Samochody Automotive Automobile Motoryzacja Cars

Portal Motoryzacyjny Technika Samochodowa

Auta są coraz gorsze
MAGAZYN MOTORYZACYJNY

Współczesne auta są coraz gorsze. Oto kilka argumentów przemawiających za tą tezą

Motoryzacja ma coraz więcej grzechów względem swoich klientów. Czasami mam wrażenie, że samochody nie są już projektowane przez inżynierów i projektantów, dla których nadrzędnym celem jest stworzenie produktu użytecznego, trwałego i pięknego. Współczesne auta są coraz gorsze, bo głównym celem ich producentów jest spełnienie wymagań urzędników i stworzenie produktu, który przyniesie maksymalny zysk przy minimalnych kosztach.

Jak wyobrażałem sobie rozwój motoryzacji?

Spójrz na swój telewizor. Zobacz, jak zmienił się na przestrzeni lat. Pamiętam telewizor Rubin, z czasów dzieciństwa. Był wielki jak szafa i spokojnie mógł służyć jako piec do ogrzewania domu. Później na rynku pojawiły się nowsze telewizory, mniejsze, bardziej energooszczędne, ale z większymi ekranami. Miały piloty, to była rewolucja. Później wszystkich rzuciły na kolana telewizory plazmowe. A teraz mamy telewizory LED. Patrzę na niego i porównuję go z telewizorem Rubin. Zastanawiam się, jaka droga została przebyta, od starego, koszmarnego, paskudnego, ciężkiego grata do telewizora z wielkim ekranem, wyposażonego w mnóstwo funkcji, w dodatku niesamowicie oszczędnego. To prawda, że jak się ten nowy telewizor zepsuje, to nikt go nie naprawi. Ale jego cena jest tak niska i dostępna dla wszystkich (np. 600 zł za telewizor 32 cale), że po kilku latach pracy każdy wymieni go bez żalu na nowy. Wyposażony w wiele nowych, przydatnych funkcji.

Kiedy zaczęto wprowadzać na siłę silniki downsizingowe i testować je na ludziach, od razu wiedziałem, że to się paskudnie skończy. Kiedy zaczęto wprowadzać coraz to nowe i coraz to głupsze systemy wyposażenia aut, też miałem pewność, że to tylko spowoduje więcej szkody niż pożytku.

Kiedy zaczęto kusić wszystkich propagandą na temat elektromobilności – przez chwilę pomyślałem –  może będzie tak samo, jak z telewizorem. Nowe auta elektryczne będą tanie, o połowę tańsze od spalinowych, bo przecież mają mniej części. Korzystanie z nich będzie o wiele tańsze od aut spalinowych. Nadal pamiętam, jak obiecywano, że będziemy jeździć w cenie 4 złote za 100 kilometrów. W samochodzie nic się nie będzie psuć, bo w aucie elektrycznym nie ma się co zepsuć. A jak już się zepsuje bateria, to po 10 latach tanie auto elektryczne, kosztujące w salonie 50 tys. złotych, trafi na złom i nikt go nie będzie żałować.

A potem przyszła brutalna rzeczywistość. I tak z osoby zainteresowanej elektromobilnością stałem się jej najbardziej zażartym przeciwnikiem.

Jak powstaje dobry produkt?

Dobry produkt musi odpowiadać na potrzeby konsumentów. To tak, jak wspomniany wcześniej telewizor. Jest coraz fajniejszy, coraz lżejszy, zużywa coraz mniej prądu. Praktycznie nie wymaga serwisowania. Kupujemy, używamy, wymieniamy na nowy.

Na rynku jest ogromna ilość telewizorów wielu marek. Możesz kupić telewizor 42 – calowy za 900 zł, możesz kupić telewizor 42- calowy za 9000 złotych. Różnią się od siebie parametrami technicznymi i marką. Dla każdego coś miłego. Jednego stać na Dacię, drugiego na Bentleya. Ale każdy ma wybór. A przedział cen jest tak duży, że każdy, od zarabiających najmniej, do opływających w luksusy, może sobie telewizor kupić.

