W jednym z poznańskich mieszkań wybuchła elektryczna hulajnoga. Rozmówca „Radia Poznań” powiedział, że siła wybuchu była tak duża, że z okien wyleciały szyby. Po wybuchu z pomieszczenia zaczął wydobywać się czarny dym.

Do wybuchu doszło po 22.00 w pomieszczeniu serwisowym jednego z bloków na ulicy Gorczyczewskiego, gdzie jednoślad był ładowany. Na szczęście nikomu nic się nie stało.
Źródło: Radio Poznań – „Wybuch hulajnogi elektrycznej”

To nie pierwsze zdarzenie tego typu. Poniżej firm CCTV, pokazujący wybuch elektrycznej hulajnogi podczas ładowania.


Dlaczego dziennikarz motoryzacyjnyzainteresował się wybuchem hulajnogi? Przecież na naszej stronie promowane są pojazdy, mające co najmniej cztery koła? Czyżby autor strony dostał dobrą posadę w dużym ośrodku i stał się modnym aktywistą miejskim, który chciałby wszystkich poupychać do autobusów, na rowery i na hulajnogi? Nie.

Hulajnoga elektryczna – mniejszy brat samochodu elektrycznego


Hulajnoga to mniejszy brat naszych ukochanych samochodów elektrycznych. Tak, jak nasze ukochane pączunie z tworzywa, poruszające się bezszelestnie na małych kółeczkach, hulajnoga posiada akumulator, silnik elektryczny, oprogramowanie i mały sterownik, a w lepszych wersjach nawet wyświetlacz LCD. W bardziej wypasionych także odtwarzacz MP3 i ledowe oświetlenie, co jest akurat dobre, bo czasami małolaci lubią jeździć po ciemku, a dzięki kolorowym LED widać ich z daleka.


W tańszych hulajnogach stosuje się baterie żelowe, jak w najtańszych samochodach elektrycznych. W lepszych modelach hulajnóg, montowane są bardziej wydajne baterie litowo – jonowe, jak w droższych, współczesnych samochodach EV. Baterie zasilają silnik elektryczny, napędzający tylne koło, najczęściej za pomocą metalowego łańcucha, albo za pomocą innego rozwiązania (powinna być jakaś redukcja przełożenia).
Baterie lub akumulatory ważą maksymalnie kilkanaście kilogramów. Specjalne oprogramowanie dba o to, aby baterie nie zostały przeładowane. Ale jak wiemy doskonale, z działania na przykład komputerów, smartfonów i innych rzeczy, oprogramowanie bywa zawodne. Przeładowanie baterii może być przyczyną nagłego wzrostu jej temperatury – i wybuchu.


Co może jeszcze doprowadzić do wybuchu? Uszkodzenie mechaniczne baterii. To dlatego auta elektryczne mogą płonąć po wypadku. Samochody elektryczne posiadają zawieszenie, które chroni kabinę auta i zamontowane pod nią baterie przed nadmiernymi wstrząsami. Ale nie zawsze udaje się ominąć dziurę w drodze.


Baterie trzeba też ładować w określonej temperaturze. W wielu instrukcjach znajdują się informacje o tym, że np. hulajnogi nie wolno ładować przy temperaturze niższej od określonej. W samochodach elektrycznych problem jest rozwiązany przez zastosowanie układu, w którym krąży płyn chłodniczy, taki sam, jak w standardowych autach. Woda zdemineralizowana z glikolem i dodatkami. Zimą podgrzewa on baterie (najpierw sam musi zostać podgrzany przez elektryczną grzałkę), a latem odbiera od nich ciepło. Tak na marginesie, wielu postępowców twierdzi, że w samochodach elektrycznych nie ma płynu chłodniczego…


Najważniejsze jest jednak coś innego. Jeżeli wybuch kilkunastokilogramowej baterii/akumulatora w małej hulajnodze elektrycznej powoduje uszkodzenie okien i chmury gryzącego dymu, to czym zakończy się wybuch kilkusetkilogramowej baterii litowo – jonowej, zamontowanej pod podłogą samochodu elektrycznego?
Jeśli ktoś uważa, że technologia pojazdów elektrycznych, tak promowana przez UE i „postępowców”, jest dopracowana, niech sobie obejrzy poniższe filmy. Oczywiście, można bez trudu znaleźć wiele innych.


Piękne i drogie auto zapaliło się, ot tak sobie, na ulicy.

W kolejnej, pięknej Tesli w Norwegii doszło do zwarcia w elektrycznej skrzynce rozdzielczej. Efekt?

A tutaj zapalił się mały, elektryczny samochodzik, też w Norwegii. Tej, która przoduje w zakupach aut elektrycznych.


Jak widać, pojazdy EV, obojętnie, czy duże i luksusowe, czy małe pączunie na kółeczkach jak od wózka dziecięcego, czy nawet hulajnogi, są niebezpieczne, a cała technologia jest wyraźnie niedopracowana.
Na kim będzie testowana? Oczywiście, na nabywcach.
A jak dojdzie do zapalenia albo wybuchu, z pewnością okaże się, że to przypadek „jednostkowy”.

 

ZACHĘCAMY DO ODWIEDZENIA INNYCH DZIAŁÓW MOTOREWII

REWIA czyli testy naszych motoryzacyjnych gwiazd

MOTOTECHNIKA

MOTOARTYKUŁY o interesujących samochodach

MOTOMILITARIA – samochody w służbie wojska

HUMOR I CIEKAWOSTKI

SAMOCHODY ŚWIATA

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA MOTOREWII W KANAŁACH SOCIAL MEDIA, GDZIE PUBLIKUJEMY DODATKOWO CIEKAWE ZDJĘCIA I FILMY

MOTOREWIA NA FACEBOOK

MOTOREWIA NA TWITTER

PORTAL MOTORYZACYJNY MOTOREWIA SERDECZNIE ZAPRASZA!

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

Podziel się