Portal Motoryzacyjny Motorewia

Samochody-Motoryzacja-Automotive-Automobile

Koniec izera, samochody elektryczne w polsce, nowe polskie auto elektryczne
ELEKTROMOBILNOŚĆ I SAMOCHODY ELEKTRYCZNE, WADY ELEKTROMOBILNOŚCI MOTORYZACJA I POLITYKA

Koniec Izery. Izera zdycha. Chińczycy się cieszą. I bardzo dobrze

Polski samochód elektryczny zdycha. Izera się kończy. W trakcie swoich rządów Prawo i Sprawiedliwość rozpaliło w niektórych marzenia o polskim samochodzie. Obecny rząd z brutalną szczerością wyjaśnił, jaka będzie przyszłość projektu Izera. Będzie to chińska fabryka samochodów elektrycznych.

W przeszłości przewidywałem, że Izera brutalnie skończy swoją działalność w następujący sposób: powstanie fabryka, wyprodukowanych zostanie 1000 aut, które trafią do państwowych spółek. Na tym działalności się zakończy.
Tym razem się pomyliłem. Izera nawet nie powstanie.

Przyszłość projektu Izera – rząd koalicji 13 grudnia kończy marzenie o polskim aucie

Nie ma projektu Izera, teraz ze stroną chińską rozmawiamy o klastrze elektromobilnosci – poinformował podczas środowej konferencji prasowej minister aktywów państwowych Jakub Jaworowski.
2024-11-17
Cytat z mediów

Szczerze mówiąc nie przywiązuję wagi do tego, czy to rząd 13 grudnia czy z jakiejś inne daty. Dla mnie jest to rząd 31 lutego – coś, co w ogóle nie powinno istnieć i zdarzyć się w naszej historii. Ale jest, rządzi, psuje i niszczy.
Choć w przypadku Izery trudno mówić o zniszczeniu czegokolwiek. Bo nie można zniszczyć czegoś, co nie istnieje. I nie można żałować czegoś, co i tak by się nie sprawdziło w praktyce. Bo fabryka samochodów elektrycznych jest tak w Polsce potrzebna jak krowy napędzane silnikami odrzutowymi. Co nie oznacza, że nasz kraj nie potrzebuje fabryki własnych aut. Potrzebuje. Fabryki aut spalinowych, dostosowanych do potrzeb i oczekiwań kupujacych.

Dlaczego projekt Izera był skazany na niepowodzenie? Moim zdaniem

Budowa fabryki samochodów to zadanie dla ludzi, którzy mają o tym pojęcie.
W ostatnich kilkudziesięciu latach na świecie powstał nowoczesny przemysł samochodowy między innymi w Japonii, Korei Południowej, Malezji, na Tajwanie i w Chinach oraz w Nigerii. Wystarczyło wzorować się na tych, którzy tego dokonali.
Niestety, to co się działo u nas przy projekcie Izera to była po prostu komedia. A może nie komedia. Komediodramat. Komediotragedia. Farsa.  
Po szumnych zapowiedziach o budowie fabryki samochodów elektrycznych podgrzewano atmosferę newsami, w których nie było nic interesującego.  W końcu okazało się, że polski producent samochodów elektrycznych musi zatrudnić niemiecką firmę do zaplanowania produkcji i komplementacji części. Ja odebrałem to tak, że władze firmy nie wiedziały, z jakich części składa się samochód. Skoro nie wiedziały, to powinny zająć się tym, na czym się znały. A na czym się znały? Na pewno nie na samochodach.

Później zapowiedziano budowę miniaturowego samochodu elektrycznego. Rozejrzyjcie się wokół siebie. Czy Polska to Tokio albo Hongkong? Nawet w Hong Kongu ludzie dalej jeżdżą samochodami o normalnych wymiarach, choć jest ciasno. Ludzie chcący budować auto powinni wiedzieć, że od wielu lat na świecie jest trend powiększania rozmiarów samochodów. Wystarczy sobie porównać wymiary przedstawicieli kolejnych generacji poszczególnych modeli samochodów. Ludzie chcą wygody, to normalne. A na skutek idiotyzmów urzędników, stale zwiększających listę obowiązkowego wyposażenia aut trzeba mieć miejsce, żeby to wszystko upchnąć. Czy Polacy kupują mikrosamochody? Nie.

