Portal Motoryzacyjny Motorewia

Samochody-Motoryzacja-Automotive-Automobile

MOTORYZACJA I POLITYKA

General Motors i Ford chcą zakończyć import z Chin. Europa odwrotnie

Amerykańskie koncerny motoryzacyjne General Motors i Ford chcą zmusić swoich poddostawców do zakończenia produkcji w Chinach oraz importowania podzespołów i surowców do ich produkcji z Chin. To bardzo dobry krok, który moim zdaniem będzie mieć szereg pozytywnych następstw.

Z artykułu dowiesz się:

  • Jak zachodnia głupota, naiwność i chciwość pozwoliły zbudować chińskiego potwora
  • Jak powstawało uzależnienie od chińskich dostawców w motoryzacji?
  • Czy jeszcze pamiętasz kryzys półprzewodników i kryzys magnezowy?
  • Dlaczego trzeba uniezależnić się od Chin, nie tylko w branży motoryzacyjnej?
  • Czym może zakończyć się dalsze uzależnianie od Chin, nie tylko w branży motoryzacyjnej?
  • General Motors odcina się od chińskich dostaw części
  • Ford chce zakończyć dostawy części z Chin

Uzależnienie producentów samochodów (a tak szczerze mówiąc to producentów wszystkiego) od Chin przekroczyło wszelkie możliwe granice. Producenci samochodów brutalnie się o tym przekonali w trakcie epidemii COVID 19, kiedy to nastąpił kryzys półprzewodników, a zaraz po nim kryzys magnezowy (brak magnezu, którego produkcję praktycznie w całości przeniesiono do Chin). Przenoszenie produkcji do Chin to totalna głupota, która mści się cały czas na tych, którzy w niej uczestniczyli. W krajach zachodnich kurczy się liczba miejsc pracy, a Chiny mogą stawiać innym warunki. Poza tym wyraźnie widać, że Zachód sam sobie wyhodował potwora.

Czyż komunistyczny błazen Lenin nie mówił, że kapitaliści sprzedadzą sznurek, na którym będzie można ich powiesić?

Poza tym w podobny sposób wyhodowano po raz kolejny Rosję, kupując u niej gaz i ropę, które miały być rozprowadzane przez Niemców po całej Europie. Skończyło się wojną na Ukrainie. W przypadku Chin też nie skończy się niczym dobrym. Chiny stale grożą Tajwanowi, Filipinom, wlatują w przestrzeń Malezji, robią co chcą w Tybecie, grożą Korei i Japonii (tu akurat ich rozumiem, bo wiem, co Japończycy robili z Chińczykami w trakcie II Wojny Światowej). Chiny stanowią coraz większe wyzwania dla krajów zachodnich, budując dyplomatyczną i militarną siłę, a do tego stale zabierając nam miejsca pracy.

Smutną przyszłość opisałem w artykule – Wszyscy będziemy kupować chińskie auta. Nawet, gdy urwie się w nich kierownica. Bo innych już nie będzie.

Uzależnienie od Chin w motoryzacji – prosty przykład

Chciwość, chęć obniżenia ceny auta. Weźmy sobie taki sterownik.  Najpierw z Chin sprowadzano podzespoły elektroniczne do jego produkcji. Na miejscu wszystko składano w całość. Wyprodukowanie podzespołów elektronicznych w Chinach było tańsze. Potem właściciel firmy doszedł do wniosku, że na miejscu będzie tylko produkować obudowę i wgrywać oprogramowanie. Cala płytka drukowana powstanie w Chinach, bo tak jest taniej i szybciej. Później okazało się, że jeszcze taniej jest zlecić budowę całego podzespołu w Chinach, całość okrasić tylko swoim logo. I już można zwolnić wszystkich pracowników z produkcji, zostawić tylko projektantów i handlowców. I co jeszcze ważne – można ogłosić, że jest się częścią Zielonej Zmiany, ekologiczną firmą, dbającą o zrównoważony rozwój. Bo części i zanieczyszczenia produkują gdzie indziej.

Przykładem może być firma DR Automobiles z Włoch, która dawniej składała chińskie auta we Włoszech, a obecnie przykleja na nich jedynie swój znaczek. Tak jest taniej.

Żądza obniżenia ceny ma też swoje źródło w głupocie unijnych elit, które wymagają wyposażenia aut w ogromną ilość systemów bezpieczeństwa, co ogromnie zwiększa ceny samochodów.

Każdy przygłup bez wyobraźni myślał, że Chińczycy będą wiecznie sobie naciskać guziki w maszynach i będą pracować za miskę ryżu. Chińczycy wykorzystali głupotę i naiwność ludzi z Zachodu. Nauczyli się robić wszystko, choć nie do końca dobrze, co widać po fatalnej jakości wielu chińskich aut (film o tragicznej jakości zawieszenia w chińskich autach czy też liczne filmy o pożarach chińskich aut elektrycznych). Może to dla nich typowe.