Im nowszy telewizor, tym więcej ma przydatnych funkcji. Poszczególne elementy telewizora nie wpływają na siebie tak, że niszczą inne podzespoły (może czasami coś się w środku przegrzewa). Żywotność telewizorów jest całkiem dobra. Im nowszy telewizor, tym mniej zużywa energii. A zatem generuje mniejsze koszty. Dlaczego tak się dzieje? Bo jeśli producent telewizora nie zrobi urządzenia, które chcą klienci, to go nie sprzeda i upadnie. Czyż nie tak wygląda rozwój? Mniej materiałów do produkcji. Więcej funkcji. Szeroki wybór, żeby każdy mógł znaleźć produkt dla siebie.

Mam wrażenie, że w motoryzacji jest na odwrót. Bo producent samochodów musi najpierw spełnić chore wymagania tysięcy urzędników. A dopiero później klientów. Lista grzechów jest bardzo długa. A klient jest na dalekim końcu.

Nowe auta są coraz droższe

Ceny stale rosną. I nie tylko producent samochodu i producenci części są za to odpowiedzialni. Unia Europejska stale zwiększa listę wyposażenia obowiązkowego nowych aut. To ono odpowiada za drastyczny wzrost cen nowych samochodów. W większości to wyposażenie jest tak potrzebne, jak aquapark w zabitej dechami wsi, zbudowany za europejskie pieniądze.

Jest fajny, ładny, ale nikt z niego nie korzysta i trzeba do niego dopłacać w trakcie serwisowania.

Globalizacja zniszczyła wiele marek samochodów

Jeep jest Fiatem. Alfa Romeo Peugeotem. Opel Citroenem. Skoda tańszym Volkswagenem, a Audi droższym Volkswagenem.

Coraz wyższe ceny napraw

Rozwój polega na tym, że tworzy się coraz lepsze rozwiązania, dopasowane do potrzeb klienta.

Czy klient prosił o to, aby żarówkę halogenową H7 , którą wymienia się za 5 złotych zamienić na zintegrowany reflektor LED, którego wymiana kosztuje od 4 do 18 tysięcy złotych?

Czy klient prosił o to, aby z samochodu usunąć koło zapasowe z zestawem do wymiany i zamontować w aucie bezwartościową piankę z kompresorem? Po jej użyciu opona może nadawać się do wyrzucenia…

Czy ktoś informował klienta w dniu zakupu przez niego auta, że świeca żarowa nie kosztuje już kilkadziesiąt, tylko kilkaset złotych za sztukę?

Coraz więcej elektroniki, a tymczasem do OBD2 musisz mieć specjalny sprzęt…

Samochód informuje kierowcę o wszystkich możliwych bzdurach.

Ale kiedy pojawi się check engine – nie potrafi go odczytać. Kierowca musi sam kupować odpowiedni sprzęt, albo jechać do warsztatu. Jakim problemem jest wyposażenia auta w system samodiagnostyki, który wskaże na ekranie kod błędu OBD2, jego wyjaśnienie, napisze, czy kierowca może bezpiecznie jechać dalej, czy nie?

Coraz wyższe ceny serwisowania aut

Kierowca kupujący nowe auto cieszy się jak dziecko, które dostało nową zabawkę. Tu system, tam system, tu asystent, tam asystent. Brakuje tylko asystenta, który przytuli i przypomni, kiedy iść do ubikacji.

Czy klient kupujący nowe auto wie o tym, że każdy system składa się z kamer, czujników i głowic, które trzeba kalibrować?

Czy klient kupujący nowe auto jest informowany o tym, że przy wymianie opon powinien kalibrować systemy ADAS, co obciąża jego budżet kwotą od kilkuset do ponad tysiąca złotych?

Nowe auta szpiegują kierowców

Pisały o tym setki mediów. I co? I nic.

