Czy można stworzyć samochód na ludzkie odchody?
Rozwój techniki wyprzedził nasze poczucie humoru. Wiele razy w mediach pojawiały się humorystyczne teksty, w których opisywano samochód na odchody. Tymczasem takie auto może faktycznie powstać. Oczywiście, nikt nie będzie zasilał jego baku odchodami. Ludzkie odchody posłużą do produkcji gazu. A ten gaz może zostać użyty na przykład do napędzania pojazdu. Samochód na ludzkie odchody to nie humor, tylko nadchodząca rzeczywistość.
Profesor Cho Jae Weon z Narodowego Instytutu Nauki i Technologii w Ulsan (Korea Południowa) opracował specjalną toaletę, która zamienia ludzkie odchody w biogaz.
Jak to działa?
I teraz najważniejsze, czyli to, co nas kierowców interesuje najbardziej. Zdaniem profesora, z codziennej porcji odchodów, „wyprodukowanych” przez jednego człowieka, można uzyskać gaz, który pozwoli napędzać samochód i przejechać do 1,2 kilometra.

Można się z tego śmiać. Jednak warto zastanowić się np. nad tym, ile obornika jest każdego dnia produkowane na fermach zwierząt hodowlanych. Warto też zastanowić się nad tym, jak taki biologiczny gaz można by produkować w oczyszczalni ścieków. Do takiej oczyszczalni trafiają nieczystości, wytwarzane przez kilkadziesiąt tys. osób. Wystarczyłoby, żeby można było wyprodukować z nich gaz, przeznaczony do napędzania miejskich autobusów. Albo do zasilania miejskiej elektrociepłowni.
Jest to na pewno lepsze i bardziej przyjazne dla użytkownika rozwiązanie, niż elektromobilność.
Metan jest już wykorzystywany do napędzania skuterów.
MENU
– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ
– > MAGAZYN MOTORYZACYJNY
– > TECHNIKA MOTORYZACYJNA I DIAGNOSTYKA
– > SAMODZIELNE NAPRAWY SAMOCHODÓW– ZAOCZNE TECHNIKUM DRUCIARSTWA SAMOCHODOWEGO
– > ELEKTROMOBILNOŚĆ I SAMOCHODY ELEKTRYCZNE, WADY ELEKTROMOBILNOŚCI
– > DETAILING
– > FELIETONY MOTORYZACYJNE, CIEKAWOSTKI MOTORYZACYJNE, HUMOR MOTORYZACYJNY
– > DOKUMENTY, UBEZPIECZENIA
– > MOTOCYKLE
– > MILITARIA – MOTORYZACJA I WOJSKO
– > MOTORYZACJA I POLITYKA
– > TESTY SAMOCHODÓW
– > AKCESORIA DLA KIEROWCÓW
– > SAMOCHODY ŚWIATA
– > PODRÓŻE i SLOW DRIVING
– > MOTOREWIA NA FACEBOOK
– > MOTOREWIA NA TWITTER
– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

Jestem niezależnym dziennikarzem motoryzacyjnym z 16 – letnim stażem. Kocham motoryzację. Pasjonuje mnie technika samochodowa i nie tylko ona. Opisuję świat ze swojej perspektywy słowami Lorda Czarnej Żmii, mojego ulubieńca. Kocham Polskę, a poza motoryzacją pasjonuje mnie Indonezja, moją miłością jest Dżakarta, cieszy mnie kuchnia azjatycka i muzyka elektroniczna. Jestem wolnościowcem i do szału doprowadzają mnie lewicowe pomysły. Z nieskrywaną radością piszę i mówię o wadach aut elektrycznych. Jestem wielką gwiazdą hucznych przyjęć, w trakcie których opowiadam soczyste anegdoty o pożarach samochodów elektrycznych i straszę wszystkich cenami baterii i napraw. Świetnie gotuję. Współpracuję z kilkoma portalami i firmami motoryzacyjnymi.
Prowadzę też konto na YouTube, które zdobywa coraz większą popularność. Jestem dziwakiem, który lubi przebywać w towarzystwie starych części samochodowych. Mam małą rodzinę, w skład której wchodzi moja matka, druga połowa i kot. Ukochana ma jedną wadę – lubi duriany.
Brzydzę się „dziennikarstwem motoryzacyjnym”, które polega na skracaniu gotowych newsów, przychodzących z działów PR importerów samochodów.
Na mojej stronie i koncie na YouTube piszę i mówię to, co naprawdę myślę o motoryzacji.





