Spis treści
Nowa rodzinna 7-osobowa Toyota za 39.000 złotych? Nowy SUV na bazie Daihatsu z automatyczną skrzynią biegów i świetnym wyposażeniem? To tylko dwa przykłady, ale jakże wyraziste. Dlaczego w Europie samochody są tak drogie, w krajach azjatyckich tak tanie? Postaram się wyjaśnić tą sprawę.
Na świecie jest mnóstwo tanich samochodów – w Europie przepłacamy za auta trzykrotnie
Czy wiecie, jakie jest źródło wysokich cen samochodów w Europie? Kierowcy są ostatnimi, których ktokolwiek pyta o zdanie. Producent przede wszystkim musi spełnić wymagania, stawiane przez urzędników. Na przykład oderwane od rzeczywistości normy spalin Euro 7, mające wybić spalinową konkurencję dla elektrycznej motoryzacji.
Producent samochodu musi wyposażyć auto zgodnie z listą, którą opracował urzędnik. Dodajmy, świetnie opłacany urzędnik, którego stać na najlepszy samochód. Ta lista wyposażenia sprawia, że ceny samochodów rosną jak szalone. Ale nie tylko ceny, jakie trzeba zapłacić przy zakupie. Rosną także koszty serwisowania samochodów, o czym mało kto mówi (na przykład częste i bardzo drogie kalibracje).
Czy ktoś pytał kierowców w Europie, czy chcą turbodoładowanych silników małolitrażowych? Czy ktoś pytał kierowców w Europie, czy chcą napędów elektrycznych? Nie. To wszystko ustalił urzędnik. Tymczasem na świecie jest mnóstwo tanich samochodów, nowych samochodów z salonów.
Nawet auta chińskie sprzedawane w innych krajach (np. w Zjednoczonych Emiratach Arabskich) są nawet o 30 procent tańsze, niż w Europie. Przykład? Chery Tiggo 7. W Polsce takie auto kosztuje od 106 900 zł. W Dubaju można kupić je w salonie w cenie od… 60 000 zł.

W Brazylii fabrycznie nowy pickup Fiat Strada (diametralnie inny od małego dostawczaka Strada w Europie) kosztuje od 80 tys. złotych wzwyż. W Japonii najbiedniejsi klienci mogą kupić miejską Toyotę Pixis, która kosztuje w najtańszej wersji 21.000 złotych. W Indiach najtańsze nowe auto w salonie, Tata Piago, kosztuje od 28.000 złotych wzwyż. W Chinach można kupić miejskie auto elektryczne, Wuling Hongguang Mini EV, za 23.000 złotych.

Ale ja nie chciałem wybierać aut miniaturowych, słabo wyposażonych, nieładnych. Wybrałem dwa nowe, fabrycznie nowe samochody, które są ładne, świetnie wyposażone, nowoczesne, rodzinne (kompaktowe). I które można kupić w cenach, które Europejczyka przyprawiają o zawrót głowy. Oto one. Wybrałem te auta także dlatego, że widziałem je na żywo. I nawet miałem przyjemność jechać wiele razy jednym z nich.
Zaczniemy od Toyoty CALA. Tą białą CALYĘ uchwyciłem w zachodniej Dżakarcie.

Nowa rodzinna 7 osobowa Toyota za 39.000 złotych – Toyota Calya
Tak, tyle kosztuje nowy samochód w salonie. W Europie za podobny samochód musisz zapłacić 3 razy drożej. Toyota Calya i bliźniaczy Daihatsu Sigra to 7 osobowe vany z autosegmentu C, produkowane w Indonezji. To ukochane auta taksówkarzy i rodzin. Cena – w przeliczeniu od 39 do 45 tys. złotych w zależności od wersji.

Co dostajesz za równowartość 39 tys. złotych? 7 miejsc siedzących, klimatyzację, elektryczne szyby, centralny zamek, wspomaganie, silnik czterocylindrowy benzynowy 1.2 VVTI o mocy 87 koni, skrzynię manualną bez turbiny i innych wynalazków, ABS, 4 poduszki powietrzne. W wyższych wersjach dostaniesz też skrzynię automatyczną, ekran dotykowy i wiele innych.

