Elektromobilność – to miś na miarę naszych czasów i możliwości. Mamy wątpliwości, czy ktoś przypadkiem nie robi nas brutalnie w konia. Chyba robi.

Samochód elektryczny – tylko do miasta

Tak, to oczywiste, że ładowanie elektryka z gniazdka wyjdzie dużo taniej. Średnia cena prądu w Polsce – 0,56 zł za kWh.
32 kWh x 0,56 wyjdzie 17 zł 92 grosze.
Czyli znów, jak policzymy realny zasięg 150 km (po mieście, więc może być więcej) wyjdzie nam 11 groszy za km. Pięknie! Ale, przy ładowaniu z gniazdka będzie to trwało całą noc (jeśli mamy taryfę G12 – ładowanie wyjdzie jeszcze taniej). Jeśli chcesz szybciej (2 – 3 godziny) musisz zaopatrzyć się w szybką ładowarkę za parę tysięcy złotych.

Photo by born1945 on Foter.com / CC BY

Photo by born1945 on Foter.com / CC BY

Zatem przy eksploatacji miejskiej faktycznie, koszty paliwa wyjdą tanie. Ale tylko KOSZTY PALIWA.
Tylko pamiętaj, że za sam postępowy samochód zabulisz jakieś… 150000 -200000 zł.
A to tylko koszt zakupu. Zaoszczędzisz jeszcze na wymianie oleju silnikowego i filtrów. Straszne pieniądze – jakieś 100 zł na rok.

Przez pewien czas dadzą Ci jeździć po buspasach i parkować za darmo w mieście. Przez pewien czas, do chwili, w której elektryki i auta urzędników nie zapchają całego centrum. A wówczas znów będziesz płacić 3 zł za pierwszą godzinę. I będziesz tak samo się tłoczyć, jak Twój sąsiad na drodze, jadący stara fiestą.

Co prawda, będziesz się puszyć przy szybkiej ładowarce, robiąc różne wymyślne pozy. Ładowanie na Elvisa, na Beyonce, na biznesmena…
Ale będziesz też płacić, jak w każdym innym gracie, za ubezpieczenie OC i AC, za opony, wycieraczki, garaż, płyn hamulcowy, klocki, tarcze, łożyska kół, urwane teleskopy tylnej klapy, otarcia parkingowe, płyn chłodniczy, zepsuty czujnik prędkości obrotowej ABS, wbity zderzak, zepsutą zintegrowaną lampę LED (oj zaboli!), zgniłe progi, wymianę akumulatora (standardowe 12V – jest, bo być musi), zerwane zawieszenie (a zużyje się szybko, bo auto jest dużo cięższe od Twojego tedeika)… A jak przyjdzie do wymiany baterii, to wówczas za jednym razem zapłacisz tyle, co za wymianę turbiny, wtryskiwaczy Common Rail, DPF – u i EGR – u RAZEM, ALBO WIĘCEJ. 

Ile zapłacisz za zepsutą elektronikę w aucie elektrycznym? Mówisz, że się nie zepsuje? A dlaczego ma się nie zepsuć? Wszystko się psuje, a tu urządzenia będą pracować pod bardzo dużym napięciem prądu. Będą się bardzo silnie grzać (stąd też konieczność zastosowania układu chłodniczego, który będzie odbierał z nich ciepło). Więc się nie zużyją?

I samochodu nie naprawi Ci pan Józio, tylko specjalistyczny serwis, gdzie za naprawę zapłacisz tyle, że… będziesz biegał stępa dookoła budynku warsztatu, przebierając kopytami jak na paradzie w Janowie Podlaskim.

Jak nie wymienisz starzejącej się baterii, to zasięg będzie się zmniejszać i zmniejszać, aż będziesz mógł tylko pojechać do galerii w handlową niedzielę, żeby pokazać miejscowemu napływowemu buractwu, jaki to jesteś postępowy.