Następnie zrezygnowano z budowy auta miniaturowego. W ofercie firmy miały powstać dwa kompakty. SUV i coś tam jeszcze. Nigdy nie przywiązywałem do tego większej wagi, bo stanowiło to dla mnie jedynie źródło niewyczerpalnego humoru.
W końcu, w państwowej telewizji, w wielkim sztampowym stylu, tak charakterystycznym dla ówczesnych partyjnych włodarzy TV,  zaprezentowano dwa piękne auta, zaprojektowane przez Włochów. Były ładne, to fakt. Włosi projektują piękne samochody.
Ludzie się zachwycili.
A fachowcy (a za takiego się uważam), złapali się za głowy. Okazało się bowiem, że był to pierwszy przypadek na świecie, gdy najpierw zaprojektowano nadwozie auta, gdy tymczasem nie było do niego płyty podłogowej. Czyli podstawy samochodu. W tym momencie już miałem pewność, że cały projekt Izera to jeden cyrk. I nie pomyliłem się.

W zasadzie to omijam ten rozrzutnik obornika, jakim jest współczesna telewizja, jak tylko mogę. Obecni partyjni włodarze państwowej telewizji wcale nie są lepsi. Ten sam propagandowy syf.

Pamiętam jeszcze informacje w pełni humorystyczne o cenie samochodu. Pojawiały się różne przewidywania co do ceny auta. Otóż kompaktowy samochód elektryczny miał kosztować ok. 70000 zł.
Czy to nierealna cena? Realna. W Chinach. Ale nie w Europie, gdzie urzędnicy ustalają listę obowiązkowego (w większości niepotrzebnego) i bardzo drogiego wyposażenia. A do tego dochodzą jeszcze wysokie podatki i bardzo wysokie koszty pracy. Zatem znów miałem pewność, że ktoś robi sobie jaja i to strusie. Z baterią litowo-jonową w środku.

Ivan Radic, CC BY 2.0 <https://creativecommons.org/licenses/by/2.0>, via Wikimedia Commons

Walczymy z zakazem sprzedaży samochodów spalinowych i budujemy fabrykę samochodów elektrycznych!

Tak było, panie i panowie z PIS, tak było. I tak jest nadal. Teraz płaczecie, że koalicja 31 lutego (pozwolę sobie stosować moje określenie) zniszczyła Wam flagowy projekt. Ale sami też byliście kompletnie niewiarygodni w tym, co robiliście.

To zupełnie tak, jakby producent mięsa i wędlin organizował szumne protesty przeciwko idiotycznym, europejskim zakazom ograniczania hodowli i przetwórstwa mięsa, a równocześnie budował wielki zakład produkujący roślinne zamienniki mięsa.
Szczerze mówiąc, niektórzy tak postępują, ale dla mnie ktoś taki jest kompletnie niewiarygodny i dla mnie nie istnieje. Jeśli zakład mleczarski produkuje bezmleczny jogurt, dla mnie jest szczytem obciachu i głupoty. I nigdy nie kupię jego produktu. Czekam na dzień, w którym producent pocisków rakietowych zacznie produkować tablice z napisami „Czas na rozbrojenie”.

Wracając do PIS. Skoro walczyliście z zakazem sprzedaży samochodów spalinowych i równocześnie budowaliście fabrykę aut elektrycznych, to byliście jak generał, który idzie na wojnę, ale jeszcze przed ogłoszeniem mobilizacji zapowiada podwładnym „ tej wojny nie wygramy”. To po co walczyć, skoro i tak postanowienia władzy w Brukseli są ważniejsze? Jestem Polakiem, chcę, żeby mój rząd był w Warszawie. 

Ale w porządku, poruszaliście się jak słoń w składzie porcelany, popełnialiście tony błędów, ale jednak byliście o 1000 procent lepsi od obecnego rządu.  Choć do ideału brakowało Wam z 3 okrążenia kuli ziemskiej.

Czy polska fabryka samochodów to megalomania? Niewolnicy nie zasługują na fabrykę samochodów, elektroniki, samolotów…

Dla wielu wyznawców koalicji 31 lutego (czyli obecnie rządzącej – tu nie wpiszę słów, którymi ich określam, bo nie nadają się do publicznej prezentacji, jestem kulturalnym człowiekiem) produkcja polskich samochodów to megalomania. CPK to megalomania, polskie porty to megalomania.
Cóż, ludzie o mentalności niewolnika nigdy nie zrobią nic dobrego dla swojego państwa. Jeśli ktoś chce być przez całe życie służącym Niemiec, to niech się do Niemiec wyprowadzi.