Niemniej jedna efekty nauki widać. W tej chwili to nie marki zachodnie robią inwazję na rynek chiński, tylko chińskie auta robią inwazję na Europę. Co warto znów podkreślić – dzięki głupocie, a może i celowemu działaniu unijnych elit, które mordują samochody spalinowe i na siłę wprowadzają elektromobilność, torując drogę największemu producentowi aut elektrycznych, jakim są Chiny.

Postępowanie amerykańskich firm motoryzacyjnych Ford i General Motors pokazuje, że można inaczej. Nie można a trzeba. Jeśli w ogóle się chce, żeby własny przemysł motoryzacyjny (i każdy inny) istniał. Jeśli Chiny nie zostaną powstrzymane, tak samo, jak idiotyczny Zielony Ład, niebawem nie będziemy nic produkować. Wszystko przyjedzie z Chin. Włącznie z pamiątkami z Lichenia, koszulkami z logo LGBT, soją i białkiem grochowym do produkcji wegańskich świństw.

Zdziwią się też Ci, którzy liczą na to, że zarobią na usługach i handlu. Chińczycy sami otworzą swoje firmy importujące części do swoich aut i sami będą zapraszać (zmuszać) do serwisowania aut w swoich ASO.

Jengtingchen, CC BY-SA 4.0 https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0, via Wikimedia Commons

General Motors odcina się od chińskich dostawców

General Motors skierował pismo do tysięcy swoich poddostawców, zmuszając ich do stopniowego usuwania chińskich części i surowców z łańcuchów dostaw używanych do produkcji samochodów General Motors w Ameryce Północnej.

  • Wszystko zaczęło się pod koniec 2024 roku, a potem przyspieszyło po wygranych wyborach przez Donalda Trumpa.
  • Kluczowi dostawcy General Motors mają czas do 2027 roku, aby zakończyć produkcję części w Chinach.
  • Co ciekawe, General Motors dalej ma zamiar działać na rynku chińskim i produkować auta na lokalny rynek. Ale samochody na rynek USA i inne rynki zachodnie mają powstawać z części wyprodukowanych w USA i krajach przyjaznych USA.
  • Produkcja części dla General Motors ma być również zakazana w Rosji, Wenezueli i innych krajach, uznanych za wrogie.
  • Dotyczy wszystkich części – od najbardziej zaawansowanych podzespołów elektronicznych po części standardowe i proste, jak chociażby spinki do tapicerki.

Czyż taka informacja nie powinna być okazją do natychmiastowego zaoferowania General Motors mocy produkcyjnych w Polsce? Europejski przemysł motoryzacyjny pada, duszony regulacjami, chińską inwazją i urzędniczą głupotą, wprowadzającą na siłę elektromobilność. W USA, po objęciu rządów przed Donalda Trumpa trwa odwrót od elektrycznych aut, ale nie oznacza to, że ktoś będzie zniechęcać do zakupu np. Tesli, jest wolność i tak właśnie powinno to wyglądać. Chcesz kupić auto z 3.6 litrowym Pentastar – zrób to. Chcesz kupić Teslę albo Rivian – zrób to. Tak właśnie wygląda wolność i ja to bardzo mocno popieram.

Niestety, doskonale wiemy, kto w Polsce rządzi i na czyje konto pracuje. Zatem nie ma się co spodziewać propozycji współpracy z amerykańskim sojusznikiem. Notabene jedynym na którego można liczyć w razie wojennego zagrożenia.  

Jaki będzie efekt zerwania współpracy z Chinami przez General Motors?

  • Chiny nie wstrzymają dostaw części, co wpłynęłoby na załamanie produkcji.
  • W USA powstanie mnóstwo nowych miejsc pracy, dla producentów i inżynierów. O to przecież chodzi! Każdy myślący polityk dba o swoją gospodarkę, a nie ją niszczy!
  • Jakość aut znacząco wzrośnie.
  • General Motors rozpoczął nawet inwestycje we własne kopalnie litu. Można? Można! Znów jest to niezależność, rozwój swojego rynku, miejsca pracy, podatki na miejscu…
  • Trzeba liczyć się z tym, że ceny części mogą wzrosnąć o 10 lub 20 procent. I co z tego, skoro auta będą lepszej jakości, a gospodarka kraju będzie się rozwijać?

Ford zrywa z chińskimi dostawcami części

Podobnie zaczyna działać inny wielki amerykański koncern motoryzacyjny – Ford,

inwestując w produkcję w Ameryce Północnej (zgodną z USMCA – umową handlową USA-Meksyk-Kanada). Pewna część produkcji z Chin może też zostać przeniesiona do pobliskiego Meksyku, który rozwija się dzięki współpracy z USA i jakość trudno sobie wyobrazić, żeby mógł zacząć być agresywnym wobec USA, który jest dla Meksyku niczym wielki pracodawca.

Poza inwestycjami w USA Ford może też inwestować w produkcję w Indiach, Wietnamie i Brazylii. Może, to obecnie kraje te stają się coraz bardziej nieprzyjazne USA (BRICS i inne historie), wybierając Chiny i Rosję jako partnerów.