Perodua Ativa – piękny, nowoczesny SUV za 54.000 złotych
Perodua to marka aut, produkowanych lokalnie w Malezji, przez konsorcjum rządowo – prywatne, we współpracy z Toyotą i Daihatsu. Perodua Ativa technicznie bazuje na autach opracowanych przez Daihatsu/Toyotę. W cenie 54 tys., złotych dostajesz świetnie wyglądające auto z silnikiem o pojemności 1 litra, z turbodoładowaniem, o mocy prawie 100 koni i automatyczną skrzynię bezstopniową CVT. Auto ma 5 miejsc, prześwit 20 cm, w cenie 54000 złotych masz ekran dotykowy 9 cali, klimatyzację, system bezkluczykowy, 7 calowy ekran zamiast deski rozdzielczej, wielofunkcyjną kierownicę, 6 poduszek powietrznych, ABS, system kontroli trakcji ESP, kamerę cofania, a w wyższych wersjach także systemy ADAS, tempomat i wiele innych.

Jak to jest możliwe, że w Indonezji i Malezji nowoczesne, kompaktowe, markowe auto kosztuje trzy razy mniej niż w Europie? Opinia
To bardzo proste. Wszystko wytłumaczę.
W Indonezji i Malezji prąd jest tani. Dlaczego jest tani? Bo choć kraje znajdują się w pobliżu równika, nikt nie wierzy w fantasmagorie, zgodnie z którymi można produkować prąd dla całego kraju ze słońca i wiatru. Zasadniczym źródłem energii elektrycznej jest węgiel kamienny i gaz ziemny.
Efekt? Ceny prądu w Malezji – od 0,19 do 0,38 zł Ceny prądu w Indonezji – od 0,35 do 0,42 zł. Dla przemysłu ceny są tańsze.
Ciekawostka: w trakcie kilku pobytów w Indonezji (a także raz w Malezji i raz w Singapurze) tylko w jednym miejscu widziałem panele solarne. Na słupach lamp, przy nowej drodze, prowadzącej do wyspy Pantai Indah Kapuk2 (tzw. Golf Island).
Punkt drugi. W obydwu krajach marki krajowe korzystają z systemu, który premiuje lokalną produkcję i wysoki udział lokalnych komponentów. W przeciwieństwie do np. Polski, gdzie miejscowych przedsiębiorców bije się po głowie rozdmuchaną biurokracją, wysokimi podatkami, cenami energii i równocześnie, daje się ogromne ulgi inwestorom z zagranicy.
A jeśli chodzi o podatki…
W Indonezji i w Malezji VAT wynosi od 5 do 11 procent.
Punkt trzeci. Samochody są projektowane z myślą o krajowym kliencie, lokalnym kierowcy, który ma określoną ilość pieniędzy. Jeśli on kupi auto, zarobią wszyscy – producent, dostawczy części, salon, kraj, stacje benzynowe, potem warsztaty i znów krajowi dostawcy części.
Auta w Malezji i w Indonezji są tanie, bo mają lokalną produkcję (Perodua, Proton i inne w Malezji, Toyota/Daihatsu, Wuling i inne w Indonezji). Stosowana jest wysoka ochrona rynku i polityka przemysłowa. Modele aut są projektowane pod kątem klientów krajowych i eksportu do krajów ASEAN i innych. Stosowane są atrakcyjne podatki i struktury cenowe.
I przede wszystkim – co warto podkreślić. ASEAN nie ma nic wspólnego z biurokratyczną, wszechwiedzącą strukturą Unii Europejskiej. Auta w Malezji i w Indonezji są tanie, bo nie ma głupich wymagań, stawianych przez urzędników.

