Nissan Note wygląda jak nieślubne dziecko Fiata Pandy z Renault Clio i łypie na wszystkich poziomymi reflektorami, jak wystraszona jaszczurka. Jednak jest wiele osób, które chwalą go za dużą ilość przestrzeni i za niezbyt wysokie koszty utrzymania.

Romans Nissana z Renault przez wiele osób nazywany jest mezaliansem. Nissany zgubiły gdzieś swoją słynną niezawodność, a poza tym trudno uznać współczesne auta Nissana za ładne. Może Navara, bo jest klasyczna i ponadczasowa, ale cała reszta zrobiła się wyjątkowo nieciekawa, czego przykładem jest Note, paskudny Juke czy mała Micra (poza najnowszą wersją, która przestała przypominać potworka). I jest to dziwne, bo przecież Renault produkuje obecnie bardzo ładne samochody. Obecnie, bo staramy się zapomnieć o „kaczkowatym” Renault Megane II.

Note to farbowany Japończyk, bo z jednej strony firmowany jest on przez japońską firmę, ale z drugiej był produkowany w Wielkiej Brytanii, w dodatku w całości z podzespołów, dostarczanych przez firmy europejskie. Z jednej strony nie grzeszą one trwałością, ale z drugiej jest też plus – nie należą do drogich. Tylko co lepsze – naprawić raz na 200 tysięcy i mieć spokój, czy naprawiać co kilkadziesiąt tysięcy i cieszyć się, że ceny części są niskie?

Photo credit: Janitors via Foter.com / CC BY

Photo credit: Janitors via Foter.com / CC BY

Pierwsza generacja Nissana Note była produkowana w latach 2006 – 2012 w angielskim Sunderland. Pięciodrzwiowy minivan miedzy 4083 mm długości, 1691 mm szerokości i 1550 mm wysokości. Rozstaw osi to 2600 mm. Auto oparte jest konstrukcyjnie o wiele elementów francuskiego Renault Grand Modus, między innymi wykorzystuje jego płytę podłogową.

Uroda? Przód tego auta jest wyjątkowo paskudny, głównie przez kształt reflektorów. Linia boczna – standardowa, jak w minivanie, nic tu ładnego, nic brzydkiego, ot takie po prostu standardowe wozidło z ciekawie zaprojektowanym kształtem tylnego okna. Z tyłu charakterystyczne są umieszczone wysoko lampy, ale brak w tym wszystkim jakiegokolwiek polotu. Obok tego auta można przejść obojętnie i nawet nie zaszczycić go spojrzeniem. Chyba, że ktoś pomaluje sobie sprayem felgi na seledynowo albo różowo, a w środku umieści trupią czaszkę na drążku zmiany biegów. Do tego naklejka „Lubię zapierdalać” na tylnej szybie Note. DAJ PAN SPOKÓJ!

Producent na szczęście wyposażał auto w firmowe felgi o średnicy piętnastu cali. Dzięki temu wygląda ono w miarę zgrabnie. Nie ma bowiem nic paskudniejszego, niż wysoki minivan pokraka, poruszający się na trzynastocalowych butach.

Photo credit: Janitors via Foter.com / CC BY

Photo credit: Janitors via Foter.com / CC BY

Poszukajmy czegoś dobrego w Note. Zacznijmy od najważniejszej zalety, która sprawia, że polskie rodziny decydują się na zakup tego auta. To duża ilość przestrzeni w środku, a do tego możliwość pewnej jej aranżacji. Tylna kanapa jest przesuwna, oczywiście do pewnego stopnia, nie można nią jeździć jak kanapą po salonie. Fajna jest także podłoga bagażnika FlexBoard oraz duża liczba schowków. Druga najważniejsza zaleta tego auta to duża ilość przestrzeni we wnętrzu, a trzecia – duża ilość przestrzeni we wnętrzu.

Miejsce pracy kierowcy jest całkiem ciekawe. Można je rozświetlić, montując zamiast standardowego radia fabrycznego chiński wynalazek z dużą ilością diodek LED, mrugających do taktu w czasie jazdy. Nie, nie przesadzajmy, nie jest źle. Deska rozdzielcza jest czytelna, a „daszek” nad zegarami przypomina serce – Note chce pokochać swego właściciela, mówi – bierz mnie, tankuj, pakuj i jedźmy! Ale ta miłość nie jest taka prosta. Jest trudna, wymaga częstego wyjmowania portfela i zastanawiania się, czy faktycznie był to dobry wybór. Jak w typowym polskim małżeństwie.

