Mercedes W210 pojawił się w 1995 roku. Wyglądał naprawdę ciekawie i prawdziwie elegancko. Łypał czterema okrągłymi reflektorami, ryczał cudownie, kiedy naciskało się gaz i rwał do przodu niczym lew, który ujrzał na horyzoncie świeże mięso.

Okular! Na dźwięk tych słów w wielu oczach pojawiała się radość, a w wielu zawiść. Sąsiedzi na właściciela takiego auta patrzyli z nienawiścią, więcej osób poklepywało po plecach a galerianki były otwarte na śmiałe i nieznane im dotąd doznania seksualne.
w2

Jak na ówczesne czasy był świetnie wyposażony a zawieszenie doskonale tłumiło nierówności. Nie brakło nawet eleganckiego drewienka w środku, którym pokrywano centralny panel. Palił co prawda sporo, ale z czasem i ceny paliwa zaczęły spadać.

Pragnęły go całe polskie rodziny, urzędnicze, i rolnicze, pragnęli go właściciele małych zakładów produkcyjnych i małych handelków. Pragnęli go Romowie, którzy gotowi byli nawet sprowadzić sprasowane auto, które rozciągano i szpachlowano gdzieś w małym warsztacie pod miastem, używając tanich części z giełdy w Przeźmierowie.

Jaka to była cudowna chwila, kiedy spod sweterka wyciągało się plik banknotów, przewiązany recepturką, aby przekazać go sprzedawcy, a potem wsiąść do środka, usiąść na wygodnym, pokrytym skórą siedzeniu i ująć w dłonie masywną kierownicę.

w3

Większość rodaków czekała z nadzieją, że za dziesięć, piętnaście, dwadzieścia lat, to auto będzie ich. Wtedy to na znanym portalu ogłoszeniowym pojawi się anons, w którym elegancki, siedemdziesięcioletni Niemiec, w okularach ze srebrnymi oprawkami i pulowerku w romby wystawi do sprzedaży piętnastoletniego W-210 z przebiegiem 45.000 kilometrów, którym jeździł tylko do kościoła i do Aldiego po ulubione kartofel knodel.

Nic z tego. Merceses W210 pseudonim Okular spłatał niedoszłym nabywcom straszliwego psikusa.

 

Rdza niszczy marzenia o własnym Mercedesie W210 

Pomimo upływu lat sylwetka nadal jest piękna, ponadczasowa, elegancka, masywna, dostojna. Chromowany grill ze znaczkiem, który jako żywo przypomina celownik Messerschmitta, charakterystyczne, przednie reflektory, piękne zaokrąglone lampy tylne. Bez zbędnych przetłoczeń, bez agresywnych kształtów, kiedy stoi na parkingu to wygląda jak arystokratyczny dyplomata w pięknym, szytym na miarę garniturze, pośród stada kolesi w szortach i chińskich podkoszulkach.

Mercedes W210 - autor S400 Hybrid

Mercedes W210 – autor S400 Hybrid

Silniki nadal pracują nieźle, benzynowe i wysokoprężne terkoty. Zawieszenie nadal świetnie tłumi nierówności, choć zaczyna porządnie skrzeczeć. Z wielu miejsc zaczyna przeciekać olej, zwłaszcza w układzie przeniesienia napędu, ale wszystko działa. W środku nieco pościerane, tu Niemiec zawadził zamkiem od kurtki o skórę i ją rozdarł, tam jego pancerfaust spowodował uszkodzenia drzwi, które są nieco porysowane, są drobne awarie elektryki, ale to nic. Reflektory czernieją, ale to się sczyści. Zużytą turbinę w dieslu można oddać do regeneracji. Czasem pojawiają się problemy ze skrzyniami automatycznymi.

Części zamienne do Mercedesa W210 – do kupienia niemal za grosze. Filtr powietrza cztery dychy, komplet amorów cztery stówy, tarcze dwie stówy.

Cena auta w ogłoszeniach – jak za darmo. Dziesięć, siedem, pięć tysięcy złotych! Złotych, a nie euro!

Ale jest coś, co stoi na przeszkodzie przed zakupem. Nie, nie jest to przebieg, który dawno przekroczył pół miliona kilometrów. Zresztą po przekroczeniu granicy polsko – niemieckiej przebieg cudownie się zmniejsza, nawet o połowę.

w5

Problemem jest rdza. Ona żywcem pożera Mercedesa W – 210. Z garażu, w którym stoi to auto nie dochodzi mlaskanie, tylko odgłosy uczty.

Podwozie dosłownie przypomina ser szwajcarski, jest w nim tak wiele dziur. Progi gniją bez grama litości. Najgorsze jest to, że rdza niczym smakosz, upodobała sobie kielichy zawieszenia. Jest tak nienażarta, że może dojść do ich urwania.

Rdza przeżera na wylot drzwi i atakuje ich ranty. Pożera nadkola, gustuje także w klapie bagażnika, niekiedy pojawia się w okolicach zamków drzwi i przednich „okularów”. Usiłuje się maskować pod uszczelkami. Atakuje elementy zawieszenia i układu wydechowego. I wygrywa. Zdecydowanie. Większość aut, które są wystawione do sprzedaży, jest tak przeżarta rdzą, że nie warto ich nawet naprawiać.

A szkoda.

Fatalna podatność na korozję jest bowiem elementem oczerniania kolejnych pokoleń Mercedesów, zazwyczaj przez ludzi, którzy Mercedesa widzieli tylko przez okno.

Mercedes W210 - autor Nakhon 100

Mercedes W210 – autor Nakhon 100

Mercedes W210 był produkowany w latach 1995 – 2003. Nie tylko w Niemczech, także w Egipcie, Indiach i Meksyku.

Do wyboru były dwie wersje nadwoziowe: czterodrzwiowy sedan i pięciodrzwiowe kombi.

Auto miało standardowo napęd tylny, były tez wersje z napędem na wszystkie koła.

Produkowano wiele wersji silnikowych.
Silniki benzynowe miały pojemność od 2.0 do 6.0 l i moc od 136 do 381 KM.
Silniki Diesla miały pojemność od 2.2 l do 3.0 l i moc od 95 do 177 KM.

Z silnikami były zestrojone pięcio i sześciobiegowe skrzynie manualne oraz cztero i pięciobiegowe automaty.

Auto miało 4818 mm długości (kombi 4850 mm), 1798 mm szerokości i 1417 mm wysokości. Rozstaw osi mierzył 2832 mm.

Mercedes W210 - Autor IFCAR

Mercedes W210 – Autor IFCAR

 

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

ZACHĘCAMY DO ODWIEDZENIA INNYCH DZIAŁÓW MOTOREWII

REWIA czyli testy naszych motoryzacyjnych gwiazd

MOTOTECHNIKA

MOTOARTYKUŁY o interesujących samochodach

MOTOMILITARIA – samochody w służbie wojska

HUMOR I CIEKAWOSTKI

SAMOCHODY ŚWIATA

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA MOTOREWII W KANAŁACH SOCIAL MEDIA, GDZIE PUBLIKUJEMY DODATKOWO CIEKAWE ZDJĘCIA I FILMY

MOTOREWIA NA FACEBOOK

MOTOREWIA NA TWITTER

PORTAL MOTORYZACYJNY MOTOREWIA SERDECZNIE ZAPRASZA!

Podziel się