Jedną z typowych wad Opla Corsy C jest woda, dostająca się na dywaniki. W naszym przypadku mieliśmy okazję przekonać się też, niestety, o kompletnej ignorancji wielu mechaników. I po raz kolejny udowodniliśmy sobie, że kobieta raczej nie powinna sama jeździć do warsztatu.

Jazda z wodą w samochodzie nie należy do przyjemności. Nie każdy jest Colinem Furze, który przebudował stary kabriolet BMW na jeżdżące jacuzzi z grillem (warto zobaczyć, pomysły tego Pana to nie siermiężny, chamski humor z Top Gear i polskich popłuczyn, które to naśladują, chcąc być takimi „fajnymi, chamskimi wesołkami”.

Tymczasem do Corsy C woda dostaje się po każdym deszczu. Jest to typowa wada, która dotyka mnóstwo aut. Także naszą srebrną strzałę, która urodziła się w 2005 roku i uzbrojono ją w silnik 1.3 CDTI.

Woda we wnętrzu to nie jest problem, który można ignorować. Jazda z większą ilością wody pod dywanikami to nie tylko dyskomfort. To też groźba pojawienia się niebezpiecznej pleśni, a także korozji, która w końcu przeżre podłogę samochodu. Nie wspominając o niemiłej woni z wnętrza auta, która przez wielu może być tolerowana. Ale w naszym przypadku nijak nie pasowała do wypucowanego wnętrza auta uroczej bruneteczki, w którym wszystko było czyściutkie i pachnące.

Woda w Opel Corsa C I Motorewia.pl Autor - By M 93 - own photo, Attribution, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=14758820

Woda w Opel Corsa C I Motorewia.pl Autor – By M 93 – own photo, Attribution, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=14758820

 

Opel Corsa C – gdzie dostaje się woda do wnętrza?

Istnieje kilka typowych miejsc przecieków, którymi woda dostaje się do wnętrza kabiny Opla Corsy C.

  • Numer jeden na liście – najczęstsza przyczyna – pokrywa komputera. W tym przypadku powodem jest zużyta uszczelka przy przegrodzie czołowej. Naprawa wydaje się błaha, co to tam uszczelka. Niestety, rzeczywistość jest diametralnie inna. Z racji niewielkiej komory silnika, większość elementów jest mocno „poupychana”. Aby móc wymienić uszczelkę, trzeba rozmontować wiele elementów.
  • Uszczelka rantowa przedniej szyby – tu także powodem jest zużycie. W tym przypadku kłania się przede wszystkim konieczność dbania o stan uszczelek – przynajmniej dwa razy w roku trzeba je umyć i nasmarować porządnie preparatem silikonowym. Zapewnia on większą trwałość, konserwuje, zmiękcza i jeszcze zapewnia ładną, czarną barwę.
  • Skorodowany spaw pod zbiorniczkiem płynu spryskiwaczy
  • Niedrożne odpływy wody
  • Zaślepka pod przewodem sprzęgła
  • W najgorszym przypadku – po prostu dziury, wyżarte przez korozję, w podłodze auta

 

Naprawy…

Urocza brunetka, mając dość jazdy ruchomym basenem, postanowiła uratować sytuację.

Pierwsza wizyta u łódzkiego mechanika kosztowała 150 złotych. Mechanik oczywiście doskonale znał problem, wiedział, co i jak, chwilunia, pani, się zrobi i będzie git. Po naprawie woda lała się tak samo, jak i przed naprawą. Za to samochód stał się wyraźnie cięższy od mnóstwa silikonu, który pan mechanik napakował tu i ówdzie.

Druga wizyta u innego mechanika kosztowała 200 złotych. Pan oczywiście znał problem na wskroś. Doskonale. Nazwał tylko poprzedniego mechanika głąbem, a sam zamontował jakąś uszczelkę (nieoryginalną). Po pięciu dniach spadł deszcz, do auta woda lała się tak samo, jak przedtem…

Zniecierpliwiona kompletnym brakiem umiejętności (bo jak to inaczej nazwać) nasza zdesperowana bohaterka odwiedziła ASO Opla. Panowie widząc kobietę i starsze auto, zrobili mądre miny i zaprezentowali mądry wykład o konieczności przeprowadzenia dokładnej diagnozy auta, która pozwoli im odpowiednio pokonać problem w drugim etapie walki. Cena za diagnozę musiała być na tyle duża, że nasza urocza brunetka dała sobie spokój.

