczycie, jak w mediach zakwitnie od filmów i postów twórców internetowego, w których będą wychwalać chińskie samochody pod niebiosa.
I ja Wam mówię – stories o chińskich samochodach w social mediach, takich jak TikTok, przyczynią się do większej sprzedaży chińskich aut, niż testy w mediach motoryzacyjnych.
TikTok to najgorszy śmietnik internetu, w którym każdy psychiatra znajdzie ogrom materiału badawczego. Co ciekawe, ten śmietnik jest w głównej mierze na Zachodzie. Czytałem kiedyś taką opinię, że TikTok ma dwa algorytmy. Ten chiński kieruje użytkowników Kraju Środka na treści wysokiej jakości. Ten na zachodzie kieruje użytkowników na najgorszy chłam, pokazujący dno ludzkiej głupoty, bezmyślności i pustactwa. I być może jest to prawda.
Mój drogi kolega z Indonezji przygotowuje piękne filmy o samochodach w Indonezji i mojej Dżakarcie. Piękne, które są dla mnie inspiracją. Osiąga maksymalnie 20 tys. wyświetleń.
Mnie udało się pobić jego rekord (podjąłem próbę ucywilizowania Tik Toka i też założyłem konto, zresztą każdy niezależny dziennikarz musi to robić, żeby dotrzeć do kolejnych 3 widzów) i osiągnąłem w jednym z filmów ponad 30 tys. wyświetleń. Bez żadnego promowanie.
Ale co z tego…
Nasza wspólna koleżanka ma na swoim koncie kilkaset filmów, z których każdy osiąga po 100 tys. wyświetleń. I co na nich pokazuje? Wszystkie debilizmy tego świata. Na przykład jakiś kompletny głupek z dowolnej części świata wymachuje pazurami w górę i w dół, w specyficzny sposób, do określonej muzyki. Ona za chwilę robi to samo.
Film – jakość zawieszenia w chińskich samochodach
Za 5 lat na rynku będą tysiące aut chińskich, oferowanych za psie pieniądze
Ogromny spadek wartości sprawi, że 5 – letnie auto kupisz za 20 procent jego pierwotnej ceny (o ile w ogóle będzie warto). Wszystkie wady wyjdą na jaw. Większość ludzi przekona się, że części do chińskich aut można kupić tylko w ASO, za bardzo duże pieniądze. Nikt nie będzie chciał kupować aut elektrycznych i hybrydowych z drugiej ręki, bo nikt nie będzie inwestować w drogie baterie i zepsute silniki elektryczne. Właściciele chińskich aut będą wszędzie się skarżyć, jacy to są nieszczęśliwi.
A do tego jeszcze motoryzacja i polityka. Auta chińskie będą sprzedawane w UE tylko wtedy, gdy utrzyma się obecna władza. A jeśli pojawią się zmiany (po zakończeniu rządów Macrona we Francji i Tuska w Polsce) to elektromobilność w Europie skończy tak, jak w USA.
I tak właśnie być powinno według mnie. Kto chce, kupuje sobie pickupa Forda z 4 – litrowym benzyniakiem, a kto chce – kupuje sobie elektryczną Teslę z baterią 120 kWh. Prawo wyboru to święte prawo konsumenta.
Musisz też wziąć pod uwagę inne, geopolityczne uwarunkowania. Np. atak Chin na Tajwan. Wojna z Tajwanem natychmiast wywoła reperkusje na całym świecie. I skończy się import samochodzików z Chin i części do nich. A wtedy części zamienne będziesz sobie drukować na drukarce 3D. Import aut z Chin będzie zakazany, tak jak obecnie jest zakazany z Rosji i Białorusi.
Gospodarcze uwarunkowania zakupu chińskiego auta
Pamiętaj jeszcze o czymś innym.
30 lat temu na rynku był świetny sprzęt audio. Ale Ty albo Twoi rodzice woleli kupować chińskie badziewie, z kolorowymi światełkami. Grało jak gówno, ale było tańsze. I tak po zalewie chińskich marek, polskie marki elektroniczne padły.
Później Ty albo Twoi rodzice zaczęli kupować chińską odzież, bo była tańsza. W moim regionie upadł praktycznie cały przemysł odzieżowy i włókienniczy.
Wiele surowców do leków, surowców chemicznych jest produkowanych w Chinach.
Polska Żegluga Morska zamawia statki w Chinach…
Meble coraz częściej docierają z Chin…
Jesteś dobrym Unijczykiem, zatem kupujesz chińskie panele solarne, chińską pompę ciepła, instalujesz w domu chińskie żarówki LED, żeby były oszczędne, kupujesz oszczędny chiński telewizor, chińską lodówkę (albo europejską, z chińskich podzespołów), smarujesz statusy na chińskim smartfonie…
Teraz kup sobie chiński samochód z chińskimi oponami. I ciesz się z globalizacji, zajadając pokarmy dostarczane z krajów Mercosur (już Ci nie przeszkadza ślad węglowy statków).
A potem zdziw się, dlaczego w Twoim kraju rośnie bezrobocie.
Chińczycy też się cieszą.
W Europie polityk planuje politykę tak, żeby wygrał kolejne wybory i żeby się wypasł.
W Chinach polityk kontynuuje politykę swoich poprzedników zgodnie z nadrzędnymi celami, którymi wszyscy są wierni. I tak krok po kroku cały świat staje się bardziej chiński.
Jak na razie jedynym, który stara się temu przeciwstawić, jest Donald Trump. Ale pewnie go nienawidzisz, bo to faszysta. Czy będą kolejni, którzy staną na drodze chińskiemu smokowi?
AUTOR: MICHAŁ LISIAK
JEŚLI CHCESZ POCZYTAĆ O CZYMŚ INNYM NIŻ MOTORYZACJA, ZAPRASZAM NA MÓJ -> CIEKAWY BLOG! TO BLOG O FILMACH, BLOG KULINARNY O PRZYSMAKACH Z CAŁEGO ŚWIATA), WOJSKU, POLITYCE, SPOŁECZEŃSTWIE – I WIELU INNYCH CIEKAWYCH RZECZACH.
-> MICHAŁ LISIAK – KANAŁ YOUTUBE
-> MOTOREWIA KANAŁ TIK TOK
-> CLUB OTOMOTIFID NA TIK TOK
MENU
– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ
– > MAGAZYN MOTORYZACYJNY
– > TECHNIKA MOTORYZACYJNA I DIAGNOSTYKA
– > SAMODZIELNE NAPRAWY SAMOCHODÓW– ZAOCZNE TECHNIKUM DRUCIARSTWA SAMOCHODOWEGO
– > ELEKTROMOBILNOŚĆ I SAMOCHODY ELEKTRYCZNE, WADY ELEKTROMOBILNOŚCI
– > DETAILING
– > FELIETONY MOTORYZACYJNE, CIEKAWOSTKI MOTORYZACYJNE, HUMOR MOTORYZACYJNY
– > DOKUMENTY, UBEZPIECZENIA
– > MOTOCYKLE
– > MILITARIA – MOTORYZACJA I WOJSKO
– > MOTORYZACJA I POLITYKA
– > TESTY SAMOCHODÓW
– > AKCESORIA DLA KIEROWCÓW
– > SAMOCHODY ŚWIATA
– > PODRÓŻE i SLOW DRIVING
– > MOTOREWIA NA FACEBOOK
– > MOTOREWIA NA TWITTER
Dziennikarz motoryzacyjny, copywriter motoryzacyjny, bloger motoryzacyjny, bloger wielotematyczny, bloger kulinarny, content marketing motoryzacja





