Dobrodzieje z UE chcą zadbać o każdy aspekt życia w polskim zaścianku, odpowiednio go ubogacając. Dotyczy to także motoryzacji. Niebawem zapłacimy duuuużo więcej za nowe auta, ale za to będziemy mogli cieszyć się z ich nowego wyposażenia, które coraz bardziej zwalnia kierowców z konieczności myślenia. W końcu nowocześni Europejczycy powinni myśleć o sprawach wzniosłych, np. wstydzić się za czyny swoich przodków sprzed setek lat, a nie o tym, jaki znak jest przy drodze czy jak nie najechać na auto stojące przed nimi w miejskim korku. Do tego powietrze będzie o wiele czystsze. Jeśli pozwolisz, oczywiście.

Człowiek to istota delikatna, która ma szereg ograniczeń. Dlatego z pomocą przychodzi mu technologia, która znacząco zmniejsza te ograniczenia. Chwała inżynierom, którzy wynaleźli system ABS. Chwała inżynierom, którzy wynaleźli system ESP, który chroni między innymi przed wpadnięciem w poślizg. Tak, to, że jest on montowany obecnie w każdym nowym aucie, to faktycznie, autentyczna zasługa UE. Jedna z niewielu. To, że obecnie w każdym nowym aucie montuje się ISOFIX, pozwalający na bezpieczny transport dzieci w fotelikach, też jest godne pochwały.

Nawet spokojny kierowca może wpaść w poślizg i ESP uratuje mu życie. Tak samo, jak mocna konstrukcja auta i poduszki powietrzne, których skuteczność jest weryfikowana w czasie testów EURO NCAP. Nigdy nie wiadomo, czy z naprzeciwka nie jedzie idiota, który swoje ułomności fizyczne i psychiczne, musi dowartościować szaleńczą jazdą na drodze. Cóż, w ten sprawdzony sposób wywołuje się emocje u farbowanych na jasnoblond „bejbe”, które można potem bezkarnie miętolić na tylnych siedzeniach.

Photo credit: string_bass_dave via Foter.com / CC BY-SA

Photo credit: string_bass_dave via Foter.com / CC BY-SA

Kierowca to idiota, my dobrodzieje musimy za niego myśleć

Ale dobrodzieje z UE mają swoich poddanych za idiotów. Jest w tym niestety sporo prawdy. Kiedy się spojrzy na niektórych przedstawicieli „wierchuszki” europejskiej, to wyraźnie widać, że nie mógł ich wybrać nikt normalny.

Dobrodzieje uważają, że kierowca nie wie, jaki bieg w danej chwili wrzucić i musi mieć do tego wskaźnik. Tylko czekać, aż dobrodzieje nakażą zastosowanie przez producentów skrzyń automatycznych.

Popatrzmy na kilka proponowanych rozwiązań i na to, jak zwiększą one ceny nowych aut.

Teoretycznie to wszystko dla waszego dobra, kierowcy. Ale MOTOREWIA to ksenofobiczny, zaściankowy, antyeuropejski portal motoryzacyjny. Autor poniższego artykułu naostrzył kosę i widły, w strachu przed uchodźcami, zjadł śledzia w oleju, otarł sumiaste wąsy, a ponieważ inny członek rodziny zabrał jedyne buty w domu, autor wziął się za pisanie artykułu.

Płać i płacz

Niebawem każde nowe auto ma być wyposażane w asystenta znaków drogowych. To system, który „rozpoznaje” znaki drogowe na kilka sposobów. Na przykład wykorzystuje on do tego celu nawigację (na której ograniczenia prędkości są wpisane na mapach) i układ kamer.
Może także wykorzystać układ ISA czyli system elektronicznego ograniczenia prędkości. Czyli zmusić auto do zwolnienia.

