W ostatnich latach coraz częściej w Polsce pojawiają się silne burze i związane z nimi gwałtowne opady deszczu, powodujące, że nawet mieszkańcy wyżyn i centrum kraju mogą na własnej skórze przekonać się, czym jest powódź. Jak się zachować w razie takich opadów? Jak uniknąć uszkodzenia auta w czasie gradu?

Przede wszystkim należy pamiętać o tym, że burze nie pojawiają się znienacka, w ciągu kilku minut. Zanim dojdzie do burzy, na niebie dzieją się różne charakterystyczne rzeczy. Pojawiają się chmury, jest duszno, gwałtownie wzrasta temperatura. Jeśli dla kogoś to zbyt mało, to przed samą burzą niebo robi się granatowe, a w niektórych rejonach (na przykład podkarpackich) może pojawić się czarna czapa. Zaczyna grzmieć w oddali.

Już samo to pozwoli zareagować normalnemu człowiekowi. Kiedy zbliża się burza, najlepiej, o ile to możliwe, w ogóle nie ruszać w drogę. Trzeba będzie bowiem zmierzyć się z całym szeregiem przeciwności
– niekorzystnymi warunkami biometeorologicznymi, które powodują, że człowiek jest nerwowy i zmęczony, co nie sprzyja koncentracji za kierownicą. O ile sami będziemy w stanie nad sobą zapanować, nie wiadomo, czy zrobią to inni.
- ogromnym spadkiem widoczności – która niekiedy wręcz uniemożliwi jazdę
- możliwością uszkodzenia samochodu gradem i zalania go, co może doprowadzić do całkowitego zniszczenia silnika (o tym dalej)
- koniecznością jazdy po bardzo głębokiej wodzie, co może spowodować zniszczenie silnika (o tym dalej)

Przy planowaniu podróży warto sprawdzać prognozy pogody. Godne polecenia są te, które znajdują się na stronie InstytutMeteo.pl Reszta, zwłaszcza telewizyjne bzdury, to zazwyczaj tanie wróżbiarstwo.

DSC_9309

Kierowca i burza w mieście – jak sobie poradzić?

Jeśli burza złapie nas w mieście i nagle zaczną się bardzo silne opady, powinniśmy jak najszybciej znaleźć bezpieczny parking i po prostu przeczekać. Najlepiej zatrzymać się w okolicach jakiegoś centrum handlowego, bo czasami na opadnięcie wody po burzy trzeba będzie poczekać kilka godzin.
Zawsze najlepiej poszukać wysoko położonego miejsca i tam przeczekać burzę.

Bezwzględnie należy unikać jazdy tunelami, drogami piaskowymi, które po silnym deszczu zmienią się w grzęzawisko, z którego nie wyjedzie czołg a także miejscami, które są stale zalewane. Każdy zna takie miejsca w swoim mieście, które pomimo szeregu remontów, zawsze zmieniają się w rozlewiska.
Nawet w obcych miastach można takie tereny łatwo rozpoznać – to przede wszystkim doliny rzek i rzeczek. Nawet niepozorna struga może zmienić się po deszczu w rwący potok.

Kierowca i burza w trasie – jak sobie poradzić?

W czasie bardzo silnego deszczu, ulewy, oberwania chmury, widoczność jest często ograniczona do zera. O ile większość kierowców potrafi zachować się jak trzeba, to znajdą się tacy, który i tak będą pędzić. Dlatego najlepiej zatrzymać się na bezpiecznym parkingu. Nie w lesie, czy na bocznej gruntowej drodze. Zawsze tam, gdzie jest wysoko, przy stacji benzynowej, motelu, hotelu, markecie, na bocznej ulicy nieznanego miasteczka, która pnie się w górę.

Niebezpiecznie jest pod drzewami – silny wiatr może urwać gałąź, która spadnie na auto. Najlepsza jest betonowa dżungla.

 

DSC_9307

Kierowca i burza poza miastem – jak sobie poradzić?

Wąskie dróżki, wijące się po polach, małe rzeczki, laski. W czasie burzy może dojść do wylania takiej rzeczki i przelania się jej przez drogę. Droga może być tak zalana, że w ogóle nie będzie jej widać. Co się stanie, jak wjedziemy na zalaną łąkę?

Dlatego – przewidujemy. Jeśli zbliża się burza – modyfikujemy trasę. Uciekamy z pułapki. Ostatecznie szukamy jak najszybciej wysoko położonego miejsca, na wsiach zazwyczaj małe kościółki budowane są na wzgórzach, a pod nimi jest gdzie stanąć.

Jazda samochodem po głębokich kałużach – nigdy tego nie rób!

Po każdej silnej burzy i zalaniu w sieci pojawiają się zdjęcia i filmy, pokazujące kierowców, myślących, że ich auto to amfibia. Wjeżdżają w rozlewiska na drogach, sięgające do połowy koła albo niemalże zakrywające koło. Aby tylko dojechać do domu na czas.

Czy naprawdę nie można poczekać?
Jeśli nie ma gdzie uciec, o wiele bezpieczniej jest zatrzymać auto na parkingu, albo ulicy, zamknąć wszystkie okna i drzwi i przeczekać. Nie jesteśmy narodem nieczułych dzikusów, jak to niektórzy usiłują nam wmówić. Każdy człowiek pozwoli przeczekać w sklepie, w lokalu usługowym, nawet w zwykłej bramie śródmiejskiej kamienicy aż przestanie padać i deszcz opadnie.

