Akumulator samochodowy może służyć bezawaryjnie przez wiele lat. Trzeba tylko odpowiednio o niego dbać. Nie jest to trudne. Przede wszystkim trzeba pamiętać o tym, aby przed rozpoczęciem sezonu zimowego doładować akumulator.

Zdecydowana większość kierowców wykorzystuje w swoich autach akumulatory bezobsługowe. I bardzo dobrze. Nie trzeba do nich nic dolewać i w ten sposób odchodzi kolejna, w tym przypadku, bardzo niebezpieczna czynność eksploatacyjna. W akumulatorach bezobsługowych nie trzeba ani sprawdzać gęstości elektrolitu, ani dolewać do nich wody zdemineralizowanej. W trakcie dolewania można się porządnie poparzyć.

Jednak akumulator bezobsługowy tylko teoretycznie jest bezobsługowy. Trzeba pamiętać o kilku ważnych sprawach. Po pierwsze – czyścić jego klemy. Po drugie – sprawdzać, czy jest odpowiednio zamocowany i nie ma jakichkolwiek drgań. A po trzecie – nie dopuszczać do jego rozładowania, albo stałego niedoładowania. Bo to znacząco przyspiesza zużycie akumulatora.

Akumulator w miarę dobrej firmy, eksploatowany w odpowiedni sposób, może bez problemu wytrzymać nawet i 7 lat. Dlatego warto o niego zadbać.

Zadania akumulatora samochodowego

Akumulator samochodowy musi zapewnić odpowiedni prąd, pozwalający na prace rozrusznika. Pobór jest bardzo duży. Od 150 do 600 A, w zależności od pojemności silnika oraz tego, czy jest zasilany benzyną (mniejszy pobór) czy olejem napędowy (większy pobór).

Dlaczego w dieslach pobór mocy jest większy? Albowiem rozrusznik musi „rozbujać” wał korbowy do prędkości 100 – 200 obr./min, żeby nasz tedeik, dCi albo inny wynalazek, odpalił i zaczął produkować tony czarnego dymu. W przypadku benzyniaków wystarcza od 40 do kilkudziesięciu obr./min.

Poza tym, akumulator musi zasilić też wiele innych elementów. W dieslach komory spalania muszą zostać podgrzane przez świece żarowe. Paliwo musi być pompowane ze zbiornika za pomocą pompy elektrycznej, a potem jeszcze podgrzane. W benzyniakach akumulator musi zapewnić prąd dla świec zapłonowych i cewek zapłonowych. I dla elektrycznej pompy paliwa, zanurzonej w baku.

W trakcie jazdy akumulator jest ładowany przez alternator. Sam alternator produkuje prąd dla wszystkich pracujących podzespołów.

Ale ładowanie akumulatora przez alternator wymaga czasu. Nie da się tego zrobić, jeśli auto jeździ na krótkich trasach, albo podczas jazdy pobierane są bardzo duże ilości prądu. Nie zawsze dzieje się tak zimą, kiedy to kierowca może korzystać z ogrzewania kabiny, wycieraczek, ogrzewania tylnej szyby itd. Czasami wystarczy zamontować w aucie potężne audio, do tego ładowarka telefonu, nawigacja i pobór prądu jest bardzo duży.

Do całkowitego albo silnego rozładowania akumulatora może też dojść w trakcie mrozu. Albo kilkudniowego postoju.
Już przy temperaturze zero stopni, w pełni naładowany i w pełni sprawny akumulator, traci 20 procent pojemności. A jeśli jeździmy tylko na krótkich trasach po parę kilometrów, w dodatku z szeregiem włączonych odbiorników elektrycznych? Wówczas pewnego ranka możemy nie uruchomić samochodu. I wcale nie musi być mrozu.
A im silniejszy mróz, tym większy ubytek prądu. Przy minus 25 st. C nawet 40 procent pojemności – i więcej. Pamiętajmy – 40 % pojemności w pełni naładowanego i sprawnego akumulatora.

Poza tym akumulator rozładowują w trakcie postoju odbiorniki prądu, zamontowane w aucie. Teoretycznie nie powinny pożerać dużych ilości energii. Jednak w praktyce wygląda to inaczej. Niefirmowe radio, albo alarm samochodowy potrafią pobierać bardzo duże ilości prądu na postoju.

Problemy z niedoładowaniem akumulatora mogą być również powodowane przez sam alternator. Może być już mocno zużyty, albo uszkodzony może być też napędzający go pasek (lub z kolei jego napinacz, który nie zapewnia odpowiedniego napięcia paska wieloklinowego).

 

By No machine-readable author provided. Shaddack assumed (based on copyright claims). - No machine-readable source provided. Own work assumed (based on copyright claims)., Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=401224

By No machine-readable author provided. Shaddack assumed (based on copyright claims). – No machine-readable source provided. Own work assumed (based on copyright claims)., Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=401224

Warto co pewien czas naładować akumulator „do pełna”

W samochodach, eksploatowanych na dalekich trasach, warto to zrobić przed zimą. W autach, które są ciągle eksploatowane na krótkich trasach – co kwartał.

Akumulator trzeba wymontować i przenieść do ciepłego pomieszczenia. Dopiero, kiedy się rozgrzeje, a to może trwać ze 2 godziny, można zacząć go ładować. I tu jest problem.
Podczas ładowania akumulatora wydzielają się różne wybuchowe paskudztwa. Przez to na pewno nie może on stać w kuchni. I nie tam, gdzie przebywamy, żeby to wdychać. To już od naszej inwencji zależy, gdzie go umieścimy.
Do ładowania używamy ładowarki mikroprocesorowej. Taka kosztuje od 50 zł wzwyż. To ładowarka, która samodzielnie dobiera odpowiednie parametry prądu do ładowania akumulatora. Dzięki temu nie przeładujemy go, co też doprowadziłoby do jego zniszczenia.
Ładowanie akumulatora trwa do 8 godzin. Ładowarki mikroprocesorowe posiadają wskaźnik analogowy albo LED, który pokazuje aktualny stan naładowania samochodowej baterii.

 

ZACHĘCAMY DO ODWIEDZENIA INNYCH DZIAŁÓW MOTOREWII

REWIA czyli testy naszych motoryzacyjnych gwiazd

MOTOTECHNIKA

MOTOARTYKUŁY o interesujących samochodach

MOTOMILITARIA – samochody w służbie wojska

HUMOR I CIEKAWOSTKI

SAMOCHODY ŚWIATA

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA MOTOREWII W KANAŁACH SOCIAL MEDIA, GDZIE PUBLIKUJEMY DODATKOWO CIEKAWE ZDJĘCIA I FILMY

MOTOREWIA NA FACEBOOK

MOTOREWIA NA TWITTER

PORTAL MOTORYZACYJNY MOTOREWIA SERDECZNIE ZAPRASZA!

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

 

Podziel się