Ten samochód był gorszy niż Yugo Coral. Chyba nie może być gorszej obelgi dla samochodu. S
W 2016 roku nasz wzrok przykuł chiński wynalazek, zwany samochodem. Trudno było go nie zauważyć. Była to ordynarna kopia Daewoo Matiz, ale wykonana w sposób szczególny.
Auto pozbawiono standardowego układu kierowniczego z przodu, zamiast niego zastosowano jedno koło.
O wynalazku tym, nazwanym przez nas „chińskim kuternogą” pisaliśmy wcześniej, sporo wcześniej. Opisany przez nas przez laty pojazd miał jeszcze silnik spalinowy, o zawrotnej mocy 22 KM. Ale czas pędzi do przodu. Postęp! Postęp jest nieubłagany i wymaga ofiar. Dlatego też, z czasem na rynek zaczęły trafiać nowe wersje chińskiego kuternogi, z napędem elektrycznym.

Trzykołowa kopia Daewoo Matiz w USA – uznana za najgorszy samochód sprzedawany w USA
>Powtórzmy opinię amerykańskich użytkowników i obserwatorów. Podobno nawet Yugo Coral było lepsze. A to już potwarz dla każdego samochodu.
W pierwszym odcinku opowieści o chińskim wynalazku, wymieniliśmy cały szereg nazw pojazdu , pod jakimi był sprzedawany. Okazało się, że był sprzedawany także pod nazwą ZAP XEBRA. To typowe dla chińskich firm, gdzie jedna produkuje auta pod kilkoma markami, albo gdzie jedna firma kopiuje od drugiej.

Dlaczego uznawano je za najgorsze?
• Auta były fatalnie wykonanie, z szeregiem niedoróbek. Dotyczyły one np. nieszczelnej karoserii (do środka dostawała się woda), złego spasowania części, niskiej jakości części.
• Fatalnego prowadzenia. Cóż, jeśli ktoś liczył na to, że trzykołowy „samochód” będzie się dobrze prowadził, to był bardzo naiwny.
• Fatalnych hamulców. Część fabrycznie nowych pojazdów, od dealerów, musiała być zezłomowana (na skutek decyzji urzędowej), ze względu na wadliwy układ hamulcowy.
• Elementy z tworzyw notorycznie się łamały.
W zasadzie już wystarczy.
Czego się spodziewać po nowym aucie za kilka tys. dolarów? Samych problemów. Nie nadawało się to nawet do jazdy na działkę.
Trzeba też pamiętać, że przeciętny Amerykanin ma budowę nieco większą, niż przeciętny Chińczyk. I nie ma tutaj grama złośliwości – to prawda.
MENU
– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ
– > MAGAZYN MOTORYZACYJNY
– > TECHNIKA MOTORYZACYJNA I DIAGNOSTYKA
– > SAMODZIELNE NAPRAWY SAMOCHODÓW– ZAOCZNE TECHNIKUM DRUCIARSTWA SAMOCHODOWEGO
– > ELEKTROMOBILNOŚĆ I SAMOCHODY ELEKTRYCZNE, WADY ELEKTROMOBILNOŚCI
– > DETAILING
– > FELIETONY MOTORYZACYJNE, CIEKAWOSTKI MOTORYZACYJNE, HUMOR MOTORYZACYJNY
– > DOKUMENTY, UBEZPIECZENIA
– > MOTOCYKLE
– > MILITARIA – MOTORYZACJA I WOJSKO
– > MOTORYZACJA I POLITYKA
– > TESTY SAMOCHODÓW
– > AKCESORIA DLA KIEROWCÓW
– > SAMOCHODY ŚWIATA
– > PODRÓŻE i SLOW DRIVING
– > MOTOREWIA NA FACEBOOK
– > MOTOREWIA NA TWITTER
– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ</strong

Jestem niezależnym dziennikarzem motoryzacyjnym z 16 – letnim stażem. Kocham motoryzację. Pasjonuje mnie technika samochodowa i nie tylko ona. Opisuję świat ze swojej perspektywy słowami Lorda Czarnej Żmii, mojego ulubieńca. Kocham Polskę, a poza motoryzacją pasjonuje mnie Indonezja, moją miłością jest Dżakarta, cieszy mnie kuchnia azjatycka i muzyka elektroniczna. Jestem wolnościowcem i do szału doprowadzają mnie lewicowe pomysły. Z nieskrywaną radością piszę i mówię o wadach aut elektrycznych. Jestem wielką gwiazdą hucznych przyjęć, w trakcie których opowiadam soczyste anegdoty o pożarach samochodów elektrycznych i straszę wszystkich cenami baterii i napraw. Świetnie gotuję. Współpracuję z kilkoma portalami i firmami motoryzacyjnymi.
Prowadzę też konto na YouTube, które zdobywa coraz większą popularność. Jestem dziwakiem, który lubi przebywać w towarzystwie starych części samochodowych. Mam małą rodzinę, w skład której wchodzi moja matka, druga połowa i kot. Ukochana ma jedną wadę – lubi duriany.
Brzydzę się „dziennikarstwem motoryzacyjnym”, które polega na skracaniu gotowych newsów, przychodzących z działów PR importerów samochodów.
Na mojej stronie i koncie na YouTube piszę i mówię to, co naprawdę myślę o motoryzacji.




