Jakość chińskich samochodów jest nadal wielką niewiadomą dla polskich klientów. W sieci pojawiło się kilkadziesiąt filmów, na których widać odrywające się koła od chińskich aut w trakcie jazdy i po kolizji. Co jest tego powodem? Nietrudno się domyślić – element zawieszenia, wykonany z cienkiego materiału bardzo niskiej jakości. Wyjaśnił to chiński mechanik. Całkowicie się z nim zgadzam. Czy warto kupić chińskie auto?
Chińska inwazja motoryzacyjna na Europę trwa. Chińskie filmy wydają miliony złotych na agresywną reklamę, co widać po ilości postów wyświetlających się w social mediach. Pozwolę sobie doradzić jako dziennikarz motoryzacyjny z 17 – letnim doświadczeniem – jeśli Twój miesięczny dochód jest niższy niż 100 tysięcy złotych, nie kupuj samochodu tylko dlatego, że ktoś zrobił fajną reklamę.
Odrywają się koła od chińskich samochodów
Od kilku miesięcy współpracuję z dziennikarzami z Indonezji i Chin, którzy publikują na swoich stronach oryginalne materiały filmowe. Przedstawiają one często niewygodną prawdę o pożarach samochodów elektrycznych i przeczą promowanej tezie, że palą się tylko samochody stare i po przeróbkach. Teraz przyszedł czas na zupełnie nowy temat – odrywanie się kół.
W poniższym filmie mojego autorstwa wykorzystałem kilkanaście filmów. W pierwszym filmie można zobaczyć, jak w trakcie jazdy urywają się koła od chińskiego auta NIO5. To może być jednostkowy przypadek, może właściciel samochodu dokonywał jakichś przeróbek tuningowych, dotyczących kół. Tego nie wiemy.
Ale w filmie publikuję też co najmniej kilkanaście relacji z kolizji. Po każdej kolizji w chińskich autach urywają się koła. Jeśli koło złoży się tak, jak to widać na filmach, po lekkim uderzeniu, kierowca nie ma najmniejszych szans zapanować nad samochodem. Z racji delikatnych uszkodzeń mogę domniemywać, że do stłuczek doszło w trakcie jazdy po mieście, z niewielką prędkością.
Co się dzieje z chińskimi autami, od których odpadają koła? Pękają w nich wahacze zawieszenia, które prowadzą koło. Już wcześniej, nawet polskojęzyczne media pisały o tym, że w chińskich samochodach eksploatowanych w Brazylii dochodziło do pękania wahaczy po przejechaniu 40 tysięcy kilometrów.
W filmie zamieszczam też materiał chińskiego mechanika, który pokazuje, jak zmieniła się konstrukcja wahaczy na przestrzeni lat.
O fatalnej jakości wahaczy, a także o stosowaniu podobnych rozwiązań w autach europejskich, mówiłem w innym filmie, który również zamieszczam poniżej.
Producent pakuje do samochodu coraz więcej elektroniki, wymuszanej przez europejskie przepisy, która kosztuje minimum kilkadziesiąt tysięcy złotych. Następnie producent auta musi spełnić wymagania urzędnika. A zatem auto musi spełnić normy emisji CO2 i mieć jak najniższe zużycie paliwa. To dlatego producent oszczędza na grubości wahaczy, a nawet na powłoce lakierniczej. Tak, tak, powłoka lakiernicza waży 15 kg na całym aucie i producentowi samochodu opłaca się zrobić cieńszą powłokę, żeby zaoszczędzić 5 kg i dzięki temu udowodnić, że wyprodukowane przez niego auto elektryczne ma zasięg o 10 metrów większy.
Oczywiście, nikt nie dba o klienta. Tego klienta, który kupi auto z nietrwałym lakierem, który szybko się złuszczy i wyblaknie. Tego klienta, który będzie mieć wahacze jak z papieru, które przeżre rdza.
Miałem Toyotę Corollę E12. Sprzedałem ją, gdy miała prawie 23 lata. Przez cale swoje życie miała oryginalne wahacze, nie było potrzeby ich wymieniać. Nie pękały. Nie korodowały.
Mój przyjaciel z Indonezji ma 26-letnie Suzuki. Nadal ma oryginalne wahacze, wymieniane były tylko tuleje, jeden raz.
AUTOR MICHAŁ LISIAK
MENU
– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ
– > MAGAZYN MOTORYZACYJNY
– > TECHNIKA MOTORYZACYJNA I DIAGNOSTYKA
– > SAMODZIELNE NAPRAWY SAMOCHODÓW– ZAOCZNE TECHNIKUM DRUCIARSTWA SAMOCHODOWEGO
– > ELEKTROMOBILNOŚĆ I SAMOCHODY ELEKTRYCZNE, WADY ELEKTROMOBILNOŚCI
– > DETAILING
– > FELIETONY MOTORYZACYJNE, CIEKAWOSTKI MOTORYZACYJNE, HUMOR MOTORYZACYJNY
– > DOKUMENTY, UBEZPIECZENIA
– > MOTOCYKLE
– > MILITARIA – MOTORYZACJA I WOJSKO
– > MOTORYZACJA I POLITYKA
– > TESTY SAMOCHODÓW
– > AKCESORIA DLA KIEROWCÓW
– > SAMOCHODY ŚWIATA
– > PODRÓŻE i SLOW DRIVING
– > MOTOREWIA NA FACEBOOK
– > MOTOREWIA NA TWITTER

Jestem niezależnym dziennikarzem motoryzacyjnym z 16 – letnim stażem. Kocham motoryzację. Pasjonuje mnie technika samochodowa i nie tylko ona. Opisuję świat ze swojej perspektywy słowami Lorda Czarnej Żmii, mojego ulubieńca. Kocham Polskę, a poza motoryzacją pasjonuje mnie Indonezja, moją miłością jest Dżakarta, cieszy mnie kuchnia azjatycka i muzyka elektroniczna. Jestem wolnościowcem i do szału doprowadzają mnie lewicowe pomysły. Z nieskrywaną radością piszę i mówię o wadach aut elektrycznych. Jestem wielką gwiazdą hucznych przyjęć, w trakcie których opowiadam soczyste anegdoty o pożarach samochodów elektrycznych i straszę wszystkich cenami baterii i napraw. Świetnie gotuję. Współpracuję z kilkoma portalami i firmami motoryzacyjnymi.
Prowadzę też konto na YouTube, które zdobywa coraz większą popularność. Jestem dziwakiem, który lubi przebywać w towarzystwie starych części samochodowych. Mam małą rodzinę, w skład której wchodzi moja matka, druga połowa i kot. Ukochana ma jedną wadę – lubi duriany.
Brzydzę się „dziennikarstwem motoryzacyjnym”, które polega na skracaniu gotowych newsów, przychodzących z działów PR importerów samochodów.
Na mojej stronie i koncie na YouTube piszę i mówię to, co naprawdę myślę o motoryzacji.





