Portal Motoryzacyjny Motorewia

Samochody-Motoryzacja-Automotive-Automobile

Niemiecki przemysł upada
MOTORYZACJA I POLITYKA

Niemiecki przemysł motoryzacyjny się kończy. I bardzo dobrze!

Volkswagen planuje zamknąć trzy fabryki i zwolnić nawet kilkadziesiąt tysięcy pracowników. Coraz większe problemy ma Mercedes Benz. Źródłem większości problemów jest wprowadzana na siłę elektromobilność, europejski zielony ład i chińska konkurencja, która idealnie wykorzystała swoją szansę.

Wcześniej Niemcy straciły Opla, który przeszedł pod skrzydła Stellantis. Czy tylko chińska konkurencja może wstrząsnąć Niemcami? Nie. Na horyzoncie pojawia się nowe zagrożenie, które może znacząco ograniczyć niemieckie zyski. To Donald Trump, który już za czasu swojej pierwszej kadencji mówił, że czas zrobić porządek z niemieckimi markami premium, które zdobywają amerykański rynek. Jeśli znów zostanie prezydentem USA, zapewne tym razem wprowadzi 25-procentowy podatek
na auta z Niemiec i innych krajów Europy. W zasadzie tylko Niemcy są w stanie dostarczyć interesujące samochody do USA. Bo kto poza nimi? Może jedynie Alfa Romeo. FIAT (FIX IT AGAIN, TONY) i marki francuskie nie mają tam zbyt dobrej opinii.
Ponadto Donald Trump chce znacząco obniżyć koszty energii, zarówno ropy naftowej jak i prądu. To będzie ogromny, pozytywny zastrzyk dla gospodarki i dla przemysłu motoryzacyjnego. I dla Amerykańskich kierowców. Bez względu na to, czy chcesz kupić pickupa z 4-litrowym benzyniakiem, czy Teslę, będzie Ci się to opłacać. I tak to powinno wyglądać.

Dlaczego niemiecki rynek motoryzacyjny pada?

Niemcy masowo inwestowali w Chinach. Sprzedawali tam swoje samochody, a ponadto tworzyli różne spółki z miejscowymi firmami, dostarczając im swoje technologie. Na przykład Brillance współpracować z BMW a JAC z Volkswagenem.
Na przestrzeni lat Chińczycy z pozostałych firm nauczyli się robić zupełnie nowe auta, nie tylko elektryczne, które dziś wyglądają o wiele lepiej od swoich niemieckich odpowiedników. A do tego są o 2/3 tańsze.
Samochody JAC, Hongqi, Geely, czy Changan nie tylko, że nie mają się czego wstydzić, gdy postawi się ich obok niemieckiego złomu. To niemieckie auta i ich czeskie oraz hiszpańskie tańsze klony wyglądają przy nich jak produkty sprzed epoki.
Nic zatem dziwnego, że Chińczycy wolą jeździć swoimi samochodami. I coraz więcej społeczeństw z innych krajów azjatyckich (Tajlandii, Wietnamu, Laosu, Kambodży) też przekonuje się do chińskich aut.
Oczywiście, trzeba być sprawiedliwym. Wiele spośród chińskich samochodów to nadal tani złom. Przykładem mogą być samochody Wuling, sprzedawane w mojej drugiej ojczyźnie. Ich skrzynie biegów po przejechaniu kilkudziesięciu tysięcy kilometrów wyglądają tak, jakby ktoś wrzucił w nie kilogram złomu.
I takich producentów tandety też jest wielu.
Ale jest też co najmniej kilkunastu producentów chińskich aut, które już w niczym nie odstępują od pojazdów europejskich. A do tego – cena.
Równowartość 11 tys. USD wystarczy, żeby kupić dobre kompaktowe auto elektryczne (BYD) albo fajną limuzynę z silnikiem benzynowym 1.5 turbo (Changan EADO Plus itd.) i skrzynią CVT.
Po co przepłacać za niemieckie auta?