Trzecia wizyta odbyła się w warsztacie w Zgierzu. Mechanik oczywiście doskonale znał problem, a sam, jak się chwalił, pracował w ASO Opla przez wiele lat. W tym przypadku mechanik rzetelnie podszedł do sprawy, bo auto kazał zostawić na całą noc, żeby po naprawie lać na nie wodę i sprawdzać, czy nie leci do wnętrza, wielki plus. Z braku czasu i konieczności dojazdu do pracy nie było to możliwe. Mechanik wyciągnął uszczelkę, jak się okazało, od pralki, zamontowaną przez poprzednika i nazwał go głąbem. Sam nie pochwalił się tym, co zrobił. Wziął za to 150 zł. Przy odbiorze auta, jakby na zawołanie, pojawiła się bardzo silna ulewa. Wręcz oberwanie chmury. Zaskoczenie – woda do auta nie leci. Droga do Łodzi, w korkach, po zalanych ulicach, dobre 30 minut. Woda do auta nie leci. Problem rozwiązany!

A właśnie, że nie…

c3

Sielanka trwała dwa tygodnie. Kolejny deszcz i dywaniki mokre, jakby kto wylał na nie ze dwa litry wody. Masakra.

Czwarta wizyta. Tym razem ze wsparciem Motorewii. Niewielki warsztat w Białobrzegach. Wcześniej przygotowaliśmy listę (wymienioną wcześniej) potencjalnych miejsc, którymi woda może dostawać się do wnętrza auta. Zaskoczenie od samego wejścia. Mechanik mówi, że nie wiem, gdzie woda może dostawać się do auta, nie zna problemu. Bierze naszą listę i… RZETELNIE, krok po kroku sprawdza, czy może to, czy może nie to. Uszczelki są w porządku, coś wymaga małego poprawienia, korozji pod zbiorniczkiem nie ma…

Mechanikowi coś nie gra z tym autem. Wyraźnie, coś nie gra. I nagle problem się rozwiązuje.

Niechlubna przeszłość Corsy C

Tu nieładny spaw, to coś nadruszone, wymienione poduszki silnika, śruby stare, śruby nowe… Reflektory wymienione. Pomiar punktów bazowych…

Auto jest powypadkowe! I to porządnie, bo przegroda czołowa była dość mocno uszkodzona, zatem musiał przyłożyć w nią silnik.

I to właśnie ona była powodem przedostawania się dużych ilości wody do wnętrza auta….

Mechanik pouszczelniał, co mógł. Cena – 100 złotych.
Minęły trzy miesiące – woda nie przedostaje się do środka auta.

Pozostał tylko ogromny niesmak. Z jednej strony, z powodu braku profesjonalizmu ze strony trzech mechaników – każdy z nich mógł przecież sprawdzić, że pojazd jest powypadkowy, co pozwoliłoby dojść do wniosku, co wywołuje problem …
Z drugiej, z powodu tego, że auto okazało się powypadkowe.

I co zrobić teraz, w przypadku chęci sprzedaży samochodu? Jeśli właścicielka będzie uczciwa i napisze, że auto jest powypadkowe, nikt go nie kupi. Jeśli napisze, że nie ona spowodowała wypadek – nikt jej nie uwierzy. Jeśli wystawi auto, nie informując o jego przeszłości – może być uznana za oszusta, choć nim nie jest.

Pozostało zatem eksploatować auto, dopóki będzie to opłacalne…

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

ZACHĘCAMY DO ODWIEDZENIA INNYCH DZIAŁÓW MOTOREWII

REWIA czyli testy naszych motoryzacyjnych gwiazd

MOTOTECHNIKA

MOTOARTYKUŁY o interesujących samochodach

MOTOMILITARIA – samochody w służbie wojska

HUMOR I CIEKAWOSTKI

SAMOCHODY ŚWIATA

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA MOTOREWII W KANAŁACH SOCIAL MEDIA, GDZIE PUBLIKUJEMY DODATKOWO CIEKAWE ZDJĘCIA I FILMY

MOTOREWIA NA FACEBOOK

MOTOREWIA NA TWITTER

PORTAL MOTORYZACYJNY MOTOREWIA SERDECZNIE ZAPRASZA!

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

Z wiadomych względów nie zamieszczamy zdjęć samochodu, będącego bohaterem artykułu.

Podziel się

About The Author

Niezależny redaktor, a może nawet i dziennikarz motoryzacyjny, niewpisujący się do ogólnego kanonu tego wesołego zawodu. Nie wszystko, co piszę, wszystkim się podoba, a ponieważ jestem niezależny, mogę pisać, co mi się podoba. Kocham motoryzację i dlatego o niej piszę. Brzydzę się „dziennikarstwem motoryzacyjnym”, które polega głównie na skracaniu gotowych newsów, przychodzących z działów PR importerów samochodów. Gdzie jeszcze można mnie przeczytać? Na Motointegrator (mi.eu - poradniki), w portalu Autofakty.pl, na Allegro.pl (nic nie sprzedaję – dział: motoryzacja – poradniki), a także w wielu artykułach poradnikowych, reklamowych i content marketingowych, pisanych dla kilku cenionych marek. Jest mi niezwykle miło, że odwiedzacie Państwo moją stronę. Kontakt: redakcja@motorewia.pl