Malezja ma 28 milionów mieszkańców. Ma 2 fabryki własnych samochodów: Proton i Perodua. Dodatkowo w kraju montuje się auta innych producentów, a na terenie kraju działa kilkaset fabryk, produkujących części. W tym elektroniczne.
Malezyjczycy nie mają mentalności niewolnika, choć również przeżyli okupację i to niejedną. Za to ich kocham.
Tak samo, jak Indonezyjczyków. Indonezja właśnie pracuje nad własną marką samochodów Esemka.
A Wy, prawdziwi Europejczycy, obywatele świata? Macie lotnisko w Berlinie, fabryki samochodów w Niemczech i rząd w Brukseli. Cieszycie się jak dzieci, kiedy otworzą Wam kładkę dla pieszych i linię tramwajową w Warszawie. Albo kiedy zaplanują budowę nowego wieżowca. 
W Kuala Lumpur i Dżakarcie wieżowców są setki i ciągle powstają nowe. Tam się buduje kilometry nadziemnej, szybkiej kolei. A Warszawa przy Kuala Lumpur i Dźakarcie wygląda jak zabita dechami wieś. A przecież dla Was, europejskich postępowców, pępek świata jest w Berlinie. Dla Was Indonezja i Malezja to trzeci świat. Nie widzicie tego, że stajecie się zadupiem świata (delikatnie mówiąc). 
W Dżakarcie zbudowano dwie sztuczne wyspy (Pantai Indah Kapuk 1 i Pantai Indah Kapuk 2) na których powstały zupełnie nowe dzielnice mieszkaniowe. Wy dziękujcie swoim władcom za to, że zbudowali Wam tramwaj, a do tego kupili pojazdy za granicą, nieprodukowane w kraju. Tak mają ludzie bez ambicji.

Czy zbudowanie polskiego samochodu jest trudne?

I tak i nie.
Dlaczego nie? Bo w Polsce produkuje się niemalże wszystkie części potrzebne do produkcji auta. Wystarczyłoby tylko zacząć tak, jak zaczynali Koreańczycy, Chińczycy i Nigeryjczycy, gdy budowali przemysł motoryzacyjny. Kupić licencję na produkowane kilka lat wcześniej auto, przeprojektować je, zamówić części i produkować.
Ale w Polsce eksperci z Izery wiedzieli lepiej. Najpierw zaprojektowali karoserię, a raczej zlecili jej projekt… A potem szukali płyty podłogowej…
Dobry Boże! Jak budujesz dom, to najpierw musisz zbudować płytę podłogową. Ale co ja będę tłumaczyć. Szkoda strzępić ryja, jak mawiał marnej jakości klasyk.

Dlaczego tak? Bo jak można marzyć o zbudowaniu samochodu w kraju, gdzie prąd jest w horrendalnych cenach, gdzie rynek zdominowany jest przez Niemców, a przepisy przez UE, która ciągle zakazuje i nakazuje.
Nie da się.

Załóżmy jednak, że polskie auto powstanie

Trzeba spojrzeć na preferencje polskich klientów. Jakie auta kupują polscy klienci? Przecież to widać. Wystarczy zanalizować sytuację na rynku aut używanych.
Polscy klienci nie chcą samochodów elektrycznych! To podstawa!
Skoro chce ich Unia, a kraj ma być służącym Unii – zostawcie to tak, jak było zaplanowane. Zróbcie montownię aut chińskich w miejsce Izery, zniszczcie cały przemysł motoryzacyjny w Polsce i w Europie i będzie ekologicznie. Aut będzie mniej, mało kogo będzie na to stać, ale to dobre dla klimatu.
Chińczycy staną się imperium światowym. A Wy będziecie siedzieć na bezrobociu.

Polskie auto można zbudować tylko wtedy, gdy Polska wyjdzie z UE albo gdy UE się zmieni. W to drugie nie wierzę. Polski producent (nie tylko samochodów) potrzebuje taniego prądu, normalnych przepisów, prostych podatków i uchylenia debilnych zakazów, np. zakazu sprzedaży aut spalinowych.

Polskie auto może zbudować tylko prywatna firma. Bo tylko prywatna firma umie liczyć pieniądze, tylko prywatna firma, stworzy produkt, który będzie dostosowany do potrzeb klientów, a nie będzie wynaturzony i oderwany od rzeczywistości. Państwowa firma jedynie przepali pieniądze i stanie się przystanią dla tych, którzy będą aktualnie rządzić.

Polskie auto i inne projekty można zbudować wtedy, gdy zmieni się mentalność Polaków, a przynajmniej pewnej części narodu.

No właśnie. To jest podstawa.
Na czym ma polegać zmiana tej mentalności? Już wyjaśniam.

Kiedy powiem 10 przypadkowym Indonezyjczykom, że czas na ich własną fabrykę aut, wszyscy się ucieszą i powiedzą – tak, trzeba to zrobić. Musimy tylko zorganizować kasę i możemy działać. Piszmy do władz, działajmy!
Kiedy powiem 10 przypadkowym Polakom, że czas na ich własną fabrykę aut, to 5 powie mi, że to niepotrzebne, bo woli auta niemieckie, francuskie i japońskie i że to megalomania. 2 powie, że polski produkt to gówno i nie warto. Tylko 3 się ucieszy.