Jak wygląda sytuacja w Europie? Tutaj nigdy nie było prawdziwej konkurencji. Kiedy spalinowa motoryzacja na rynku kwitła, był cały szereg zapór prawnych, przez które auta chińskie i innych producentów (tajwańskie LUXGEN, malezyjskie PROTON) nie mogły się przebić na rynku.
A przecież dobry producent nie powinien bać się konkurencji, czyż nie?
Sprytni przedsiębiorcy potrafili to pokonać, jak np. włoski DR Automobiles, który częściowo składał (w początkowej fazie działalności) auta z Chin, doposażając je w elektronikę Bosch i silnik FIAT.
Jednak na horyzoncie pojawiła się elektromobilność. Niemcy, jak to Niemcy, karnie stanęli w szeregu i wymarzyli sobie czysty kraj, z milionami wiatraków, paneli słonecznych i elektrycznych aut made in Germany.
Elektromobilność otworzyła furtkę dla producentów z Chin. I tak zaczął się koszmar.
I powolny upadek.

Przewidziałem to. Wielokrotnie pisałem o tym w dziale Motoryzacja i Polityka oraz Samochody Elektryczne i Elektromobilność.
Pisałem o tym, że wraz z rozwojem elektromobilności nastąpi krach przemysłu motoryzacyjnego oraz motoryzacyjnych usług. Upadną zakłady motoryzacyjne, producenci części, producenci akcesoriów, stacje benzynowe, warsztaty samochodowe, koncerny paliwowe.
I to się właśnie dzieje.
Przewidziałem też coś innego. Wysokie ceny prądu. Skoro rządy będą tracić ogromne podatki ze sprzedaży paliw kopalnych oraz ze strony przemysłu motoryzacyjnego, który umrze, odrobią sobie straty na prądzie.
I to się właśnie dzieje. I to jest dopiero początek.

Make Chiffon great again, CC BY-SA 4.0 <https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0>, via Wikimedia Commons

Niemiecki przemysł motoryzacyjny upada. Zapalmy mu świeczkę i bierzmy się za swoje

Przemysł motoryzacyjny w Polsce jest bardzo mocno „zniemczony”. Większość firm w Polsce to montownie albo producenci części na rzecz niemieckich firm. Upadną, wraz z głównymi firmami.
Zrobili to na własny rachunek, trzeba było protestować przeciwko elektromobilności.
Nie ma ich co żałować. Są straceni.

Im niemiecki przemysł motoryzacyjny jest słabszy, tym większa szansa dla nas na stworzenie własnego

Co powinniśmy zrobić jako Polacy?
Przede wszystkim nie traktować siebie, swojego Państwa i swojego narodu jako baranów, którzy mogą tylko i wyłącznie pracować w niemieckich montowniach. Jeśli ktoś ma w sobie mentalność niewolnika, powinien już dziś wyjechać na szparagi i uczyć się prostych komend po niemiecku.
Malezja, mniejsza i biedniejsza od nas, ma dwie firmy motoryzacyjne, Proton i Perodua. Robią świetne auta. Tajwan ma własną firmę. Wietnam dłubie przy VinFast. Indonezja praktycznie przejęła Daihatsu, a teraz coraz śmielej myśli o budowie własnych fabryk, np. Esemka. I naród nie może się tego doczekać, w sieci padają setki pytań o to, kiedy w końcu Esemka zacznie produkować auta?

Drugie, to musimy pozbyć się rządu, który prowadzi nas do zagłady ekonomicznej. I nie tylko ekonomicznej. Niebawem wybory prezydenckie. Koalicja Obywatelska i przystawki muszą przegrać. Po wygranych wyborach prezydent powinien zarządzić nowe wybory parlamentarne. Obecna koalicja musi stracić władzę na zawsze.
Trzeba odejść od idiotycznych europejskich ETS, które doprowadzą nasz cały przemysł do upadku i nasz naród do roli nędzarzy, którzy będą raz w roku jechać na szparagi do Niemiec. Koniec z ekologicznym szaleństwem!

Trzecie, zamiast budować państwowe Izery i reanimować trupy z czasów PRL, dajmy niskie kredyty przedsiębiorcom. I ulgi podatkowe, jeśli ktoś zechce produkować polskie auto. Nie powinno się tego robić? A dlaczego nasz rząd, z naszych podatków, dopłaca do budowy niemieckich montowni? Np. 81 mln złotych do niemieckiej fabryki Mercedes Benz w Jaworze? Czy nie lepiej takie pieniądze wydać na nieoprocentowany kredyt dla polskiej firmy? Przede wszystkim szanuj swoje!

