Motorewia.pl Diagnostyka • Mechanika • Motoryzacja

Ekspercki portal o diagnostyce, mechanice i motoryzacji

Co to jest samochód autonomiczny
SAMOCHODY AUTONOMICZNE

Samochody autonomiczne cz.1 – dla kogo samochód autonomiczny? Czy to koniec prywatnej motoryzacji?

Po co powstają auta autonomiczne? Jaki jest sens wyeliminowania kierowcy z samochodu? Rozpoczynam serię artykułów o samochodach autonomicznych, która ma na celu ich bliższe poznanie. W tym artykule, pierwszym z serii, postaram się odpowiedzieć na pytanie: jaki jest sens projektowania i budowy samochodów autonomicznych?

Samochód, jak sama nazwa mówi, sam chodzi, znaczy jeździ. Ale etymologia słowa samochód jest inna. Twórcy tego pięknego słowa nie mieli na myśli auta autonomicznego, tylko pojazd, który „sam chodzi”, bo ma własny silnik. Tak na marginesie, 11 lat po opatentowaniu pierwszego auta, stworzonego przez Karla Benza, w Polsce stosowano słowa automobil, samojazd i samochód. To ostatnie wygrało między innymi w konkursie językowym zorganizowanym w 1912 roku przez czasopismo „Lotnik i Automoblista”, pokonując między innymi samojazd. A szkoda.

– Heniu, jak tam Twój samojazd? Czy nadal sprawny?

Grendelkhan, CC BY-SA 4.0 https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0, via Wikimedia Commons

Po co w ogóle samochód autonomiczny? Skoro nie chcesz prowadzić, wybierz inny środek lokomocji!

Takie pierwsze skojarzenie przychodzi mi do głowy, kiedy myślę o samochodach autonomicznych. Jeśli nie lubisz albo nie potrafisz prowadzić samochodu, to są inne środki lokomocji, w których ktoś inny zabierze Cię do celu. Jest taksówka, jest bus, autobus, tramwaj, pociąg.

Samochód autonomiczny ma być jednak lepszą alternatywą dla wymienionych wyżej środków transportu. I co ważne, ma pozwolić na podróże samodzielne albo z określonym gronem pasażerów. Nie takim, które akurat losowo znajdzie się w pojeździe.

Samochód autonomiczny zabiera człowieka dokładnie stamtąd, skąd chce jechać, i dowozi go dokładnie tam, gdzie chce dotrzeć. Pociąg tego nie zrobi. Autobus też nie. Taksówka może — ale potrzebuje kierowcy.

I znów widzę tu problem. W naszym świecie coraz częściej eliminujemy ludzi. W fabrykach jest coraz mniej pracowników, bo ludzi zastępują maszyny. Sztuczna inteligencja eliminuje pracowników umysłowych. W sklepach znikają kasjerki, pojawiają się kasy samoobsługowe, a w przyszłości każdy sklep będzie automatyczny, a najlepiej będzie to sklep online. Auta autonomiczne zastąpią kierowców. Korporacje taksówkarskie dzięki temu zaoszczędzą mnóstwo pieniędzy. Bo nie będą musiały zatrudniać kierowców, płacić im pensji i ubezpieczenia. Zaoszczędzą firmy z branży komunikacji miejskiej, bo nie będą zatrudniać kierowców. Zaoszczędzą firmy transportowe, bo TIR nie będzie potrzebować kierowcy, który musi raportować czas pracy na tachometrze.

Chciałbym zapytać – kogo będzie stać na bilet do autonomicznego autobusu, kogo będzie stać na przejazd autonomiczną taksówką, skoro nikt nie będzie pracować? Chyba tylko urzędników. Bo zawsze jak czytam, kogo AI usunie z rynku pracy, widzę 50, 100 zawodów, ale nigdy nie ma tam urzędników.

Twórcy nowego, pięknego świata twierdzą, że autonomiczny samochód może połączyć największą zaletę transportu indywidualnego — elastyczność — z największą zaletą transportu zbiorowego — brakiem konieczności prowadzenia. Dla mnie akurat to zaletą nie jest. Kocham prowadzić, kocham naciskać różne przyciski i dźwignie. Ale cóż, nie jestem sam na tej planecie.