Jedną z podstawowych rzeczy, jaką powinien robić kierowca, to zwracanie uwagi na znaki drogowe. Są one standardowe, duże i wyraźne, ustawiane zgodnie z przepisami. Dlaczego zatem dobrodzieje z UE uważają, że każdy kierowca jest głupi albo niewidomy i musi mieć na pokładzie system, który będzie go informował o przekroczeniu prędkości? Czy dobrodzieje uważają, że ktoś, kto notorycznie przekracza prędkość, nagle zacznie jeździć grzecznie i spokojnie, bo system pogrozi mu paluszkiem za przekroczenie prędkości?
Tak uważają. Uważają też, że w Europie może zamieszkać połowa Afryki i Bliskiego Wschodu i żyć sobie zgodnie razem obok siebie, uważają, że ślimak to ryba i że odgórne regulacje pozwolą na budowę najszczęśliwszego miejsca na ziemi.

 Znak drogowy I Motorewia.pl  Photo credit: włodi via Foter.com / CC BY-SA


Znak drogowy I Motorewia.pl
Photo credit: włodi via Foter.com / CC BY-SA

Wróćmy do kosztów. Auto, wyposażone w asystenta znaków drogowych musi posiadać na pokładzie firmowy układ nawigacji i układ kamer. Ile trzeba dopłacić za zwykły ekranik dotykowy o marnym ekraniku 5 cali w samochodziku kompaktowym? Jakieś 5 tysięcy złotych?
A do tego aktualizacje, w cenie jakby mapy były ze złota.
I układ kamer. Też z parę tysięcy.
Ale za to, nowoczesny Europejczyk nie będzie musiał patrzeć na znaki drogowe. Będzie mógł się za to wstydzić za to, co jego prapradziad narobił w Afryce. Wstydź się, białasie.

Coraz częściej mówi się o tym, że nowe auta mają być obowiązkowo wyposażane także w system przeciwzderzeniowy. System ten samodzielnie wykrywa obiekty znajdujące się przed samochodem – za pomocą dwóch głowic radarowych. W razie wykrycia obiektu (pieszego, rowerzysty, innego auta), system ostrzega sygnałem dźwiękowym, potem przygotowuje się do awaryjnego hamowania (zwiększając ciśnienie płynu hamulcowego w układzie i przybliżając klocki do tarcz) aż w ostateczności, jeśli kierowca nie zahamuje sam, system samodzielnie uruchomi hamowanie.
Tak naprawdę taki układ działa efektywnie przy prędkości do 30 km/h. Znów trzeba się złapać za głowę i napisać – jakim trzeba być osłem, żeby przy prędkości 30 km/h, najechać na tył innego auta? Albo potrącić pieszego lub rowerzystę? Przecież podobną prędkość osiąga żółw, biegnący w czasie godów do swojej samicy. Każdy, kto porusza się po wielkim mieście, wie, że nagle może wejść na ulicę pieszy, dziecko, pies, kot, ktoś z przodu może nagle zahamować, bo jemu ktoś wejdzie, albo przed nim ostro zahamuje. Czy naprawdę potrzebny jest do tego układ? Czy nie jest to robienie z ludzi idiotów? Jeśli ktoś nie potrafi ostrożnie jechać w mieście i jest w stanie spowodować wypadek przy prędkości 30 km/h , to nie powinno się wyposażać jego auta w asystenta, tylko dożywotnio odebrać mu prawo jazdy i wyposażyć w rower. Dofinansowany oczywiście z europejskich środków, żeby nie wykluczać.

Az strach pomyśleć, co będzie dalej. Przecież kierowca może na przykład pomylić pedał gazu z hamulcem, co niekiedy się zdarzało. Co na to dobrodzieje z UE? Nowy asystencik na pokładzie?

Kierowca może pomylić pedal gazu z hamulcem! Co na to UE? IMotorewia.pl  Photo credit: felixbernet via Foter.com / CC BY-NC-ND

Kierowca może pomylić pedal gazu z hamulcem! Co na to UE? IMotorewia.pl
Photo credit: felixbernet via Foter.com / CC BY-NC-ND

Wróćmy do kosztów. Cóż, znów parę tysięcy złociszy. Bo same głowice radarowe tyle kosztują. A jak jeden z drugim najedziesz na inne auto i uszkodzisz atrapę chłodnicy albo zderzak, za którą są schowane, to zapłaczesz przy płaceniu rachunku.
Spójrzmy jeszcze na nasz ulubiony element wyposażenia nowoczesnych benzyniaków, który wejdzie na listę wyposażenia już w 2018 roku.

Nowa puszeczka pod autkiem będzie i filtr cząsteczek już będzie wszędzie!
A jak po mieście pojeździsz często, nagle w oleju zrobi się gęsto!

Nie, tu trzeba ponienawidzić trochę więcej, bo temat jest ciężki. Najpierw pod maseczką zamontowano trzycylindrowy wynalazek, który się trzęsie jakby drgawek dostał. Turbineczka, pompunia wtryskowa, wtryskiwaczyki i jedziemy do przodu! Znaczy, nie za szybko, bo jak szybko to dużo pali, dużo więcej, niż podawał producent. I oszczędność szlag trafił.
Zatem wolno. Ale jak wolno, to się filtr GPF szybko zapcha…
Panie, silnik nowoczesny, to można i z dolnych obrotów przyspieszać!
Ale jak się przyspiesza z dolnych, to wynalazek produkuje więcej sadzy i się filtr GPF szybko zapcha…
Panie, jak dużo pali, to można ekojazdę zastosować! Tylu instruktorów w całym kraju! Hamowanie silniczkiem, toczenie się, panie, wysoki bieg, mała prędkość obrotowa! I już spalanie niższe!
Panie, ale jak tak się robi, to układ korbowo tłokowy jest mocno przeciążony, co przyspiesza zużycie. A wynalazek sam w sobie jest nietrwały, bo pracuje ciągle na granicy mocy…
No i dwumasa padnie szybko, a stosować ją trzeba, bo wynalazek drży jak stara przed wypłatą i skrzynię biegów chronić trzeba! I środeczek specjalny stosować będzie trzeba do paliwa, żeby temperaturę samozapłonu sadzy obniżyć o 100 stopni, bo inaczej nam się filtrzyk zaraz zapcha. A kosztuje jakieś parę tysiączków. I co pan na to, panie lewak?
Yyyy… Jesteś Pan cham i rasista! I gówno się pan znasz na samochodach!  No to teraz na koniec weźmiemy kartkę papieru i będziemy rachować.Weźmy taką Dacię Logan za 29900 zł. Najtańsze nowe auto, dlatego je bierzemy pod uwagę.

Swoją drogą, jakby na tym pojeździe wieżyczkę zamontować z działem 60 mm, to wyszedłby nam Panhard AML 60. Też francuska technika. Panie Ministrze Macierewicz – Pan pomyśli o brygadzie OT, wyposażonej w 180 Loganów, po 60 na batalion, z tego 16 z działem przeciwpancernym. Jaka by był szarża w Orzyszu, aż by dym szedł ze skrzyń biegów!

Dobrze, liczymy, tak mniej więcej, oczywiście.
29900 zł. Mamy już TMPS – ik w cenie i nie musimy pazurkami macać kół, czy mają właściwe ciśnienie. Liczy ciśnionko w kółeczkach przez ABS – ik, po prędkości obrotowej. Europa, panie. Mamy wskaźnik, jaki bieg włączyć. Jak w Paryżu. I wzmocnienie tylnej kanapy, żeby zakupy w razie hamowania nie wyhamowały na nas. Mamy ISOFIX, żeby owoc zasiewów naszych lędźwi, beneficjent programu 500 plus, spokojnie podróżował i dorastał w tym europejskim raju na ziemi. Wszystko za 29900.

