Znana firma Eurotax, niczym najsłynniejszy polski wróżbita Maciej, przewiduje przyszłość i już dziś wie, że Volkswagen T-Roc będzie trzymał wartość! Ba, 62,2 proc początkowej ceny, po czterech latach eksploatacji, kiedy to ten wynalazek niemieckiej techniki pancerno zmechan… wróć, samochodowej się znudzi i będzie trzeba go wymienić na nowszy, bardziej nowoczesny, z mniejszym silnikiem, mniejszą ilością cylindrów, mniejszą emisją spalin, jeszcze bardziej wulgarnym wyglądem i dziesięcioma nowymi asystentami, w tym asystentem domykania szyb w drzwiach itd. itd. itd.
Czy warto wierzyć w takie prognozy?

Wartość rezydualna samochodu zależy od setek rzeczy, których nikt nie jest w stanie do końca przewidzieć.

Pamiętajmy, że w ciągu ostatnich lat EKSPERCI wszelakiej maści zachęcali nas już między innymi do głosowania na PO/PSL, brania kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich i kupowania „ekologicznych” aut z silnikami wysokoprężnymi. I dlatego, kiedy jakiś EKSPERT coś nam niemożliwie zachwala, powinna natychmiast zapalić się czerwona lampka i to nie ledowa diodka, tylko wielka lampa o mocy 200 W. Ostrożność – to nasza broń. Jedna z broni.

Pan Paweł Grabarczyk, dyrektor handlowy firmy Eurotax powiedział – „Tworząc prognozy (m in dla TROC – dopisek redakcji) opieramy się m.in. na ocenie pozycji marki w Polsce, parametrach użytkowych, bierzemy pod uwagę także plany sprzedażowe czy wielkość i dostępność sieci serwisowej. Volkswagen prowadzi stabilną i konsekwentną politykę modelową bez gwałtownych zwrotów. Kupujący cenią tę stabilność, co możemy zaobserwować monitorując rynek i zachodzące na nim transakcje. T-Roc jako reprezentant wciąż rosnącego segmentu SUV-ów idealnie wpisuje się w ten schemat, co pozwala nam prognozować wartości rezydualne na poziomie przewyższającym średnią dla segmentu” – podsumowuje Paweł Grabarczyk.

I tutaj się z Panem Dyrektorem w zupełności nie zgadzamy. Istnieje jeszcze cały szereg innych rzeczy, które mogą wpłynąć na wartość rezydualną auta, dajmy na to tego tytułowego T-ROCA i bardzo brutalnie ją obniżyć.

Pierwsza rzecz, której nikt nie jest w stanie przewidzieć, to elektryfikacja. Sam Volkswagen planuje wprowadzenie do linii szeregu elektrycznych aut, wśród których elektryczny kompakt ma mieć cenę „dzisiejszego Golfa w dieslu”. W przyszłości zapewne niższą.

Kto normalny wyda 50000 zł na czteroletniego „spalinowca” (62 proc wartości rezydualnej, cena wyjściowa 1.0 TSI ok. 80 tys. zł), kiedy za około 70000 zł będzie mógł kupić auto elektryczne i to nowe?
Tym bardziej, że czteroletni produkt niemieckiej motoryzacji będzie już wymagał, jak każdy zresztą pojazd, szeregu inwestycji, bo nie będzie miał gwarancji.

Masowa produkcja aut elektrycznych (co cały czas obserwujemy, właśnie kolejna firma, tym razem KIA zapowiedziała masową elektryfikację swoich aut) spowoduje znaczne obniżenie cen aut spalinowych, bo bardziej bogaci klienci nie będą inwestować w schodzący napęd.
A ci biedniejsi, jakich w Polsce jest większość, z pewnością nie wydadzą 50 tys. zł na używany pojazd, bo za połowę tej ceny kupią fajne RAV4, a za jedną czwartą 2008, Captura i całą resztę.

Na wartość rezydualną wpływa oczywiście wygląd. O wyglądzie się nie rozmawia. Są bowiem gusta i guściki, to co podoba się jednemu, nie musi się podobać drugiemu. Dla jednych T-ROC jest piękny, dla nas jest paskudny i wulgarny. I mamy prawo tak go oceniać, dopóki Komisarze UE i Facebook nie zabronią nam oceniania, bo moglibyśmy kogoś urazić.

Die neue Volkswagen SUV-Studie T-ROC

Na wartość rezydualną wpływają też wszelakiego typu awarie, które wychodzą w trakcie eksploatacji auta. Tak zwane typowe usterki. Nikt nie jest w stanie ich przewidzieć. Nikt nie wie, czy za rok nie będzie pięciu akcji naprawczych, czy nie pojawią się wady, które obniżą wartość pojazdu.

Dotyczy to KAŻDEGO nowego samochodu. Pamiętajmy, że zazwyczaj pierwsza wersja, pierwszy model, wchodzący na rynek, cierpi na tzw. wady wieku dziecięcego, które wychodzą w trakcie eksploatacji. Dopiero kolejne wersje są usprawniane a wady eliminowane. Czy w tym przypadku inżynierowie stworzyli dzieło sztuki, które jest tak dopracowane, że nic się w nim nie będzie psuć? Zobaczymy.

Wartość rezydualna zależna jest również od preferencji kupujących. A kto wie, czy za 3 albo 4 lata nie wróci moda na miejskie hatchbacki, które zdetronizują SUV? Paliwa drożeją, liczba miejsc parkingowych nie rośnie.

Jedyne, co wypada zrobić, to powiedzieć – sprawdzam. Sprawdzimy – 16 maja, 2022 roku odpalimy serwisy ogłoszeniowe i zweryfikujemy, kto miał rację. Czy Eurotax, który prognozuje 62,2 proc wartości rezydualnej modelu z silnikiem 1.0 TSI o mocy 115 KM, czy my, który prognozujemy 30 proc. wartości rezydualnej (ok. 25 tys. zł) za tą samą wersję. A i to chyba za dużo.

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

ZACHĘCAMY DO ODWIEDZENIA INNYCH DZIAŁÓW MOTOREWII

REWIA czyli testy naszych motoryzacyjnych gwiazd

MOTOTECHNIKA

MOTOARTYKUŁY o interesujących samochodach

MOTOMILITARIA – samochody w służbie wojska

HUMOR I CIEKAWOSTKI

SAMOCHODY ŚWIATA

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA MOTOREWII W KANAŁACH SOCIAL MEDIA, GDZIE PUBLIKUJEMY DODATKOWO CIEKAWE ZDJĘCIA I FILMY

MOTOREWIA NA FACEBOOK

MOTOREWIA NA TWITTER

PORTAL MOTORYZACYJNY MOTOREWIA SERDECZNIE ZAPRASZA!

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

Podziel się