DSC_9308

Dlaczego nie wolno wjeżdżać w głębokie rozlewiska?

- Kiedy silnik zassie wodę (a w niektórych autach wlot powietrza może być nisko) – zatrze się. I jest po nim. Na złom.
- Woda zniszczy alternator. On również będzie nadawał się na złom po zalaniu.
- Rozgrzane katalizatory (przy zwykłej typowej pracy silnika) ulegną nagłemu ściśnięciu po wjechaniu w wodę (metal się skurczy), co doprowadzi do skruszenia wewnętrznych wkładów. Na złom (nowy katalizator – 4000 zł lekką ręką, zamiennik 400 zł, w nowszych autach są nawet trzy).
- Filtr cząstek stałych DPF / FAP stosowany w Dieslach – ta sama sytuacja, co z katalizatorem.
- Tarcze hamulcowe – jeśli chwilę przed hamowaliśmy, rozgrzały się. Woda szokowo je schłodzi i spowoduje ich zwichrowanie. W czasie każdego hamowania będzie czuć bicie na kierownicy, a układ hamulcowy i kierowniczy będzie się szybko zużywał. Tarcze – na złom.
- W starych gratach uszczelki w drzwiach mogą być w fatalnym stanie (mało kto fatyguje się, aby je choć raz w roku przeciągnąć silikonem). Woda wleje się do środka auta pojazd będzie śmierdział tak, że nawet pranie nie pomoże.
- Nisko położone kostki i przewody elektryczne – jeśli dostanie się do nich woda – będą zwarcia.
- Woda i niesiony przez nią brud z ulicy może wywołać jeszcze wiele innych szkód, dotyczących nisko położonych elementów silnika.
- Czujniki – też nienawidzą wody. I są bardzo drogie.
Czy warto ryzykować?

Tym bardziej, że nie widzimy, co jest pod wodą. A może utworzyła się tam dziura, w której zniszczymy zawieszenie? A może woda porwała kamień, który urwie nam miskę olejową?

Jeśli na drodze jest głębokie rozlewisko – to naprawdę warto zawrócić, nadłożyć drogi i je ominąć, albo poczekać, aż woda opadnie. Jeśli jakiś dureń za nami trąbi, gdy będziemy zawracać na drodze (oczywiście z zachowaniem zasad bezpieczeństwa) – niech jedzie. Należy go jeszcze do tego zachęcić. Minutę później ten sam nadęty buc będzie musiał zamoczyć w brudnej wodzie firmowe buciki i będzie błagać z miną dobrego człowieka każdego na drodze, żeby ktoś pomógł mu wypchnąć ze środka rozlewiska auto, które w środku rozlewiska zgasło.

Bezpieczeństwo przede wszystkim.

DSC_9304

Grad – jak się przed nim uchronić?

Silny grad może uszkodzić karoserię auta. Jak je zabezpieczyć przed tym? Najlepsze rozwiązanie to garaż. Nie każdy go oczywiście ma. Jeśli auto stoi na parkingu, ochroni je plandeka samochodowa (pokrowiec), najlepiej trzywarstwowa. Można pod nią podłożyć koc, folię bąbelkową, cokolwiek, żeby stworzyć jeszcze jedną warstwę.

A tak paruje ziemia po wiosennych opadach gradu. I mamy mgłę.
DSC_9302

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

ZACHĘCAMY DO ODWIEDZENIA INNYCH DZIAŁÓW MOTOREWII

REWIA czyli testy naszych motoryzacyjnych gwiazd

MOTOTECHNIKA

MOTOARTYKUŁY o interesujących samochodach

MOTOMILITARIA – samochody w służbie wojska

HUMOR I CIEKAWOSTKI

SAMOCHODY ŚWIATA

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA MOTOREWII W KANAŁACH SOCIAL MEDIA, GDZIE PUBLIKUJEMY DODATKOWO CIEKAWE ZDJĘCIA I FILMY

MOTOREWIA NA FACEBOOK

MOTOREWIA NA TWITTER

PORTAL MOTORYZACYJNY MOTOREWIA SERDECZNIE ZAPRASZA!

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

Podziel się

About The Author

Niezależny redaktor, a może nawet i dziennikarz motoryzacyjny, niewpisujący się do ogólnego kanonu tego wesołego zawodu. Nie wszystko, co piszę, wszystkim się podoba, a ponieważ jestem niezależny, mogę pisać, co mi się podoba. Kocham motoryzację i dlatego o niej piszę. Brzydzę się „dziennikarstwem motoryzacyjnym”, które polega głównie na skracaniu gotowych newsów, przychodzących z działów PR importerów samochodów. Gdzie jeszcze można mnie przeczytać? Na Motointegrator (mi.eu - poradniki), w portalu Autofakty.pl, na Allegro.pl (nic nie sprzedaję – dział: motoryzacja – poradniki), a także w wielu artykułach poradnikowych, reklamowych i content marketingowych, pisanych dla kilku cenionych marek. Jest mi niezwykle miło, że odwiedzacie Państwo moją stronę. Kontakt: redakcja@motorewia.pl