Spis treści
Kia Pride Jest paskudna jak noc listopadowa, podszyta w dodatku deszczem i zimnym wiatrem. Nazwa tego auta mówi o dumie, ale z czego tu być dumnym, kiedy spojrzy się na tą kupę blaszanego nieszczęścia? Chyba tylko z tego, że jeździ i jest tanie.
To dlaczego o niej piszemy? Bo nikt o niej nie pisze i jest jej przykro. Poza tym łatwo jest pisać o samochodach za pół miliona złotych, cudownie opisanych w materiałach prasowych i ilustrowanych przepięknymi zdjęciami.
A tymczasem co ma zrobić biedny emeryt, któremu ZUS wypłaca nędzną rencinę, a on sam ma już dość drałowania rowerem na działkę? Co ma zrobić biedny studencina, który ma dość tłuczenia się autobusami na wykłady i wyczekiwania wieczorami na autobus powrotny? Co ma zrobić biedny telemarketer, który pracuje na dwanaście zmian i nikogo nie obchodzi, czym ma wrócić do domu o trzeciej nad ranem? Ryzykować spotkanie z ludźmi mających twarze o fizjonomii siodła tatarskiego i lubiących cudzą własność? Lepiej kupić sobie Kię Pridę za tysiąc złotych i nieładnie mówiąc, chrzanić to wszystko. A jeśli na przykład studencina wstydzi się jeździć takim brzydactwem, to zawsze można zaparkować je kilka ulic dalej od swojej uczelni. Kia Pride może też i zarobić, bo do wożenia pizzy i gotowych obiadów też się nadaje.
Ukraść nikt jej nie ukradnie, wystarczy blokada na kierownicę za trzydzieści złotych. Dużo nie pali. Nawet biedny rzemieślnik może wyjąć tylne siedzenia i zapakować tam worek z cementem i porozrzucać piły i wiertarki. Da radę.
Kia Pride – nasza dumna, brzydka królewna
Zawsze zaczynamy od opisu wyglądu auta. No cóż… Drzwi są, maska jest… Brzydkie to jak noc, do tego jakieś niekształtne… Jeśli można wybierać, to lepiej kupić wersję kombi – ma jeszcze sylwetkę, którą od biedy uda się zaakceptować. Będzie ciężko, ale…
Brzydula pojawiła się w sprzedaży w 1997 roku. U nas w kraju spotyka się raczej trzydrzwiowe hatchbacki i pięciodrzwiowe kombi, ale brzydula była produkowana również jako czterodrzwiowy sedan i pięciodrzwiowy hatchback. Chwalmy Pana i dziękujmy mu za to, że producent nie stworzył coupe! Produkcja w Korei Południowej i sprzedaż na rynku polskim zakończyła się w 2000 roku, ale…
Na brzydulę znalazł się jeszcze jeden amator. Kia Pride jest do dziś produkowana w Iranie.
Miniaturowe autko (szerokość 1605mm, wysokość 1460mm i długość 3565mm w wersji 3D, 3615mm w wersji 5D oraz 3940mm w wersji sedan i kombi). Kia Pride waży zaledwie do 865kg, ale brzuszek ma spory – 37 litrów. Serduszko też jest niewielkie: ośmiozaworowy silniczek czterocylindrowy o pojemności 1.3 l i mocy 64KM. Do spokojnej jazdy wystarczy i nie spali wiele paliwa. Średnio niecałe siedem litrów powinno wystarczyć na sto kilometrów, przy spokojnej jeździe – mniej.
Do wnętrza kombi albo pięciodrzwiowego hatchbacka uda się zapakować pięć osób, byle nie ważyły więcej niż 445kg. Wnętrze jest takie samo jak w przypadku wyglądu auta – da się usiąść, a plastiki trzymają się dobrze, choć są ordynarnie paskudne. Czego można chcieć od auta za tysiąc złotych? Olchowego drewna i futra z merynosa? Można się jedynie cieszyć, jeśli poprzedni właściciel nie palił papierosów albo nie wiercił się na siedzeniu i nie powycierał w tkaninie dziur, bo ta jest niskiej jakości. Można to zawsze załatać ładnym pokrowcem i dodać „limuzynie” polotu.

cropped and lightly altered by uploader Mr.choppers / Wikipedia Commons
Kia Pride – typowe awarie
Jakie są problemy z tym mikrusem, tanim nawet nie jak barszcz, a jak żurek śląski z torebki?
Korozja, to największy wróg tego samochodu. Jak auto jest już porządnie zżarte przez rdzę, nie warto go kupić nawet za kilkaset złotych. Trzeba pamiętać o tym, żeby je zabezpieczać przed zakusami rudej – nadwozie jest nieocynkowane, więc nie ma się co dziwić, że samochód stanowi łakomy kąsek.
Nieślubne dziecko starej Mazdy 121 miewa problemy z alternatorem (nowy kosztuje nawet 400zł, ale zawsze można stary poddać regeneracji), trwałością przegubów (od 140 zł wzwyż) i niekiedy instalacją elektryczną. Zdarzały się problemy z układem hamulcowym.
Samochód ma proste zawieszenie, które do trwałych nie należy. Wybijają się sworznie wahacza a swoje techniczne życie szybko kończą drążki stabilizatora (kosztują kilkanaście złotych). Korozja będzie pożerać także układ wydechowy.
Serduszko samochodu jest za to nadzwyczaj trwałe i zbierało pochlebne opinie właścicieli.
Spójrzmy na auto giełdę. Rocznik 1999 (z gazem) – 1000 zł, 1998 od pierwszego właściciela – 1200 zł, 2000 – od 1000 do 1600 złotych. Przynajmniej stówę można utargować na tak zwane szczęście.
Za tysiąc złotych plus ubezpieczenie mamy auto, którym da się dojechać do pracy, przewieźć zakupy z marketu, pojechać na grzyby, nie martwiąc się, że ktoś je ukradnie (kto by chciał) czy nauczyć się jeździć bez obaw o to, że popsuje się coś drogiego. Jeśli nie pożarte przez rdzę – można ryzykować.
Na koniec apel do wszystkich tych, którzy mają luksusowe auta, za które można by kupić kilkadziesiąt albo kilkaset Kii Pride, jak opisywana przez nas niedawno piękna nowa Toyota Land Cruiser. Nie śmiejcie się z małego paskudnika. Może za kilka lat właściciel Kii Pride będzie jeździć lepszym autem od Was.
MENU
– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ
– > MAGAZYN MOTORYZACYJNY
– > TECHNIKA MOTORYZACYJNA I DIAGNOSTYKA
– > SAMODZIELNE NAPRAWY SAMOCHODÓW– ZAOCZNE TECHNIKUM DRUCIARSTWA SAMOCHODOWEGO
– > ELEKTROMOBILNOŚĆ I SAMOCHODY ELEKTRYCZNE, WADY ELEKTROMOBILNOŚCI
– > DETAILING
– > FELIETONY MOTORYZACYJNE, CIEKAWOSTKI MOTORYZACYJNE, HUMOR MOTORYZACYJNY
– > DOKUMENTY, UBEZPIECZENIA
– > MOTOCYKLE
– > MILITARIA – MOTORYZACJA I WOJSKO
– > MOTORYZACJA I POLITYKA
– > TESTY SAMOCHODÓW
– > AKCESORIA DLA KIEROWCÓW
– > SAMOCHODY ŚWIATA
– > PODRÓŻE i SLOW DRIVING
– > MOTOREWIA NA FACEBOOK
– > MOTOREWIA NA TWITTER
– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ









