Administracja prezydenta Donalda Trumpa pilnie przygląda się temu, czy import niemieckich, luksusowych Mercedesów Benz, zaszkodził amerykańskiemu przemysłowi samochodowemu. Może to być początek wojny handlowej, nie tylko z Mercedesem, ale ze wszystkimi niemieckimi producentami aut premium. Najcięższy oręż tej wojny, czyli cło, może zostać już niebawem brutalnie użyte.

Niemcy zagarniają niemal 90 procent sprzedaży aut premium na amerykańskim rynku. Pamiętajmy, że pozostałe dziesięć procent też nie należy tylko do Amerykanów, bo przecież mamy jeszcze Lexusy, Acury, Infiniti, Jaguary i każdy chce coś uszczknąć dla siebie z dużego, słodkiego, amerykańskiego tortu.

Niemcy rozpanoszyli się najbardziej. Poza Mercedesami, luksusowe auta sprzedaje tam też Volkswagen (nie słynne „Pejtony”, ale Audi, Bentleye, Bugatti i Porsche) oraz BMW, które posiada również Rolls – Royce.

Prezydent Donald Trump powiedział, że będzie trzymał się swojej polityki handlowej i ma na celu „wyeliminowanie Mercedesów z Piątej Alei w Nowym Jorku”.

Photo on Foter.com

Photo on Foter.com

Z jednej strony zakrzykną zwolennicy wolnego handlu, że jak to można tak ingerować w rynek, że to zaprzeczenie austriackiej szkoły ekonomii i w ogóle. Ale jak widać, Donald Trump nie czytał książek Ludwika Misesa ani Ayn Rand i boli go serce, kiedy patrzy na to, że amerykańscy producenci samochodów dostają w tyłek, a w europejskich salonach aut amerykańskich jest jak na lekarstwo. Albo wcale. Różne są też stawki cła dla aut amerykańskich, sprowadzanych do UE i dla aut z UE, sprzedawanych w USA.

Z drugiej strony warto też pamiętać o tym, że niemieckie firmy nie tylko eksportują swoje auta do USA, ale też produkują je na terenie USA. I stąd eksportują je do Europy. Przykładem mogą być luksusowe terenówki BMW spod znaku X, które są produkowane tylko na terenie USA i stąd trafiają na europejski rynek.
I po piętnastu latach od opuszczenia fabryki polski caboclo kupi niemieckie auto, wyprodukowane w USA, używane przez Francuza, który urodził się na Bliskim Wschodzie i sprzedał pojazd swojemu ciemnolicemu kumplowi w Berlinie, który opchnął go cwaniakowi z Wielkopolski, aby ten, po cofnięciu licznika i innych praktykach odmładzających, sprzedał je polskiemu caboclo jako dzieło sztuki.

 

Niemieccy producenci sprzedali w 2017 roku 804 tys. aut premium na terenie USA, a równocześnie wyeksportowali do siebie (a potem też do innych krajów UE i nie tylko) 607 tys. pojazdów, zbudowanych w swoich fabrykach na terenie USA.

Co może zrobić Donald Trump? Oczywiście, nie zamknie granic i nie zabroni sprzedaży niemieckich aut w salonach. Ale może obłożyć je 25 procentowym cłem. W przypadku auta klasy premium będzie to bardzo duża kwota. Jeśli tylko administracja uzna, że masowy import (i produkcja niemieckich aut premium na terenie USA) zagraża narodowym interesom amerykańskich producentów aut. A trudno, żeby nie uznała tego za fakt.
Jeśli ceny niemieckich aut wzrosną o 1/4, to z pewnością sprawi, że popyt na nie spadnie. Zyskają zatem firmy amerykańskie, ale też i inne, np. dalekowschodnie Lexusy i Infiniti czy inne luksusowe dziecko Hondy, czyli Acura.  

Kto wygra?

Czy zmniejszony popyt na niemieckie auta spowoduje, że np. zmniejszą się zamówienia dla powstającej fabryki silników Mercedesa w Jaworze? Tej fabryki, którą polski rząd tak ochoczo dofinansował z naszych podatków?
Panie premierze, a może jednak warto wspierać swój, rodzimy, a nie zagraniczny biznes? I dbać o polski rynek i polskich przedsiębiorców, tak, jak robi to amerykański prezydent u siebie?

Photo on Foter.com

Photo on Foter.com

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

ZACHĘCAMY DO ODWIEDZENIA INNYCH DZIAŁÓW MOTOREWII

REWIA czyli testy naszych motoryzacyjnych gwiazd

MOTOTECHNIKA

MOTOARTYKUŁY o interesujących samochodach

MOTOMILITARIA – samochody w służbie wojska

HUMOR I CIEKAWOSTKI

SAMOCHODY ŚWIATA

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA MOTOREWII W KANAŁACH SOCIAL MEDIA, GDZIE PUBLIKUJEMY DODATKOWO CIEKAWE ZDJĘCIA I FILMY

MOTOREWIA NA FACEBOOK

MOTOREWIA NA TWITTER

PORTAL MOTORYZACYJNY MOTOREWIA SERDECZNIE ZAPRASZA!

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

Podziel się

About The Author

Niezależny redaktor, a może nawet i dziennikarz motoryzacyjny, niewpisujący się do ogólnego kanonu tego wesołego zawodu. Nie wszystko, co piszę, wszystkim się podoba, a ponieważ jestem niezależny, mogę pisać, co mi się podoba. Kocham motoryzację i dlatego o niej piszę. Brzydzę się „dziennikarstwem motoryzacyjnym”, które polega głównie na skracaniu gotowych newsów, przychodzących z działów PR importerów samochodów. Gdzie jeszcze można mnie przeczytać? Na Motointegrator (mi.eu - poradniki), w portalu Autofakty.pl, na Allegro.pl (nic nie sprzedaję – dział: motoryzacja – poradniki), a także w wielu artykułach poradnikowych, reklamowych i content marketingowych, pisanych dla kilku cenionych marek. Jest mi niezwykle miło, że odwiedzacie Państwo moją stronę. Kontakt: redakcja@motorewia.pl