Straty prądu podczas ładowania samochodu elektrycznego – 10% to standard!
Spis treści
Życie właściciela auta elektrycznego jest ciężkie i nie jest usłane różami.Ładujesz auto elektryczne na stacji szybkiego ładowania. Płacisz za 80 kWh. Liczysz na to, że w Twojej baterii będzie 80 kWh, co pozwoli Ci oszacować zasięg samochodu. Nic z tego. Od 10 do 16 procent idzie w komin. Jeśli masz samochód elektryczny, tracisz na każdym ładowaniu. To tak, jakby kierowca auta benzynowego albo diesla wylewał 1/10 paliwa przy każdym tankowaniu. A miało być tak pięknie.
Ponieważ kocham elektromobilność i samochody elektryczne, postanowiłem przyjrzeć się bliżej problemowi strat energii podczas ładowania samochodu elektrycznego. Dowiedziałem się, że mogą one wynieść od 10 do 16 procent. Czyli płacisz za 80 kilowatów, ale do baterii Twojego samochodu elektrycznego tylko 70 kilowatów (przy 10 procentowych stratach) albo jeszcze mniej, tylko 67 kilowatów, przy 16 procentowych stratach.
Sprawdziłem szereg wiarygodnych, państwowych źródeł w USA i już wiem, skąd biorą się straty przy ładowaniu auta elektrycznego.
Czy ładowanie samochodu elektrycznego jest w 100 procentach efektywne?
Nie jest. To nie wygląda tak, że skoro płacisz za 80 kilowatów prądu, to te 80 kilowatów trafi do Twojej baterii i będzie można je przeliczyć na przejechane kilometry (np. przy zużyciu 20 kWh na 100 km, które tak na marginesie, jest bardzo mało realne, przejedziesz 400 km). To się nie uda. Jak wspomniałem wcześniej, pojawiają się straty energii, które średnio zabierają od 10 do 16 procent energii.
Co powoduje straty energii podczas ładowania samochodu elektrycznego?
Jak przebiega proces ładowania samochodu elektrycznego? Do ładowarki dostarczany jest prąd elektryczny z sieci. Następnie prąd ten jest najczęściej przekształcany na prąd stały DC, bo żeby naładować szybko, musisz skorzystać z ładowania prądem stałym. Nic w tym dziwnego, bo przecież jeśli jesteś w trasie, nie kwitnąć przy ładowarce dłużej niż 40 minut. Podłączasz kabel do ładowarki i do samochodu. Wybierasz, ile prądu sobie żądasz i oprogramowanie auta kontroluje cały proces, dbając o odpowiednią temperaturę baterii.

I skąd te straty? Kto Ci kradnie prąd podczas ładowania Twojego auta?
Na początek straty powstają na skutek konwersji prądu ze zmiennego na stały. Tu może powstać od 5 do 10 procent.
Straty podczas ładowania powstają też na skutek przewodów elektrycznych, od Twojego kabla do ładowania, po inne przewody w Twoim aucie. Powodem jest oporność tychże przewodów. Im dłuższy kabel, tym większa oporność, a co za tym idzie, większe straty .
Jeśli bateria jest już mocno naładowana, zwiększa się jej opór co znów powoduje niewielkie straty.
Straty generuje też Twoje własne auto elektryczne. Kiedy ładujesz baterię w trakcie gorącego dnia, Twój samochód elektryczny musi uruchomić chłodzenie baterii. Czyli coś musi zasilać układ chłodzenia, pompy itd.. Ty ładujesz baterię, a układ chłodzenia baterii musi część z tego prądu pożreć, aby mógł działać. Kiedy ładujesz baterię w trakcie zimnego dnia, znów nie jest dobrze. Bo układ chłodzenia musi tym razem puścić ciepły płyn do obiegu, żeby podgrzać ogniwa w baterii. Ty ładujesz, a część energii znowu jest pożerana od razu przez układ, który potrzebuje prądu, żeby działać. Trzeba zasilić pompy elektryczne i grzałki elektryczne albo silniki (np. w Tesli 3 z 2020 roku aby ogrzewanie baterii mogło działać, musi pracować silnik).
Z danych amerykańskich wynika, że straty (do kilku procent) są też winą operatora, który dostarcza prąd do ładowarki.
Efektywność ładowarek. Z danych amerykańskich wynika, że zawiera się ona w przedziale od 92 do 93 procent.
Co ciekawe, z danych amerykańskich wynika również, że im słabsza ładowarka, tym większe straty.
I tutaj dołożę swoje trzy grosze. Z innych materiałów i badań, często publikowanych w mediach, wynika z kolei, że częste korzystanie z szybkich ładowarek przyspiesza degradację baterii trakcyjnej. Cóż, wybór należy do Ciebie. Albo tolerujesz straty przy ładowaniu albo poniesiesz kolosalne straty przy zakupie nowej baterii do swojego samochodu.
Podsumowanie – straty przy ładowaniu auta elektrycznego
Jeśli zdecydujesz się na zakup samochodu elektrycznego, musisz pogodzić się z tym, że na każdym ładowaniu jesteś robiony w konia na minimum 10 procent energii.

Dlaczego życie kierowcy samochodu elektrycznego jest ciężkie?