A jak jeszcze zastosujesz ramkę na rejestracje z napisem „z miasta Łodzi się pochodzi”, albo będąc Warszawiakiem „urodziłem się tu, a nie przyjechałem”, to dopełnisz dzieła zniszczenia.

Photo by Mic V. on Foter.com / CC BY

Photo by Mic V. on Foter.com / CC BY

Moje elektryczne auto jest w pełni ekologiczne

No… Wiesz…
Prąd do Twojego pięknego, elektrycznego samochodu nie powstaje w procesie fermentacji ekologicznego, końskiego nawozu w miejscowości, z której Twoi praszczurowie wyruszyli 200 lat temu do budującej się Łodzi, porzucając małe poletko i zabierając się za plecenie włókiem u Scheiblera. Prąd do Twojego pięknego auta powstaje przy spalaniu tysięcy ton węgla. A to też powoduje kwaśne deszcze. I pyły. I konieczność dopłacania górnikom do trzynastek i czternastek, z Twoich podatków.

Czas budować elektrownie atomowe! To wysoki, wręcz ogromny koszt i odpady radioaktywne. Tu kupisz sobie ekologiczne auto i będziesz się nim puszyć w modnym ośrodku, jakiś to nowoczesny, a potem tym samym ekologicznym, elektrycznym autem będziesz jechał z kolegami w tęczowych koszulkach blokować przejazd pociągu z odpadami radioaktywnymi. Hipokryzja.
Założysz sobie ogniwa fotowoltaiczne na dachu! To by było cudowne! Naprawdę. Niestety.. Sprawdzi się, ale w Kalifornii, Australii, albo Afryce, na którą dajesz lajki na fejsbuniu. Przy polskim zimowym nasłonecznieniu naładujesz co najwyższej do 2 procent.

Moje auto jest w pełni ekologiczne i nie będzie po nim odpadów! Hej!!! A nie słyszałeś przypadkiem, że baterie, te małe bateryjki „paluszki”, AA lub AAA, których używasz do pilota, a Twoja znudzona koleżanka do silikonowego przyjaciela z ruchomą główką, nie są najbardziej szkodliwym odpadem? Taka bateryjka waży kilkadziesiąt gram!
A Twoja ekologiczna bateria w Twoim ekologicznym aucie? 500 kilogramów… I do tego, jak będziesz swojego ekologicznego elektryka eksploatować przez, dajmy na to, 15 lat, to zużyjesz 2 takie baterie. 1000 kg najgorszych odpadów? Wstydź się!!!!!!

Czy Twój ekologiczny samochód jest wykonany z innych materiałów, niż np. ten trujący spalinowiec? Nie, tak samo jest wykonany z metalu, tworzywa, szkła, gumy, tkanin… Wszystko będzie trzeba przetworzyć… Utylizować…

Ale za to będziesz jeździć autem, które nie emituje żadnych zanieczyszczeń! Bezpośrednio – nie. Pośrednio – będziesz przykładać się do większego kopcenia z elektrowni.

Twoje auto nie będzie emitować trujących tlenków azotu, które mordują miliony ludzi! Nie będzie smogu fotochemicznego! 
Szkodliwe tlenki azotu? 95 procent z nich powstaje w sposób naturalny, tylko 5 procent jest emitowanych przez człowieka. I tylko 1 procent to emisja z rur wydechowych aut. Pozostałe to wina przemysłu.