Technologie są testowane na klientach

Nowoczesne silniki downsizingowe były wyraźnie niedopracowane. Nietrwałe łańcuchy. Nagar. Wysokie spalane na trasie. I co? I nic. Tu się ktoś poprocesował, tam się ktoś poprocesował. I tyle. Tak na marginesie, czy klient prosił o to, żeby nowa świeca zapłonowa do silnika rzekomo nowej generacji, kosztował 100 zł, zamiast 10 zł? Kto wiedział o tym, że do sprzęgła dołączono koło dwumasowe i koszt wymiany wzrósł o 3-4 tysiące złotych?

Auta elektryczne ulegają pożarom. Większość z tych, które są widoczne na filmach to przecież auta bardzo młode, które dopiero wyjechały z salonów. To jest dopracowana i bezpieczna technologia?

W Indonezji i Tajlandii jest plaga aut, w których urywają się koła…

Czy tak wygląda rozwój? Czy to jest technika, która idzie do przodu?

Spadek wartości rezydualnej – auta starzeją się niesamowicie szybko

Auto premium traci na wartości nawet 50 procent w ciągu pierwszych 4 lat swojego życia. Jeśli nie jesteś bogaty, zakup nowego auta w Polsce to zabójstwo

To prawda. W wielu krajach świata, np. w Malezji, w Indonezji, w Chinach, w ZEA nowe rodzinne auto możesz kupić za 45 tysięcy złotych. Są też auta po 400 tysięcy. Tak powinno to wyglądać o tym wspominałem wcześniej. W naszym kraju musisz wydać 100 – 150 tysięcy złotych na auto, które w innym kraju kosztuje w salonie połowę.

Dla niedowiarków – zachęcam do sprawdzenia mojej wiarygodności. Wszystko jest dostępne w internecie, cenniki itd.

Malezja:
Proton Saga – 35.000 złotych

Perodua Ativa SUV – 56.000 złotych.

Indonezja

Toyota Avanza prosto z fabryki – 48000 złotych

Wuling AIR – małe auto elektryczne – 51000 złotych.

Zjednoczone Emiraty Arabskie

Changan CS35 Plus – 66000 złotych. W salonie. Polecam sprawdzić, ile będzie kosztować w Polsce.

Zakup nowego auta elektrycznego dla przeciętnego Polaka to finansowe samobójstwo

Używane auto spalinowe uda się sprzedać. Używanego auta elektrycznego nikt nie kupi, bo ma instynkt samozachowawczy. Wartość rezydualna auta elektrycznego leci na łeb na szyję. W dodatku za złomowanie auta elektrycznego trzeba jeszcze… zapłacić od 3 do 8 tysięcy złotych.

Coraz więcej niepotrzebnej elektroniki

Coraz więcej ekranów dotykowych, coraz więcej monitorów, coraz więcej odtwarzaczy… Żeby cokolwiek ustawić, kierowca musi przebierać palcami po ekranie dotykowym. Nawet kierunek jazdy w niektórych autach elektrycznych zmienia się na ekranie… A co później? Trzeba wymyślić jeszcze więcej systemów, które sprawdzają, czy kierowca skupia się na jeździe.

Najgłupsza rzecz, jaką do tej pory wymyślono, to system przeciwzderzeniowy. Cóż, kiedy kierowca musi przebijać się przez 10 opcji na ekranie, żeby zmniejszyć temperaturę, to wtedy system musi patrzeć za niego na drogę. Co ciekawe, ten system chroni przed wypadkiem w mieście, przy prędkości do 30 km/h.

Przy takiej prędkości to i rowerzysta, wyposażony w okulary z wadą wzroku -20 dioptri zahamuje, bez pomocy systemów elektronicznych. Ale za to kierowca nie męczy nóżki, kiedy jedzie po autostradzie, bo tempomat utrzymuje prędkości. I ten cudowny system, który sam zmienia światła z długich na krótkie i odwrotnie. Co człowiek zrobi z tym czasem, który zaoszczędził, gdy nie musiał samodzielnie naciskać dźwigni? Nie wiem…

Awarie, o których nikt nie mówi

W autach elektrycznych silniki miały się nie psuć. Tymczasem się psują. Jak to jest?