Obawiam się jednak, że z samochodami autonomicznymi będzie dokładnie tak samo, jak z samochodami elektrycznymi w Europie. Nikt mnie nie zapyta o zdanie. Pewnego dnia przez media przetoczy się wielomiesięczna ofensywa, w której mieszkańcy UE (jeśli będzie dalej istnieć) będą bombardowani informacjami o tym, ile wypadków powoduje człowiek za kierownicą. A potem pojawi się rozwiązanie – samochody autonomiczne.

W przypadku masowego wprowadzania samochodów elektrycznych martwię się o awarie, wysokie koszty napraw i niedopracowanie technologii. W przypadku samochodów autonomicznych już się nie martwię. Już wyjaśniłem, że jeśli automatyzacja pójdzie dalej w tak szybkim tempie, to 75% mieszkańców naszej planety nie będzie mieć pracy. Zatem i tak nie będzie jeździć samochodami autonomicznymi, które będą co najwyżej kursować pomiędzy enklawami, oddzielonymi wysokim murem od dzielnic biedy i głodu. Jestem też pewien, że eksperyment związany z autami autonomicznymi uda się wprowadzić tylko w niewielkiej części świata. W innych, ze względu na brak rozbudowanej, niezwykle skomplikowanej i kosztownej infrastruktury, to się nie uda. Czy zbytnio rozpędziłem się w przewidywaniu przyszłości?

Grendelkhan, CC BY-SA 4.0 https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0, via Wikimedia Commons

Dla kogo jest samochód autonomiczny?

Pierwsze co powiesz to – samochód autonomiczny jest dla leniwych, którym się nie chce prowadzić samochodu. Albo dla kogoś, kto nie potrafi jeździć samochodem, 20 razy zdawał egzamin na prawo jazdy i teraz straszy innych kierowców. O, to jest argument, który do mnie dotarł!

Samochód autonomiczny dla biznesnema? Biznesmeni w limuzynach z przedłużonym rozstawem osi mają swoich kierowców. W tym przypadku jest podwójna korzyść – jest i miejsce pracy dla kierowcy i jest na kogo pokrzyczeć, albo komu się zwierzyć.

NHTSA wskazuje, że samochody autonomiczne mogą zwiększyć mobilność osób starszych. Samochody autonomiczne mogą też być rozwiązaniem dla osób niepełnosprawnych, które nie mogą prowadzić auta ze względu na ograniczenia. Albo dla osób czasowo chorych, np. po operacji, z czasowym ograniczeniem sprawności. Te argumenty też do mnie docierają. Samochód autonomiczny może odwieźć dziecko do szkoły, babcię do domu, kochankę do miejsca zamieszkania (z weekendowego „szkolenia”). Rodzic może w tym czasie przewinąć TikToka, wnuczek może zasiąść do gry, a kochanek może zadzwonić do żony.

Samochód autonomiczny może odwieźć wuja Janka, który chlapnął sobie na imieninach i teraz nie musi kłócić się z innymi, że pojedzie swoim autem po bocznych drogach, bo „tam nie stoją” i policja go nie złapie. I taksówkarz nie będzie musiał wysłuchiwać narzekań albo wulgarnych przyśpiewek weselnych. O właśnie, flota aut autonomicznych może odwieźć gości po weselu, pod wskazane adresy.

Trzy lata temu jechałem ze swoją narzeczoną z Dżakarty do Sukabumi, korzystaliśmy z kilkuosobowego busa Suzuki. Trasę liczącą 120 km kierowca pokonał w około 10 godzin. Bo najpierw odwiózł jednego pasażera na kraniec największego miasta świata, potem pasażerkę na drugi kraniec, potem zadzwonił pasażer, chętny do zabrania, potem inny, później kierowcy dokuczało pragnienie, zatrzymał się na mrożoną herbatę, potem musiał zatrzymać się na nasi goreng, potem zachciało mu się przekąsek, potem pięć razy witał i żegnał się z rodziną starszej, stałej pasażerki… Ale najgorsze było to, że w samochodzie było potężne nagłośnienie i przez całą drogę grał siarczysty dangdut (muzyka popularna wśród biedniejszych warstw społeczeństwa). Po wyjściu z mikrobusu każda wściekła komórka mego ciała nadal drżała w rytm bębenków. Przed ponad 30 laty musiałem korzystać z prywatnej komunikacji miejskiej, której kierowcy jeździli tak, jakby prawo jazdy kupili na łódzkim Górniaku.
W obydwu przypadkach bardziej zaufałbym samochodowi autonomicznemu, niż kierowcom. Może i ja się przekonam?