Cieszyłeś się, że kupiłeś piękny, nowoczesny i ekologiczny samochód elektryczny.
Jeśli się zakwalifikowałeś/aś, inni kierowcy ze swoich podatków dopłacili Ci do zakupu.
Na tym koniec dobrych wieści.
Ładowanie samochodu jest bardzo drogie. Za szybką ładowarkę kasują Cię po 2,05 zł/kWh przy ładowaniu prądem zmiennym i po 3,25 zł/kWh prądem stałym. Przejechanie 100 kilometrów kosztuje więcej, niż pokonanie tej samej drogi dieslem, który jest obłożony mnóstwem podatków. To boli.
Dowiedziałeś się, że piękne wyliczenia o ogromnym zasięgu już na samym początku można w bajki włożyć, bo baterię możesz ładować tylko do 80 procent pojemności. Już na początku kasują Cię na 1/5 zasięgu.
W praktyce dowiedziałeś się, że fabryczne dane o zużyciu energii na 100 km to bajki. To akurat nikogo nie dziwi. Podobnie jest w pogardzanych przez Ciebie autach spalinowych, gdzie nikt jeszcze nie osiągnął danych fabrycznych dotyczących spalania, chyba że jadąc z góry, bez obciążenia.
Dowiedziałeś się, że niebawem skończą się przywileje. Już nie pojedziesz bus pasem, nie zaparkujesz za darmo.
Okazało się, że serwisowanie auta elektrycznego może być przeprowadzone tylko w specjalistycznym warsztacie, a naprawy są koszmarnie drogie.
Nagle okazało się, że w silnikach samochodów elektrycznych, w których rzekomo nie ma się co psuć, psuje się to i owo, a to łożyska wirnika, a to uzwojenie, a koszt naprawy przewyższa kwotę, jaką trzeba zapłacić za 8-letnie auto spalinowe. Nie wspominając o kosztach naprawy baterii.
Całość uzupełnia spadek wartości samochodu elektrycznego i myśl, której starasz się do siebie nie dopuścić, że nie sprzedasz swojego elektryka.
Do tego jeszcze dochodzi rewolucja w USA, zapoczątkowana przez Donalda Trumpa, która oznacza całkowite odejście od elektromobilności wymuszanej przez prawo. A i politycy europejscy coraz częściej pomrukują, że zakaz sprzedaży samochodów spalinowych to był jednak błąd.
To teraz jeszcze jeden problem, który sprawia, że pewna część pieniędzy, które płacisz za ładowanie auta elektrycznego, kompletnie idzie w kanał. Nie kupisz za nie sojowego mleka, ani wegańskiej parówki. Przykre.
Parafrazując klasyka – ja Ci samochodu nie wybierałem. Chcesz być w awangardzie postępu, która na nikim nie robi wrażenia, to płać.
Przygotowując ten artykuł, korzystałem z amerykańskich źródeł, takich jak
https://www.eia.gov/tools/faqs/faq.php?id=105&t=3
https://www.fueleconomy.gov/feg/atv-ev.shtml
https://downloads.regulations.gov/NHTSA-2023-0022-0017/attachment_84.pdf
https://insideevs.com/features/555906/tesla-charging-losses-explained
fueleconomy.gov (DOE/EPA)
AUTOR: MICHAŁ LISIAK
JEŚLI CHCESZ POCZYTAĆ O CZYMŚ INNYM NIŻ MOTORYZACJA, ZAPRASZAM NA MÓJ -> CIEKAWY BLOG! TO BLOG O FILMACH, BLOG KULINARNY O PRZYSMAKACH Z CAŁEGO ŚWIATA), WOJSKU, POLITYCE, SPOŁECZEŃSTWIE – I WIELU INNYCH CIEKAWYCH RZECZACH.
-> MICHAŁ LISIAK – KANAŁ YOUTUBE
-> MOTOREWIA KANAŁ TIK TOK
-> CLUB OTOMOTIFID NA TIK TOK
MENU
– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ
– > MAGAZYN MOTORYZACYJNY
– > TECHNIKA MOTORYZACYJNA I DIAGNOSTYKA
– > SAMODZIELNE NAPRAWY SAMOCHODÓW– ZAOCZNE TECHNIKUM DRUCIARSTWA SAMOCHODOWEGO
– > ELEKTROMOBILNOŚĆ I SAMOCHODY ELEKTRYCZNE, WADY ELEKTROMOBILNOŚCI
– > DETAILING
– > FELIETONY MOTORYZACYJNE, CIEKAWOSTKI MOTORYZACYJNE, HUMOR MOTORYZACYJNY
– > DOKUMENTY, UBEZPIECZENIA
– > MOTOCYKLE
– > MILITARIA – MOTORYZACJA I WOJSKO
– > MOTORYZACJA I POLITYKA
– > TESTY SAMOCHODÓW
– > AKCESORIA DLA KIEROWCÓW
– > SAMOCHODY ŚWIATA
– > PODRÓŻE i SLOW DRIVING
– > MOTOREWIA NA FACEBOOK
– > MOTOREWIA NA TWITTER
Dziennikarz motoryzacyjny, copywriter motoryzacyjny, bloger motoryzacyjny, bloger wielotematyczny, bloger kulinarny, content marketing motoryzacja