Lakiery coraz gorsze

Technika idzie cały czas do przodu. Powstają powłoki, które są w stanie chronić samoloty, czołgi, rakiety kosmiczne. Tymczasem na samochodach lakiery są coraz cieńsze i po kilku latach łuszczą się jak skóra po opalaniu. Jak owad zrobi siku na lakier, to zaraz jest w nim dziura. A jak taki chrząszcz ma za przeproszeniem biegunkę, nie wspominając o ptakach, to od razu jest biała plama i lakier przepalony do warstwy podkładu.

Motoryzacja w Europie jest sterowana, jak w komunizmie

Urzędnik wyznacza kierunki rozwoju motoryzacji. Urzędnik nakazuje, że motoryzacja ma być elektryczna. Bez względu na koszty producenta i na koszty klienta. W większości przypadków robi to urzędnik, który na motoryzacji zna się jak kura na pieprzu, albo który motoryzacji nienawidzi. To zaprzeczenie zdrowego biznesu. Dlatego to musi się zawalić. Jeśli oczywiście, nikt tego nie zmieni.

AUTOR: MICHAŁ LISIAK

-> MICHAŁ LISIAK – KANAŁ YOUTUBE
-> MOTOREWIA NA TIK TOK -> MICHAŁ LISIAK NA FACEBOOK
-> MOTOREWIA NA FACEBOOK

MENU
– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ
– > MAGAZYN MOTORYZACYJNY
– > TECHNIKA MOTORYZACYJNA I DIAGNOSTYKA
– > SAMODZIELNE NAPRAWY SAMOCHODÓW– ZAOCZNE TECHNIKUM DRUCIARSTWA SAMOCHODOWEGO
– > ELEKTROMOBILNOŚĆ I SAMOCHODY ELEKTRYCZNE, WADY ELEKTROMOBILNOŚCI
– > DETAILING
– > FELIETONY MOTORYZACYJNE, CIEKAWOSTKI MOTORYZACYJNE, HUMOR MOTORYZACYJNY
– > DOKUMENTY, UBEZPIECZENIA
– > MOTOCYKLE
– > MILITARIA – MOTORYZACJA I WOJSKO
– > MOTORYZACJA I POLITYKA
– > TESTY SAMOCHODÓW
– > AKCESORIA DLA KIEROWCÓW
– > SAMOCHODY ŚWIATA
– > PODRÓŻE i SLOW DRIVING
– > MOTOREWIA NA FACEBOOK
– > MOTOREWIA NA TWITTER

– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

JEŚLI CHCESZ POCZYTAĆ O CZYMŚ INNYM NIŻ MOTORYZACJA, ZAPRASZAM NA MÓJ -> CIEKAWY BLOG! TO BLOG O FILMACH, BLOG KULINARNY O PRZYSMAKACH Z CAŁEGO ŚWIATA), WOJSKU, POLITYCE, SPOŁECZEŃSTWIE – I WIELU INNYCH CIEKAWYCH RZECZACH.

PROWADZĘ TEŻ KANAŁ KULINARNY NA YOUTUBE, GDZIE ZNAJDZIESZ ŚWIEŻE PODEJŚCIE DO KULINARNEGO KRYTYCYZMU.

Dziennikarz motoryzacyjny, copywriter motoryzacyjny, bloger motoryzacyjny, bloger wielotematyczny, bloger kulinarny, content marketing motoryzacja, vloger motoryzacyjny

(R) PORTAL MOTORYZACYJNY MOTOREWIA

Niezależny dziennikarz motoryzacyjny. Kocham swoją pracę i motoryzację. Nie wszystko, co piszę, wszystkim się podoba, a ponieważ jestem niezależny, mogę pisać, co mi się podoba. Pasjonuje mnie technika samochodowa, pewnie dlatego z niepokojem spoglądam na wynalazki, takie jak auta elektryczne. Brzydzę się „dziennikarstwem motoryzacyjnym”, które polega na skracaniu gotowych newsów, przychodzących z działów PR importerów samochodów. Współpracuję z kilkoma redakcjami i kilkoma znanymi firmami motoryzacyjnymi.