Tak – to prawda. W Indonezji i w Malezji ginie więcej ludzi na drogach niż w Polsce. Np. w Polsce od 1800 do 2000 osób rocznie, w Malezji od 5000 do 6500 osób rocznie, w Indonezji nawet 35000 osób rocznie (ale kraj ma 10x więcej mieszkańców niż Polska).
Ale na pewno (moja subiektywna opinia) wysoka liczba wypadków w Malezji i w Indonezji nie jest zależna od tego, że tam po drogach jeżdżą gorsze auta, które nie mają wyposażenia, zalecanego przez europejskich urzędników. To bzdura. Wysoka liczba wypadków spowodowana jest tym, że wiele dróg jest w fatalnym stanie (wąskie gardła, fatalna nawierzchnia), po drogach poruszają się miliony motocyklistów, z których większość w ogóle nie zna przepisów ruchu drogowego (wiem to z własnego doświadczenia – ludzie ćwiczą godzinę na boisku, a potem wsiadają na motor i jadą „w miasto”), kierowcy przekraczają prędkość ,kierowcy nie dbają o stan techniczny pojazdów (wiem to z własnego doświadczenia). Nawet najlepsze i najdroższe auto, z mega listą wyposażenia, zalecanego przez europejskich użytkowników nie uchroni kierowcy i pasażerów, jeśli ma łyse opony, buczące łożyska, zniszczone zawieszenie i… obcięte nożem pasy bezpieczeństwa (właściciel busa Suzuki obciął tylne pasy, żeby zamiast 3 pasażerów z tyłu mogło podróżować 4).
Głównym powodem wypadków jest to, że większość osób z poniższego zdjęcia nie ma pojęcia o przepisach ruchu drogowego i każdego dnia lekceważy bezpieczeństwo swoje i innych na 1000 sposobów.

AUTOR: MICHAŁ LISIAK
MENU
– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ
– > MAGAZYN MOTORYZACYJNY
– > TECHNIKA MOTORYZACYJNA I DIAGNOSTYKA
– > SAMODZIELNE NAPRAWY SAMOCHODÓW– ZAOCZNE TECHNIKUM DRUCIARSTWA SAMOCHODOWEGO
– > ELEKTROMOBILNOŚĆ I SAMOCHODY ELEKTRYCZNE, WADY ELEKTROMOBILNOŚCI
– > DETAILING
– > FELIETONY MOTORYZACYJNE, CIEKAWOSTKI MOTORYZACYJNE, HUMOR MOTORYZACYJNY
– > DOKUMENTY, UBEZPIECZENIA
– > MOTOCYKLE
– > MILITARIA – MOTORYZACJA I WOJSKO
– > MOTORYZACJA I POLITYKA
– > TESTY SAMOCHODÓW
– > AKCESORIA DLA KIEROWCÓW
– > SAMOCHODY ŚWIATA
– > PODRÓŻE i SLOW DRIVING
– > MOTOREWIA NA FACEBOOK
– > MOTOREWIA NA TWITTER

Jestem niezależnym dziennikarzem motoryzacyjnym z 16 – letnim stażem. Kocham motoryzację. Pasjonuje mnie technika samochodowa i nie tylko ona. Opisuję świat ze swojej perspektywy słowami Lorda Czarnej Żmii, mojego ulubieńca. Kocham Polskę, a poza motoryzacją pasjonuje mnie Indonezja, moją miłością jest Dżakarta, cieszy mnie kuchnia azjatycka i muzyka elektroniczna. Jestem wolnościowcem i do szału doprowadzają mnie lewicowe pomysły. Z nieskrywaną radością piszę i mówię o wadach aut elektrycznych. Jestem wielką gwiazdą hucznych przyjęć, w trakcie których opowiadam soczyste anegdoty o pożarach samochodów elektrycznych i straszę wszystkich cenami baterii i napraw. Świetnie gotuję. Współpracuję z kilkoma portalami i firmami motoryzacyjnymi.
Prowadzę też konto na YouTube, które zdobywa coraz większą popularność. Jestem dziwakiem, który lubi przebywać w towarzystwie starych części samochodowych. Mam małą rodzinę, w skład której wchodzi moja matka, druga połowa i kot. Ukochana ma jedną wadę – lubi duriany.
Brzydzę się „dziennikarstwem motoryzacyjnym”, które polega na skracaniu gotowych newsów, przychodzących z działów PR importerów samochodów.
Na mojej stronie i koncie na YouTube piszę i mówię to, co naprawdę myślę o motoryzacji.