To jak z wielkim portem lotniczym, czyli planowanym CPK.
Indonezyjczycy cieszą się, że mają swoje ogromne Soekarno Hatta w Tangerang i wiele innych portów lotniczych w każdych miastach.
6 na 10 Polaków powie Ci, że po cholerę mu CPK, jak on ma lotnisko w Berlinie, Frankfurcie czy Wiedniu. Z takimi ludźmi bogactwa nie zbudujesz.

Moim zdaniem prędzej kupię sobie indonezyjską Esemkę albo nową generację Protona i będą nią pędził po Jalan Tol z Tangerang do Dżakarty, niż zobaczę jakiekolwiek polskie nowe auto. 

Wow! Esemka juź jeździ! A gdzie Izera? Pewnie gdzieś jest jakiś salon? Może nawet wezmę dopłatę do nowego auta elektrycznego! Trzeci Świat już ma swoje auto, Malezja też, a tu panie, nowoczesna Europa i nadal niemiecki śmietnik?

 

D.budhi martono, CC BY-SA 3.0 <https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0>, via Wikimedia Commons

Brutalne podsumowanie – a co sobie będę żałować

Pracujesz w niemieckiej montowni, trzymasz pieniądze w niemieckim banku, kupujesz francuskie i włoskie produkty w portugalskim i francuskim markecie, w mieszkaniu montujesz włoskie kafelki na klej kupiony w hiszpańskim sklepie, oglądasz amerykańskie programy na chińskim telewizorze, korzystasz z chińskiego komputera, mieszkanie oświetlasz chińskimi żarówkami, pierzesz w tureckiej pralce korzystając z niemieckich proszków do prania, kupujesz brytyjskie i chińskie kosmetyki w brytyjskim dyskoncie, jeździsz niemieckim samochodem, kupujesz ubrania w zagranicznych galeriach, wyprodukowane w Chinach, ale sprzedawane po cenie złota jakby pochodziły z europejskich fabryk, na wakacje latach do Egiptu niemieckimi liniami lotniczymi, płacisz horrendalne ceny za prąd, bo jest on obłożony europejskimi podatkami ekologicznymi, kupujesz chińską pompę ciepła, żeby dostosować się do europejskich wymagań ekologicznych a potem dziwisz się, że klepiesz na co dzień polską biedę.
Po co Ci Izera?
Wystarczy Ci chiński rower elektryczny. Może nawet dostaniesz do niego dopłatę. Z UE. Powodzenia!

Na zdjęciu tytułowym elektryczny Ford z 1914 roku. Sporo czasu im zajął rozwój elektromobilności, c’nie? Całe szczęście, że pojawiła się UE, dopłaty i ekologia 🙂

(R) PORTAL MOTORYZACYJNY MOTOREWIA.PL

JEŚLI CHCESZ POCZYTAĆ O CZYMŚ INNYM NIŻ MOTORYZACJA, ZAPRASZAM NA MÓJ -> CIEKAWY BLOG! TO BLOG O POLITYCE, BLOG O PODRÓŻACH, BLOG O KINIE, BLOG O INDONEZJI, BLOG KULINARNY I WIELE INNYCH!

MENU
– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ
– > MAGAZYN MOTORYZACYJNY
– > TECHNIKA MOTORYZACYJNA I DIAGNOSTYKA
– > SAMODZIELNE NAPRAWY SAMOCHODÓW– ZAOCZNE TECHNIKUM DRUCIARSTWA SAMOCHODOWEGO
– > ELEKTROMOBILNOŚĆ I SAMOCHODY ELEKTRYCZNE, WADY ELEKTROMOBILNOŚCI
– > DETAILING
– > FELIETONY MOTORYZACYJNE, CIEKAWOSTKI MOTORYZACYJNE, HUMOR MOTORYZACYJNY
– > DOKUMENTY, UBEZPIECZENIA
– > MOTOCYKLE
– > MILITARIA – MOTORYZACJA I WOJSKO
– > MOTORYZACJA I POLITYKA
– > TESTY SAMOCHODÓW
– > AKCESORIA DLA KIEROWCÓW
– > SAMOCHODY ŚWIATA
– > PODRÓŻE i SLOW DRIVING
– > MOTOREWIA NA FACEBOOK
– > MOTOREWIA NA TWITTER
– > POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

Niezależny dziennikarz motoryzacyjny. Kocham swoją pracę i motoryzację. Nie wszystko, co piszę, wszystkim się podoba, a ponieważ jestem niezależny, mogę pisać, co mi się podoba. Pasjonuje mnie technika samochodowa, pewnie dlatego z niepokojem spoglądam na wynalazki, takie jak auta elektryczne. Brzydzę się „dziennikarstwem motoryzacyjnym”, które polega na skracaniu gotowych newsów, przychodzących z działów PR importerów samochodów. Współpracuję z kilkoma redakcjami i kilkoma znanymi firmami motoryzacyjnymi.