Przede wszystkim płaczą Ci, którzy decydują się na zakup aut z silnikami Diesla. Pod maską Note montowane są francuskie mechaniczne serca 1.5 dCi. W naszej Motorewii wyjątkowo nie cierpimy Diesli, dlatego nic o nich nie napiszemy, żeby nie dokładać negatywnych emocji. Drogi Rudolfie, kochany wynalazco, nie miej nam za złe, to nie Twoja wina, że w ostatnich latach totalnie spieprzono Twój wspaniały wynalazek.

Warto zdecydować się na silniki benzynowe. Na łańcuchu, chociaż w tym przypadku nie można aż tak bardzo być pewnym jego trwałości. Jednostki benzynowe są konstrukcji Nissana. Mniejszy – o pojemności 1.4 – wyciąga zaledwie 88 KM, co przekłada się na marne przyspieszenie (ponad 13 sekund do setki) i nie przekłada się na niskie spalanie (średnio koło 7 l / 100 km). Większy – o pojemności 1.6 – generuje 110 KM mocy. Do setki rozpędza się w 11 sekund, zużywając średnio także koło 7 l / 100 km. Jeśli właściciel będzie uzupełniał olej, wymieniał filtry i świece i nie wpadnie na genialny pomysł zagazowania auta, to z pewnością silnik posłuży przez długi czas.

Photo credit: Janitors via Foter.com / CC BY

Photo credit: Janitors via Foter.com / CC BY

Co się psuje w Note? Przede wszystkim nietrwałe jest zawieszenie, zwłaszcza przednie (kolumny MacPhersona). Poza tym nietrwałe są przekładnie kierownicze, a nawet przednia szyba, która potrafi pękać. Niezbyt trwałe są też sprzęgła, auto cierpi także na uszkodzenia uszczelek, które przepuszczają do środka wodę, zwłaszcza w okolicy tylnej klapy. W egzemplarzach z dużym przebiegiem trzeba wymienić całe zawieszenie oraz sporo elementów osprzętu silnika. Oczywiście, cały czas mówimy o autach z silnikami benzynowymi. Jeśli ktoś ma mało problemów, może zdecydować się na 1.5 dCi.

Czy warto kupić Note? Wyglądem się nie wyróżnia, osiągami także, przesadnie awaryjny nie jest, bezawaryjny też nie. Ot, taki sobie, przeciętniak.

Photo credit: Janitors via Foter.com / CC BY

Photo credit: Janitors via Foter.com / CC BY

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

ZACHĘCAMY DO ODWIEDZENIA INNYCH DZIAŁÓW MOTOREWII

REWIA czyli testy naszych motoryzacyjnych gwiazd

MOTOTECHNIKA

MOTOARTYKUŁY o interesujących samochodach

MOTOMILITARIA – samochody w służbie wojska

HUMOR I CIEKAWOSTKI

SAMOCHODY ŚWIATA

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA MOTOREWII W KANAŁACH SOCIAL MEDIA, GDZIE PUBLIKUJEMY DODATKOWO CIEKAWE ZDJĘCIA I FILMY

MOTOREWIA NA FACEBOOK

MOTOREWIA NA TWITTER

PORTAL MOTORYZACYJNY MOTOREWIA SERDECZNIE ZAPRASZA!

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

Podziel się

About The Author

Niezależny dziennikarz motoryzacyjny, niewpisujący się w pełni do ogólnego kanonu tego wesołego zawodu. Nie wszystko, co piszę, wszystkim się podoba, a ponieważ jestem niezależny, mogę pisać, co mi się podoba. Kocham motoryzację i dlatego o niej piszę. Brzydzę się „dziennikarstwem motoryzacyjnym”, które polega głównie na skracaniu gotowych newsów, przychodzących z działów PR importerów samochodów. Gdzie jeszcze można mnie przeczytać? Na Motointegrator (mi.eu - poradniki), w portalu Autofakty.pl, na Allegro.pl (nic nie sprzedaję – dział: motoryzacja – poradniki), a także w wielu artykułach poradnikowych, reklamowych i content marketingowych, pisanych dla kilku cenionych marek. Jest mi niezwykle miło, że odwiedzacie Państwo moją stronę. Kontakt: redakcja@motorewia.pl