Dochodzi GPF – ik, żeby nasz Loguś nie truł. Cena 37.000 złotych, bo to nie tylko puszka z kanalikami o przekroju plastra miodu, ale i czujniki i inne wynalazki. I materiał cenny w środku.
Bierzemy asystencika znaków drogowych. Układzik z ekranikiem nawigacji (5 tysięcy) do tego układ kamerek (tanio, bo 3 tysiące). Mamy już 45 tysięcy. Ale za to ekran jest na środku kokpitu, Panie Nicea w środku, Bruksela!

Układ przeciwuderzeniowy. Dojdzie nam jakieś 6 tysięcy lekką ręką. Mamy 51 tysięcy.

Do tego dojdzie system ECALL, również obowiązkowy. W jego skład wejdzie moduł GPS i kilka innych elementów. Moduł jest tani, kosztuje 200 zł, ale producent auta weźmie za niego 2000 zł (dobra nawigacja też kosztuje 300 zł, świetny radioodtwarzacz 400 zł, a ile trzeba dopłacić przy wybraniu opcji w salonie? Za system media albo za audio?).
To mamy 53 tysiące.

Jak to wszystko potoczy się dalej? My to już przewidzieliśmy w jednym z naszych artykułów – „Gunter Trottel i jego nowe europejskie auto”.
I wszystko się sprawdza. Jak tak dalej pójdzie, to słynny jasnowidz, Pan Jackowski, będzie przez nas bezrobotny.

Wszystkich nienawistników, rodzimych i nierodzimych (bo musi być dywersyfikacja) ksenofobów, biedaków, co to całe życie składają na 15 letniego grata i potem zasmradzają centra miast nowoczesnym wyborcom proeuropejskich partii, chamów, korkujących modne ośrodki miejskie, zapraszamy na nasz profil na Facebooku
Tu sobie ponienawidzimy razem.
Jeśli pozwolisz, oczywiście.

Niebawem na tyle będzie nas stać I Motorewia.pl Photo credit: MSVG via Foter.com / CC BY

Niebawem na tyle będzie nas stać I Motorewia.pl
Photo credit: MSVG via Foter.com / CC BY

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

ZACHĘCAMY DO ODWIEDZENIA INNYCH DZIAŁÓW MOTOREWII

REWIA czyli testy naszych motoryzacyjnych gwiazd

MOTOTECHNIKA

MOTOARTYKUŁY o interesujących samochodach

MOTOMILITARIA – samochody w służbie wojska

HUMOR I CIEKAWOSTKI

SAMOCHODY ŚWIATA

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA MOTOREWII W KANAŁACH SOCIAL MEDIA, GDZIE PUBLIKUJEMY DODATKOWO CIEKAWE ZDJĘCIA I FILMY

MOTOREWIA NA FACEBOOK

MOTOREWIA NA TWITTER

PORTAL MOTORYZACYJNY MOTOREWIA SERDECZNIE ZAPRASZA!

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

 

About The Author

Niezależny redaktor, a może nawet i dziennikarz motoryzacyjny, niewpisujący się do ogólnego kanonu tego wesołego zawodu. Nie wszystko, co piszę, wszystkim się podoba, a ponieważ jestem niezależny, mogę pisać, co mi się podoba. Kocham motoryzację i dlatego o niej piszę. Brzydzę się „dziennikarstwem motoryzacyjnym”, które polega głównie na skracaniu gotowych newsów, przychodzących z działów PR importerów samochodów. Gdzie jeszcze można mnie przeczytać? Na Motointegrator (mi.eu - poradniki), w portalu Autofakty.pl, na Allegro.pl (nic nie sprzedaję – dział: motoryzacja – poradniki), a także w wielu artykułach poradnikowych, reklamowych i content marketingowych, pisanych dla kilku cenionych marek. Jest mi niezwykle miło, że odwiedzacie Państwo moją stronę. Kontakt: redakcja@motorewia.pl