System kamer 360 stopni – przydatny, ale trzeba go serwisować
System kamer 360 stopni to kolejny system aktywnego wsparcia kierowcy, który jest montowany w nowoczesnych samochodach. Na razie przede wszystkim w autach klasy wyższej. System kamer 360 stopni to bardzo przydatny element wyposażenia auta. Ale trzeba pamiętać o tym, że wymaga on również serwisowania. A ono jest kosztowne.
Miniaturyzacja i elektronizacja pozwoliły na zaprojektowanie i wyprodukowanie całego szeregu nowoczesnych rozwiązań, które zdecydowanie zmieniły oblicze współczesnej motoryzacji. Przykładem mogą być mikro kamery o dużej rozdzielczości.
Najprostsza, tylna kamera cofania, montowana w ramce rejestracji samochodowej, zdecydowanie ułatwia parkowanie. Zwłaszcza osobom, które mają samochody z niewielkimi szybami tylnymi.
Małe obiektywy kamer pozwoliły zaprojektować system kamer 360 stopni. Składa się on ze sterownika, ekranu (najczęściej współdzielonego – centralnego monitora, zamontowanego w kokpicie auta), a także kamer. Kamery umieszcza się w atrapie chłodnicy (widok z przodu), pod klamkami drzwi (widok na boki) a także w tylnej klapie albo w tylnej rejestracji (widok na tył). Kamery zapewniają widok „z lotu ptaka”. Ułatwia on zdecydowanie parkowanie i manewrowanie autem.
Nie ma jednak nic za darmo, o czym piszemy na naszym portalu motoryzacyjnym od długiego czasu. Po pierwsze, co oczywiste, system kamer 360 stopni zwiększa cenę samochodu.
Po drugie, co jest bardziej ważne dla użytkownika – system kamer 360 stopni znacząco zwiększa ceny serwisowania auta. Dlaczego?
System kamer 360 stopni – kiedy trzeba go serwisować?
Kiedy trzeba serwisować, czyli inaczej mówiąc, kalibrować system kamer 360 stopni? Wtedy, gdy doszło do jakiegokolwiek, nawet bardzo minimalnego przemieszczenia kamer. W takiej sytuacji kamery przekłamują i obraz na ekranie nie odpowiada rzeczywistości. Czym może się to skończyć? Uszkodzeniem własnego auta, albo innych pojazdów podczas parkowania.
Odpowiedzmy zatem na pytanie: kiedy może dojść do przemieszczenia kamer?
* Po kolizji albo po wypadku;
* Po wymianie/demontażu elementów, do których kamery są zamocowane, na przykład klamek, tylnej klapy, atrapy chłodnicy;
* Po naprawach zawieszenia samochodu, albo po jego modyfikacjach, mających na celu zmianę wysokości zawieszenia (różnica poziomu na osi nie powinna wynosić więcej niż 5mm, różnica poziomu na całym aucie nie powinna wynosić więcej niż 10mm);
* Na skutek zluzowania elementów mocujących. Może to mieć miejsce po większym przebiegu auta, albo podczas eksploatacji w trudnym terenie, gdzie pojazd narażony jest na drgania;
* Po wymianie którejś z kamer na skutek uszkodzenia;
* Po aktualizacji oprogramowania;
* Po wymianie jednostki sterującej.
Koszt kalibracji kamer systemu 360 st. nie jest mały. Wynosi od 200 do 700 zł, w zależności od warsztatu.
MENU
– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ
– > MAGAZYN MOTORYZACYJNY
– > TECHNIKA MOTORYZACYJNA I DIAGNOSTYKA
– > SAMODZIELNE NAPRAWY SAMOCHODÓW– ZAOCZNE TECHNIKUM DRUCIARSTWA SAMOCHODOWEGO
– > ELEKTROMOBILNOŚĆ I SAMOCHODY ELEKTRYCZNE, WADY ELEKTROMOBILNOŚCI
– > DETAILING
– > FELIETONY MOTORYZACYJNE, CIEKAWOSTKI MOTORYZACYJNE, HUMOR MOTORYZACYJNY
– > DOKUMENTY, UBEZPIECZENIA
– > MOTOCYKLE
– > MILITARIA – MOTORYZACJA I WOJSKO
– > MOTORYZACJA I POLITYKA
– > TESTY SAMOCHODÓW
– > AKCESORIA DLA KIEROWCÓW
– > SAMOCHODY ŚWIATA
– > PODRÓŻE i SLOW DRIVING
– > MOTOREWIA NA FACEBOOK
– > MOTOREWIA NA TWITTER
– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

Jestem niezależnym dziennikarzem motoryzacyjnym z 16 – letnim stażem. Kocham motoryzację. Pasjonuje mnie technika samochodowa i nie tylko ona. Opisuję świat ze swojej perspektywy słowami Lorda Czarnej Żmii, mojego ulubieńca. Kocham Polskę, a poza motoryzacją pasjonuje mnie Indonezja, moją miłością jest Dżakarta, cieszy mnie kuchnia azjatycka i muzyka elektroniczna. Jestem wolnościowcem i do szału doprowadzają mnie lewicowe pomysły. Z nieskrywaną radością piszę i mówię o wadach aut elektrycznych. Jestem wielką gwiazdą hucznych przyjęć, w trakcie których opowiadam soczyste anegdoty o pożarach samochodów elektrycznych i straszę wszystkich cenami baterii i napraw. Świetnie gotuję. Współpracuję z kilkoma portalami i firmami motoryzacyjnymi.
Prowadzę też konto na YouTube, które zdobywa coraz większą popularność. Jestem dziwakiem, który lubi przebywać w towarzystwie starych części samochodowych. Mam małą rodzinę, w skład której wchodzi moja matka, druga połowa i kot. Ukochana ma jedną wadę – lubi duriany.
Brzydzę się „dziennikarstwem motoryzacyjnym”, które polega na skracaniu gotowych newsów, przychodzących z działów PR importerów samochodów.
Na mojej stronie i koncie na YouTube piszę i mówię to, co naprawdę myślę o motoryzacji.





