Zima stanowi prawdziwe utrapienie dla kierowców. Jest nie tylko okresem, w trakcie którego co dzień modlimy się o działanie akumulatora, lecz także czasem podwyższonego ryzyka na drogach. Każdy doświadczony automobilista wie, jak bardzo niebezpieczna jest jazda po śliskiej, pokrytej śniegiem lub lodem drodze.

Pół biedy, jeśli używamy samochodu tylko do dojazdów do pracy. Sprawa robi się poważniejsza, gdy w czasie ferii zabieramy ze sobą całą rodzinę, wyjeżdżając w poszukiwaniu narciarskiego szaleństwa. Jadąc autem do zimowych kurortów trzeba zadbać o dwie podstawowe rzeczy: bezpieczne rozlokowanie ponadwymiarowego ładunku, którym są narty oraz zapewnienie kołom naszego samochodu jak najlepszej przyczepności.

Bagażnik na narty I Motorewia.pl I Źródło: www.e-bagazniki.pl/

Bagażnik na narty I Motorewia.pl I Źródło: www.e-bagazniki.pl/

Mające ponad 2 metry długości narty nie mogą być po prostu schowane w bagażniku. Producenci aut wyszli naprzeciw amatorom białego szaleństwa, tworząc specjalne luki pomiędzy bagażnikiem a kabiną pasażerską, które pozwalają na wprowadzenie „desek” do środka pojazdu. Pomyślmy jednak, co się stanie, gdy przy prędkości kilkudziesięciu kilometrów na godzinę dojdzie do wypadku. Wtedy narty zamienią się w śmiercionośne pociski, gdyż lecąc siłą bezwładu, wystrzelą z zajmowanego przez nich miejsca. Uderzając osoby siedzące na przednich fotelach lub przebijając przednią szybę auta, mogą poważnie zranić pasażerów pojazdu. Dlatego tak ważne jest, aby narty były zabezpieczone przed przemieszczaniem się. Najlepszym rozwiązaniem jest zaopatrzenie się w wygodne uchwyty na narty. Pozwoli on na usunięcie niebezpiecznego ładunku z kabiny auta, który dzięki temu nie zrani podróżnych w razie zderzenia. Narty można schować również w boksie dachowym, o ile jego długość jest wystarczająca.

Dojazd do wielu górskich ośrodków turystycznych wiedzie przez strome, wysoko położone drogi. Z racji kapryśnej górskiej pogody, mimo częstego odśnieżania giną pod zaspami śniegu, które kryją warstwę cienką warstwę gołoledzi. Przez to jazda nieprzygotowanym autem staje się bardzo niebezpieczna. Trzeba wtedy jak największą uwagę przyłożyć do tego, by zapewnić naszemu pojazdowi przyczepność. W opisanych warunkach zwykłe „zimówki” mogą nie wystarczyć. Warto wtedy zaopatrzyć się w łańcuchy śniegowe. Dobre łańcuchy zapewniają powstanie tarcia pomiędzy kołem a nawierzchnią, dzięki czemu „uciągną” samochód do góry, w przeciwieństwie do opon, które po prostu zaczną się ślizgać. Ma to ogromne znaczenie również podczas zjazdów krętymi i ośnieżonymi szosami. Łańcuchy śniegowe renomowanych firm uchronią je przed niekontrolowanymi poślizgami, dając kierowcy pewność prowadzenia.

Photo credit: MTAPhotos via Foter.com / CC BY

Photo credit: MTAPhotos via Foter.com / CC BY

Oczywiście, oprócz wymienionych wyżej czynności, należy zachować szeroko pojętą szczególną ostrożność. W czasie zimy cykl nocny znacznie się wydłuża, zatem zadbajmy o dobry stan oświetlenia naszego auta, gdyż znaczna część podróży będzie się odbywać po ciemku. Należy również pamiętać o tym, by rozwinąć maksymalnie taką prędkość, która pozwoli nam na manewrowanie przy zachowaniu kontroli nad pojazdem. Naszej rodzinie nie zaimponujemy, pędząc niczym Kubica bez względu na wszystko. Jej głównym żądaniem jest to, by bezpiecznie dojechać do miejsca wypoczynku, a naszym obowiązkiem, jako kierowców, jest to żądanie spełnić.

i

ZACHĘCAMY DO ODWIEDZENIA INNYCH DZIAŁÓW MOTOREWII

REWIA czyli testy naszych motoryzacyjnych gwiazd

MOTOTECHNIKA

MOTOARTYKUŁY o interesujących samochodach

MOTOMILITARIA – samochody w służbie wojska

HUMOR I CIEKAWOSTKI

SAMOCHODY ŚWIATA

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA MOTOREWII W KANAŁACH SOCIAL MEDIA, GDZIE PUBLIKUJEMY DODATKOWO CIEKAWE ZDJĘCIA I FILMY

MOTOREWIA NA FACEBOOK

MOTOREWIA NA TWITTER

PORTAL MOTORYZACYJNY MOTOREWIA SERDECZNIE ZAPRASZA!

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

Podziel się

About The Author

Niezależny redaktor, a może nawet i dziennikarz motoryzacyjny, niewpisujący się do ogólnego kanonu tego wesołego zawodu. Nie wszystko, co piszę, wszystkim się podoba, a ponieważ jestem niezależny, mogę pisać, co mi się podoba. Kocham motoryzację i dlatego o niej piszę. Brzydzę się „dziennikarstwem motoryzacyjnym”, które polega głównie na skracaniu gotowych newsów, przychodzących z działów PR importerów samochodów. Gdzie jeszcze można mnie przeczytać? Na Motointegrator (mi.eu - poradniki), w portalu Autofakty.pl, na Allegro.pl (nic nie sprzedaję – dział: motoryzacja – poradniki), a także w wielu artykułach poradnikowych, reklamowych i content marketingowych, pisanych dla kilku cenionych marek. Jest mi niezwykle miło, że odwiedzacie Państwo moją stronę. Kontakt: redakcja@motorewia.pl