Ważny jest też wpływ nowych regulacji amerykańskich. Nowe zasady ICTS (Information and Communications Technology and Services) z 2025 wymuszają na Fordzie (i GM) zerwanie z chińskimi dostawami dla aut eksportowanych do USA. Na przykład takie auta jak Lincoln Nautilus, muszą zacząć być produkowane w USA, a nie w Chinach.

Donald Trump potrafi walczyć o swój rynek i swoją gospodarkę

Spory wpływ na decyzje producentów aut (mówi się też o podobnych posunięciach ze strony Stellantis) zostały także spowodowane celowym działaniem prezydenta USA. Tzw. taryfy Trumpa 2.0 (wprowadzone w 2025) podbiły koszty chińskich importów o 25-100% dla auta elektrycznych i innych części. I bardzo dobrze.

Wolny rynek można sobie w buty włożyć, jeśli przeciwnik nie gra fair. Poza tym należy pamiętać o tym, jak powstawała potęga Korei Południowej, która potrafiła chronić swój rynek i rodzimych przedsiębiorców przed konkurencją.

I teraz przypomnę wszystkim, jako mieszkaniec centralnej Polski (przez 3/4 roku, reszta w Azji Płd. Wschodniej), jak nasza kochana władza chroniła rodzimy rynek i rodzimych producentów materiałów, chemii włókienniczej i odzieży. Wszystko prawie upadło.

Teraz upadnie europejska motoryzacja.

Obecnie stoi przed nami wielki wybór.

  • Idziemy do przodu razem z USA. Nawet jako ich podwykonawca dla General Motors i Forda.
  • Idziemy do przodu sami, jak przed laty Korea Południowa i Tajwan. Będzie trudniej, ale się uda.
  • Symbioza dwóch wcześniejszych planów. Dbamy o swoje, ale oddajemy część rynku USA, żeby utrzymać poziom.
  • Solidarnie, po europejsku, idziemy na dno razem z Unią Europejską, patrząc, jak powoli stajemy się skansenem z wiatrakami, w którym wszystko jest importowane z Chin.  

Która opcja obecnie wygrywa? Oczywiście, że czwarta.

Donald Tusk sam się nie wybrał.

Tak samo, jak Europarlament sam się nie wybrał.

Ludzie chcieli, to ludzie mają.

W USA ludzie chcieli zmiany i mają.

W Polsce ludzie chcieli zmiany i mają.

W USA na lepsze, w Polsce na gorsze.

AUTOR: MICHAŁ LISIAK

JEŚLI CHCESZ POCZYTAĆ O CZYMŚ INNYM NIŻ MOTORYZACJA, ZAPRASZAM NA MÓJ -> CIEKAWY BLOG! TO BLOG O FILMACH, BLOG KULINARNY O PRZYSMAKACH Z CAŁEGO ŚWIATA), WOJSKU, POLITYCE, SPOŁECZEŃSTWIE – I WIELU INNYCH CIEKAWYCH RZECZACH.

-> MICHAŁ LISIAK – KANAŁ YOUTUBE
-> MOTOREWIA KANAŁ TIK TOK
-> CLUB OTOMOTIFID NA TIK TOK

MENU
– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ
– > MAGAZYN MOTORYZACYJNY
– > TECHNIKA MOTORYZACYJNA I DIAGNOSTYKA
– > SAMODZIELNE NAPRAWY SAMOCHODÓW– ZAOCZNE TECHNIKUM DRUCIARSTWA SAMOCHODOWEGO
– > ELEKTROMOBILNOŚĆ I SAMOCHODY ELEKTRYCZNE, WADY ELEKTROMOBILNOŚCI
– > DETAILING
– > FELIETONY MOTORYZACYJNE, CIEKAWOSTKI MOTORYZACYJNE, HUMOR MOTORYZACYJNY
– > DOKUMENTY, UBEZPIECZENIA
– > MOTOCYKLE
– > MILITARIA – MOTORYZACJA I WOJSKO
– > MOTORYZACJA I POLITYKA
– > TESTY SAMOCHODÓW
– > AKCESORIA DLA KIEROWCÓW
– > SAMOCHODY ŚWIATA
– > PODRÓŻE i SLOW DRIVING
– > MOTOREWIA NA FACEBOOK
– > MOTOREWIA NA TWITTER

– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

Dziennikarz motoryzacyjny, copywriter motoryzacyjny, bloger motoryzacyjny, bloger wielotematyczny, bloger kulinarny, content marketing motoryzacja

Niezależny dziennikarz motoryzacyjny. Kocham swoją pracę i motoryzację. Nie wszystko, co piszę, wszystkim się podoba, a ponieważ jestem niezależny, mogę pisać, co mi się podoba. Pasjonuje mnie technika samochodowa, pewnie dlatego z niepokojem spoglądam na wynalazki, takie jak auta elektryczne. Brzydzę się „dziennikarstwem motoryzacyjnym”, które polega na skracaniu gotowych newsów, przychodzących z działów PR importerów samochodów. Współpracuję z kilkoma redakcjami i kilkoma znanymi firmami motoryzacyjnymi.