Czwarte: przepis na auto jest prosty. Tą drogę przeszły już Korea Południowa i Chiny. Przeszła nią Nigeria. Przeszła nią Malezja (Perodua to np. joint venture z Daihatsu, które dostarcza technologie). Teraz przechodzi ją Ghana, która buduje cały szereg świetnych aut na chińskiej licencji pod marką Kantanka.
Trzeba kupić licencję na używany model. Przeprojektować go, dostosować wyposażeniem i wyglądem do oczekiwań.
I tak nadejdzie sukces. Kolejne modele będzie można już projektować samodzielnie.
Odejście od unijnych przepisów (np. konieczności montowania w samochodach debilnego wyposażenia, które jest niepotrzebne, jak systemy przeciwzderzeniowe i inne) sprawi, że nowe polskie auto będzie mogło kosztować niewiele więcej od samochodu wyprodukowanego w Chinach.

Jeżeli jednak będziemy dalej brnąć w ekologiczne szaleństwa UE, upadnie wszystko. Nie będziemy mieć ani samochodów, ani statków, ani broni. Bo z czego będziemy ją produkować, skoro ekologia wykończy cały przemysł ciężki, w tym stalowy? I to w czasach, kiedy może dojść do wojny światowej?
Nie będziemy mieć czego jeść, bo jedzenie będzie przypływać z Ameryki Południowej, a UE zniszczy nasze rolnictwo. A kiedy już nie będziemy produkować żywności u siebie, jej dostawczy podniosą ceny o 300 procent. I prawidłowo. Na głupich trzeba zarabiać.

Nie bądźmy głupi.

(R) PORTAL MOTORYZACYJNY MOTOREWIA.PL

JEŚLI CHCESZ POCZYTAĆ O CZYMŚ INNYM NIŻ MOTORYZACJA, ZAPRASZAM NA MÓJ -> CIEKAWY BLOG! TO BLOG O POLITYCE, BLOG O PODRÓŻACH, BLOG O KINIE, BLOG O INDONEZJI, BLOG KULINARNY I WIELE INNYCH!

MENU
– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ
– > MAGAZYN MOTORYZACYJNY
– > TECHNIKA MOTORYZACYJNA I DIAGNOSTYKA
– > SAMODZIELNE NAPRAWY SAMOCHODÓW– ZAOCZNE TECHNIKUM DRUCIARSTWA SAMOCHODOWEGO
– > ELEKTROMOBILNOŚĆ I SAMOCHODY ELEKTRYCZNE, WADY ELEKTROMOBILNOŚCI
– > DETAILING
– > FELIETONY MOTORYZACYJNE, CIEKAWOSTKI MOTORYZACYJNE, HUMOR MOTORYZACYJNY
– > DOKUMENTY, UBEZPIECZENIA
– > MOTOCYKLE
– > MILITARIA – MOTORYZACJA I WOJSKO
– > MOTORYZACJA I POLITYKA
– > TESTY SAMOCHODÓW
– > AKCESORIA DLA KIEROWCÓW
– > SAMOCHODY ŚWIATA
– > PODRÓŻE i SLOW DRIVING
– > MOTOREWIA NA FACEBOOK
– > MOTOREWIA NA TWITTER
– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

1 KOMENTARZ

Możliwość komentowania została wyłączona.

Niezależny dziennikarz motoryzacyjny. Kocham swoją pracę i motoryzację. Nie wszystko, co piszę, wszystkim się podoba, a ponieważ jestem niezależny, mogę pisać, co mi się podoba. Pasjonuje mnie technika samochodowa, pewnie dlatego z niepokojem spoglądam na wynalazki, takie jak auta elektryczne. Brzydzę się „dziennikarstwem motoryzacyjnym”, które polega na skracaniu gotowych newsów, przychodzących z działów PR importerów samochodów. Współpracuję z kilkoma redakcjami i kilkoma znanymi firmami motoryzacyjnymi.