Steve Jurvetson, CC BY 2.0 https://creativecommons.org/licenses/by/2.0, via Wikimedia Commons

Od posiadania do wypożyczenia – to czego się najbardziej boję

Nie będziesz mieć nic i będziesz szczęśliwy. Nie będziesz mieć samochodu, bo po co, tylko będziesz wzywać pojazd autonomiczny, który będzie Cię wiózł tam, gdzie chcesz. Jak będzie Cię na niego stać, oczywiście.

Obawiam się, że równocześnie ten sam pojazd będzie w stanie zapytać Cię, po co tam jedziesz i uznać, że to marnowanie energii. Bo np. zakupy możesz zrobić w sklepie online, widoki możesz sobie pooglądać przez interaktywny telewizoro – projektor – multi- hologram, a do znajomego możesz zadzwonić przez video call.

Samochód autonomiczny nie musi być prywatny. To jedno z założeń. Nie kupujesz samochodu. Otwierasz aplikację. Samochód przyjeżdża. Jedziesz. Wysiadasz. Samochód jedzie po następnego pasażera. I tutaj właśnie autonomia zaczyna mieć ogromny ekonomiczny sens. Bo kierowca jest jednym z największych kosztów usługi przewozowej. Pamiętaj też, że wraz z kierowcą na bezrobocie pójdzie mechanik, detailer, producent części samochodowych, bo auto autonomiczne będzie serwisować tylko ich dostawca/producent/importer.

Retired electrician, CC0, via Wikimedia Commons

Czy samochód autonomiczny stanie się uzupełnieniem transportu zbiorowego, czy zastąpi cały transport zbiorowy albo prywatną motoryzację?

Obawiam się, że głównym celem automatyzacji transportu będzie najpierw obcięcie kosztów w firmach transportowych i taksówkarskich. Znikną kierowcy zawodowi, kurierzy, taksówkarze. A potem samochody autonomiczne zastąpią prywatną motoryzację.

Nie lubię się mylić, ale chciałbym się mylić w tym przypadku.

W kolejnych odcinkach serii opiszę, jak działa samochód autonomiczny, na jakim etapie rozwoju aut autonomicznych jesteśmy (są różne stopnie), jak samochód autonomiczny „widzi” swoje otoczenie i dlaczego samochody autonomiczne mogą być bardziej niebezpieczne, niż terrorysta z bombą w plecaku.

AUTOR MICHAŁ LISIAK, NIEZALEŻNY DZIENNIKARZ MOTORYZACYJNY, WŁAŚCICIEL MOTOREWIA.PL

MENU
– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

– > MOTOREWIA NA YOUTUBE
– > MAGAZYN MOTORYZACYJNY
– > TECHNIKA MOTORYZACYJNA I DIAGNOSTYKA
– > SAMODZIELNE NAPRAWY SAMOCHODÓW– ZAOCZNE TECHNIKUM DRUCIARSTWA SAMOCHODOWEGO
– > ELEKTROMOBILNOŚĆ I SAMOCHODY ELEKTRYCZNE, WADY ELEKTROMOBILNOŚCI
– > DETAILING
– > FELIETONY MOTORYZACYJNE, CIEKAWOSTKI MOTORYZACYJNE, HUMOR MOTORYZACYJNY
– > DOKUMENTY, UBEZPIECZENIA
– > MOTOCYKLE
– > MILITARIA – MOTORYZACJA I WOJSKO
– > MOTORYZACJA I POLITYKA
– > TESTY SAMOCHODÓW
– > AKCESORIA DLA KIEROWCÓW
– > SAMOCHODY ŚWIATA
– > PODRÓŻE i SLOW DRIVING
– > MOTOREWIA NA FACEBOOK
– > MOTOREWIA NA TWITTER

– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