Photo by dbakr on Foter.com / CC BY

Photo by dbakr on Foter.com / CC BY

Ludzie nie pozostali bierni na zagrożenie, faktyczne zagrożenie, ze strony trujących tlenków azotu. Wprowadzono normy emisji spalin Euro. W znienawidzonych przez Ciebie samochodach z silnikami benzynowymi i wysokoprężnymi, stosowane są od lat zawory recyrkulacji spalin EGR, które dopalają spaliny, powodując usuwanie z nich tlenków.
W znienawidzonych przez Ciebie autach z napędem wysokoprężnym, którym chcesz zakazać wjazdu do centrów miast, w ramach normy emisji spalin Euro 6, stosuje się układy selektywnej redukcji katalitycznej SCR, które eliminują do 90 procent szkodliwych tlenków azotu, neutralizując je przy pomocy dotryskiwanego do strumienia spalin, rozwodnionego mocznika. Zwanego teraz pięknie AdBlue. Od lat to rozwiązanie stosowane jest już w TIR-ach i autobusach.
Nie wiedziałeś o tym?

Ciekawe jest jeszcze coś innego. Rząd czerpie przeogromne dochody ze sprzedaży paliw (akcyza, VAT, opłata paliwowa, podatki płacone przez największą polską firmę – Orlen, itd.).
Co się stanie, jak rząd utraci wpływy z tytułu sprzedaży paliw, bo wszyscy zaczną jeździć elektrykami?
- Dodrukuje sobie! – krzykniesz radośnie, rozwiązując problemy ekonomiczne tego świata.
No nie. Dodrukuje Tobie. Tzn. zamiast zarabiać na paliwie, będzie zarabiać na prądzie.
Zamiast standardowych 150 zł miesięcznie za rachunek za prąd, będziesz płacić 500 zł.
Zapłacisz (pośrednio, swoimi podatkami) za rozbudowę stacji ładowania. Za rozbudowę elektrowni, nowych sieci, infrastruktury…

W następnej części przyjrzymy się kolejnym niedomówieniom i różnym interpretacjom słowa prawda, związanym z elektromobilnością. I temu, że wielkie koncerny, np. Exxon, Shell, BP itd. zachowują dziwny spokój. Przecież, wraz z rozwojem elektromobilności, powinny niebawem upaść, żebyś Ty mógł jeździć sobie elektrycznym karaczanem. A one są raczej spokojne. Za spokojne.

Co Ty byś robił, będąc prezesem wielkiego koncernu wydobywającego ropę? Albo produkującego olej silnikowy, rury wydechowe, katalizatory, wtryskiwacze, bloki silnika? Nie panikowałbyś, że niebawem pójdziesz na bruk, razem z ogromnym majątkiem, tysiącami pracowników? Co byś zrobił, będąc dajmy na to, przywódcą takiego Kataru, albo Arabii Saudyjskiej. Masowa elektromobilność to dla nich gigantyczny spadek dochodów. Ot tak, po prostu, przeprowadzą się z pałaców do namiotów? Sprzedadzą 100 luksusowych aut i kupią wielbłądy?
Wszyscy są spokojni. Do tego kupują drogą broń. Po co, zapytasz ciekawie? Pewnie po to, żeby bronić źródeł ropy.

Może oni wszyscy wiedzą, że ta cała elektromobilność to miś na miarę naszych możliwości?
W kolejnych częściach rozważymy inne problemy, związane z elektromobilnością.

————————————————————————————————————————

Elektromobilność – tak Cię robią w konia – cz 1

Kliknij link – nie obawiaj się, tu nie ma żadnych ukrytych reklam, ani innego syfu.

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

ZACHĘCAMY DO ODWIEDZENIA INNYCH DZIAŁÓW MOTOREWII

REWIA czyli testy naszych motoryzacyjnych gwiazd

MOTOTECHNIKA

MOTOARTYKUŁY o interesujących samochodach

MOTOMILITARIA – samochody w służbie wojska

HUMOR I CIEKAWOSTKI

SAMOCHODY ŚWIATA

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA MOTOREWII W KANAŁACH SOCIAL MEDIA, GDZIE PUBLIKUJEMY DODATKOWO CIEKAWE ZDJĘCIA I FILMY

MOTOREWIA NA FACEBOOK

MOTOREWIA NA TWITTER

PORTAL MOTORYZACYJNY MOTOREWIA SERDECZNIE ZAPRASZA!

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