Elektromobilność w praktyce – Vozilla kończy działalność
Wrocławski operator car sharingu, wykorzystująca samochody elektryczne firma Vozilla, kończy swoją działalność pod koniec kwietnia 2020 roku. To pokazuje, jak opłacalna jest elektromobilnośc w praktyce.
Vozilla to operator car-sharing, działający na terenie Wrocławia, który posiadał w swojej flocie tylko samochody elektryczne Nissan Leaf. Elektromobilność miała w praktyce pokazać swoje zalety. A co z tego wyszło?
– Ceny samochodów elektrycznych utrzymują się na bardzo wysokim poziomie, a niejednokrotnie rosną. Często jest to nawet 200 procent ceny samochodu spalinowego o podobnej klasie, a dopłaty do tego typu pojazdów, choć zaczynają się pojawiać, nie niwelują tej różnicy – tłumaczy. – Dodatkowo infrastruktura ładowania nie rozwija się tak szybko, by rozwiązać problemy logistyczne, a ceny prądu wciąż rosną. Efektem tego są niesprzyjające warunki funkcjonowania, które nie dają nadziei na rentowność. Nie widać też szansy w najbliższych latach na znaczące zmiany w tym zakresie –powiedział szef Vozilli, pan Miłosz Franaszek w wywiadzie dla Gazety Wrocławskiej.
Nie ujawnił jednak, jak duże straty spółka poniosła – cytat z gazety.
Na łamach Motorewii znalazło się wiele artykułów, które mówiły o tym, że nie ma jakiegokolwiek ekonomicznego sensu zakupu samochodu elektrycznego. Warto zajrzeć do działu elektromobilność i samochody elektryczne.
Wiele osób będzie musiało się o tym przekonać w praktyce, tak jak właściciel Vozilli.
Trzeba też dodać, że car sharing nie jest w żaden sposób opłacalny dla klienta. Trzeba płacić za minutę jazdy i pokonane kilometry. To się w żaden sposób nie opłaca. Dlatego też wprowadza się sztuczne metody wsparcia, takie jak możliwość jazdy po bus pasach i darmowego parkowania.
Warto podkreślić, że Vozilla miała bardzo atrakcyjne ceny wynajmu aut. I nawet to nie przyciągnęło do niej wystarczającej liczby klientów.
Pamiętajmy, że przed nami jeszcze podwyżki prądu.
Przykład upadającej Vozilli oczywiście, w żaden sposób nie powstrzyma marnowania miliardów złotych z naszych podatków, na dopłaty do samochodów elektrycznych. Pan Premier przecież musi się przypodobać państwom europejskim. Tym samym, które częstokroć traktują nasz kraj jako dostawcę taniej siły roboczej do swoich montowni, rynek zbytu i chcą ustalać nam prawo, a także to, kto może w naszym kraju mieszkać.
Car sharing – czy motoryzacyjny marksizm upadnie?
Car sharing zapowiadał się bardzo dobrze. To bardzo ciekawe rozwiązanie, idealne np. dla turystów. Pisaliśmy o tym w 2014 roku (Samochód jak audiotele – na minuty) w kontekście włoskich miast.
Niestety, zaraz potem za car sharing wzięło się lewicowe towarzystwo, a to, jak wiadomo, czego się pazurami dotknie, to zepsuje. Najpierw, jak zwykle, pojawiła się propaganda. Car sharing miał być przyszłością motoryzacji , w przyszłości każdy będzie sobie samochód wynajmował, nikt nie będzie musiał go utrzymywać. Będą tylko auta wspólne. Marksiści nienawidzą własności prywatnej.
Najpierw wspólne auta, żeby nie zawłaszczać przestrzeni prywatnej, potem wspólne mieszkania, a na koniec, kto wie, może nawet carsharingowe żony i mężowie?
Car sharing spowodował, że oszalały też władze miasta, które zapewniały operatorom usług darmowe miejsca parkowania (ograniczając ich ilość dla innych kierowców), zapewniali możliwość jazdy po bus-pasach itd.
Car sharing miał być lekiem na korki, smog i inne paskudne rzeczy. Po przykładzie Vozilli widać, że nie będzie. Czy przed nami kolejne upadki?
W każdym razie moje przewidywania, po raz kolejny się sprawdziły. Pamiętajcie, elektromobilność sprawdza się tylko wtedy, gdy będziecie do niej dokładać z własnych kieszeni. Czy ktoś Wam, drodzy kierowcy, dokłada do utrzymania Waszych aut? Możecie co najwyżej dostać kolejny podatek.
MENU
– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ
– > MAGAZYN MOTORYZACYJNY
– > TECHNIKA MOTORYZACYJNA I DIAGNOSTYKA
– > SAMODZIELNE NAPRAWY SAMOCHODÓW– ZAOCZNE TECHNIKUM DRUCIARSTWA SAMOCHODOWEGO
– > ELEKTROMOBILNOŚĆ I SAMOCHODY ELEKTRYCZNE, WADY ELEKTROMOBILNOŚCI
– > DETAILING
– > FELIETONY MOTORYZACYJNE, CIEKAWOSTKI MOTORYZACYJNE, HUMOR MOTORYZACYJNY
– > DOKUMENTY, UBEZPIECZENIA
– > MOTOCYKLE
– > MILITARIA – MOTORYZACJA I WOJSKO
– > MOTORYZACJA I POLITYKA
– > TESTY SAMOCHODÓW
– > AKCESORIA DLA KIEROWCÓW
– > SAMOCHODY ŚWIATA
– > PODRÓŻE i SLOW DRIVING
– > MOTOREWIA NA FACEBOOK
– > MOTOREWIA NA TWITTER
– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

Jestem niezależnym dziennikarzem motoryzacyjnym z 16 – letnim stażem. Kocham motoryzację. Pasjonuje mnie technika samochodowa i nie tylko ona. Opisuję świat ze swojej perspektywy słowami Lorda Czarnej Żmii, mojego ulubieńca. Kocham Polskę, a poza motoryzacją pasjonuje mnie Indonezja, moją miłością jest Dżakarta, cieszy mnie kuchnia azjatycka i muzyka elektroniczna. Jestem wolnościowcem i do szału doprowadzają mnie lewicowe pomysły. Z nieskrywaną radością piszę i mówię o wadach aut elektrycznych. Jestem wielką gwiazdą hucznych przyjęć, w trakcie których opowiadam soczyste anegdoty o pożarach samochodów elektrycznych i straszę wszystkich cenami baterii i napraw. Świetnie gotuję. Współpracuję z kilkoma portalami i firmami motoryzacyjnymi.
Prowadzę też konto na YouTube, które zdobywa coraz większą popularność. Jestem dziwakiem, który lubi przebywać w towarzystwie starych części samochodowych. Mam małą rodzinę, w skład której wchodzi moja matka, druga połowa i kot. Ukochana ma jedną wadę – lubi duriany.
Brzydzę się „dziennikarstwem motoryzacyjnym”, które polega na skracaniu gotowych newsów, przychodzących z działów PR importerów samochodów.
Na mojej stronie i koncie na YouTube piszę i mówię to, co naprawdę myślę o motoryzacji.





