Najnowsza odsłona Suzuki Bolan zasłynęła tym, że producent zastosował w niej pokrętła od pralki, przeznaczone do sterowania układem klimatyzacji. Samochód jest w ogóle ciekawy i dla typowego Europejczyka, wręcz szokujący. Dlaczego?
Suzuki Bolan to wersja Suzuki Carry, produkowana w Pakistanie przez tamtejszy oddział Suzuki. Co ważne, produkowana od 1979 roku bez większych zmian. Suzuki Pakistan pozazdrościło swoim oddziałom i innym koncernom w Europie i zaszalało.
I po raz pierwszy w historii, na wyposażeniu Suzuki Bolan zadebiutowała klimatyzacja!
To zdecydowanie najbardziej luksusowy element wyposażenia tego auta, które kosztuje, uwaga: 27 tys. złotych. NOWE! W salonie! Przy takiej cenie nie zaszalejesz.
Jedyne, co można zaoferować klientom to tworzywo, tworzywo i jeszcze raz tworzywo oraz odrobina tanich materiałów.
Lista wyposażenia auta jest tak bogata, jak program Platformy Obywatelskiej. Jednak jak widać, miejscowym klientom to w zupełności wystarcza. Im mniej wyposażenia, tym mniej problemów.
Prawdziwym szokiem był panel sterowania klimatyzacją, zastosowany przez producenta samochodu. Poniżej standardowa deska rozdzielcza w aucie, które ma na wyposażeniu zwykłe ogrzewanie i wentylację. Nic urzekającego. Poziom taniego kompaktu i auta klasy B z lat osiemdziesiątych. Podróż sentymentalna do czasów, gdy szczytem marzeń był Suzuki Swift.
Nie wygląda to źle.
A tak wygląda panel sterowania klimatyzacją, zastosowany przez producenta.
Można zrozumieć, że jest to tanie i proste auto. Ale żeby aż tak? Nic zatem dziwnego, że w pakistańskich mediach motoryzacyjnych wybuchła wrzawa.
Ale… Warto zastanowić się nad tym, że gdyby producent zastosował piękny, nowoczesny, elektroniczny panel sterowania klimatyzacją, to nikt by nie zwrócił większej uwagi na to auto. Po drugie, cena samochodu by wzrosła. A tak auto dalej jest tanie, dla typowego użytkownika taki panel nie będzie stanowił problemu. Jak się zepsuje, to za parę groszy kupi się nowy i łatwo przykręci.
Suzuki Bolan – mały, ale byk! No, byczek…
Suzuki Bolan to auto produkowane w wersji osobowej (5- osobowe) i jako pojazd do pracy (VAN – 2 osobowy).
Samochód mierzy:
-> 3255 mm długości (dla porównania, Fiat Seicento mierzył 3319mm)
-> 1395 mm szerokości (dla porównania, Fiat Seicento mierzył 1508 mm). To pokazuje, jak bardzo wnętrze tego pojazdu jest ciasne.
-> 1845 mm wysokości (dla porównania, Fiat Seicento mierzył 1445 mm)
-> rozstaw osi 1840mm
-> średnica zawracania 4.1m.
Do napędu Suzuki Bolan służy silnik benzynowy, z pośrednim wtryskiem paliwa, o pojemności 800 cc (0,8 l) o maksymalnej mocy 37KM, dostępnej przy 5000 obr. /min. Strach pomyśleć, co dzieje się w kabinie Suzuki Bolan przy 5000 obr./min. Ale zawsze można włączyć radio i klimę.
Silnik współpracuje z 4 – biegową skrzynią manualną. Auto dostępne jest w 2 wersjach kolorystycznych: jako biały i srebrny.
MENU
– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ
– > MAGAZYN MOTORYZACYJNY
– > TECHNIKA MOTORYZACYJNA I DIAGNOSTYKA
– > SAMODZIELNE NAPRAWY SAMOCHODÓW– ZAOCZNE TECHNIKUM DRUCIARSTWA SAMOCHODOWEGO
– > ELEKTROMOBILNOŚĆ I SAMOCHODY ELEKTRYCZNE, WADY ELEKTROMOBILNOŚCI
– > DETAILING
– > FELIETONY MOTORYZACYJNE, CIEKAWOSTKI MOTORYZACYJNE, HUMOR MOTORYZACYJNY
– > DOKUMENTY, UBEZPIECZENIA
– > MOTOCYKLE
– > MILITARIA – MOTORYZACJA I WOJSKO
– > MOTORYZACJA I POLITYKA
– > TESTY SAMOCHODÓW
– > AKCESORIA DLA KIEROWCÓW
– > SAMOCHODY ŚWIATA
– > PODRÓŻE i SLOW DRIVING
– > MOTOREWIA NA FACEBOOK
– > MOTOREWIA NA TWITTER
– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

Jestem niezależnym dziennikarzem motoryzacyjnym z 16 – letnim stażem. Kocham motoryzację. Pasjonuje mnie technika samochodowa i nie tylko ona. Opisuję świat ze swojej perspektywy słowami Lorda Czarnej Żmii, mojego ulubieńca. Kocham Polskę, a poza motoryzacją pasjonuje mnie Indonezja, moją miłością jest Dżakarta, cieszy mnie kuchnia azjatycka i muzyka elektroniczna. Jestem wolnościowcem i do szału doprowadzają mnie lewicowe pomysły. Z nieskrywaną radością piszę i mówię o wadach aut elektrycznych. Jestem wielką gwiazdą hucznych przyjęć, w trakcie których opowiadam soczyste anegdoty o pożarach samochodów elektrycznych i straszę wszystkich cenami baterii i napraw. Świetnie gotuję. Współpracuję z kilkoma portalami i firmami motoryzacyjnymi.
Prowadzę też konto na YouTube, które zdobywa coraz większą popularność. Jestem dziwakiem, który lubi przebywać w towarzystwie starych części samochodowych. Mam małą rodzinę, w skład której wchodzi moja matka, druga połowa i kot. Ukochana ma jedną wadę – lubi duriany.
Brzydzę się „dziennikarstwem motoryzacyjnym”, które polega na skracaniu gotowych newsów, przychodzących z działów PR importerów samochodów.
Na mojej stronie i koncie na YouTube piszę i mówię to, co naprawdę myślę o motoryzacji.









