Samochody z silnikami spalinowymi, mordujące ludzi toksycznymi spalinami, nagle znikną z ulic. W ciągu paru lat. Rewolucja odbędzie się jak w przypadku telewizorów – nagle zniknęły wielkie pudła z małymi ekranami, a pojawiły się cieniutkie z wielkimi. Wszyscy będą jeździć tanio – 5 zł za 100 km! Auta będą pozbawione całego szeregu części, ceny serwisu będą niskie, nie będzie trzeba jeździć do brudnych mechaników i oddawać im pięknych aut w brudne łapy. Wszystko naprawi się przez Internet. Będzie tanio, czysto, będą ulgi. To przypomina idyllę z czasopism Świadków Jechowy, w których lwy i inne zwierzęta leżały sobie obok ludzi, w zielonych gajach i wszyscy świetnie się bawili. Ale tak pięknie nie jest i nie będzie.

Czy pamiętacie Państwo może, jak wychwalano współczesne silniki Diesla? Miały zaskakiwać niskim spalaniem, doskonałą dynamiką, wysoką bezawaryjnością. Czy udało się kiedyś komuś osiągnąć w rzeczywistej eksploatacji taki wynik spalania, jaki był podany w danych fabrycznych? Ile kosztowały naprawy osprzętu, a w wielu przypadkach, także samego silnika?
Czy pamiętacie Państwo może, jak wychwalano nowoczesne silniki downsizingowe benzynowe? Oto idzie rewolucja, małe jest lepsze, po co marnować zapas mocy. Oszczędność, dynamika, nowoczesna technologia! Trzeba iść z duchem czasu! Ile osób znów (zwłaszcza przy dynamicznej jeździe) przekonało się, że fabryczne wyniki spalania to kompletna fikcja? Ile osób przekonało się, że w nowym aucie, po przebiegu 30 – 60 tys. km trzeba wymieniać łańcuch rozrządu? Ile było innych drogich awarii?

Teraz trwa bezpardonowa propaganda, zachęcająca do masowego wprowadzenia na ulice aut elektrycznych. Problemem jest jedynie to, że pojazdy te są niemal dwukrotnie droższe od swoich spalinowych odpowiedników. I nie takie doskonałe, jak by mogło się zdawać.

Niestety, elektromobilność ma też szereg minusów. I trzeba o nich mówić, aby być w stu procentach rzetelnym.

Ładowanie samochodu elektrycznego I Motorewia.pl I Źródlo Photo on Foter.com

Ładowanie samochodu elektrycznego I Motorewia.pl I Źródlo Photo on Foter.com

O ile zdrożeje prąd i dlaczego o 300 procent?

Największym plusem aut elektrycznych jest to, że można nimi podróżować tanio. Średnio, jak się obecnie przyjmuje – za 5 zł za 100 km. Cena jest świetna. Ale czy prąd faktycznie dalej utrzyma swoją cenę?
Obecnie każdy rodzaj paliwa – benzyna i olej napędowy – jest obłożony horrendalnymi podatkami. Jedna trzecia ceny każdego litra paliwa (33 proc) to akcyza, 22 proc to podatek VAT, a do tego dochodzi jeszcze opłata paliwowa, naliczana do każdego tysiąca litrów paliwa.
Po polskich ulicach jeździ około 20 mln aut. Z tytułu podatku akcyzowego w 2017 roku budżet państwa zarobił 67 mld złotych. Akcyza obejmuje też biopaliwa, wyroby energetyczne (20 zł za MWh), alkohol, papierosy i samochody osobowe. Co się stanie, jeśli rząd nagle, na skutek masowego wejścia do sprzedaży aut elektrycznych, straci ogromną część dochodów z tytułu akcyzy na benzynę i olej napędowy? Nietrudno to przewidzieć. Podniesie akcyzę na prąd, tym bardziej, że będzie na niego zwiększone zapotrzebowanie. I w ten oto sposób już nie będzie się jeździć za 5 zł za 100 km, a do tego będzie się płacić horrendalne rachunki za prąd, zużywany przez gospodarstwo domowe.
Jeśli nie pójdzie w górę akcyza na prąd, to znajdzie się coś innego, w końcu jeśli się zechce, to można opodatkować nawet powietrze i wodę z deszczu. Jakoś trzeba bowiem wykarmić rozpasaną biurokrację (widział ktoś może jakieś redukcje w ostatnich latach?) i pokryć koszty wszystkich programów socjalnych, nie wspominając o szeregu typowych potrzeb państwa, jak na przykład wydatków na armię, to trzeba mieć pieniądze.

Rząd nie ma swoich pieniędzy – ma tylko te, które zabierze podatnikom w formie podatków.

Mniejsze wpływy z tytułu podatków lokalnych

Podatki pójdą w górę tym bardziej, że zniknie większość stacji benzynowych, a te, które pozostaną, będą małe i nie będą potrzebowały tak dużego personelu. Urządzenie do ładowania każdy obsłuży sam. Nie będzie większości stacji – zmniejszą się wpływy z podatków lokalnych dla samorządów. I co wtedy? Czy władze samorządowe zlikwidują połowę niepotrzebnych stanowisk w urzędach i ograniczą wydatki na niepotrzebne rzeczy? A gdzie tam. Podniosą podatki gruntowe.

Skończą się ulgi przy parkowaniu

Obecnie posiadacze nielicznych aut elektrycznych są uprzywilejowani, bo mogą na przykład bez problemów wjeżdżać do wszystkich centrów miast i w większości przypadków są zwolnieni z opłat za parkowanie. Liczba miejsc parkingowych w centrach dużych miast jednak zbytnio się nie zwiększa, bo po prostu nie ma na to miejsca. Na działce za 20 mln złotych buduje się drapacz chmur z setką biur i setką mieszkań, a nie parking. Zatem… Jeśli liczba aut elektrycznych zwiększy się tylko kilkakrotnie, przywileje się skończą. I znów będzie trzeba płacić za miejsca parkingowe, chyba, że ktoś liczy na to, że władze miast łatwo zrezygnują z dodatkowego źródła dochodu. Cóż, można też wierzyć w świętego Mikołaja.

Zwolnienia i niższe wpływy z branży moto oraz usług motoryzacyjnych

Zdrowo po tyłku dostanie branża motoryzacyjna. Polska jest liderem w produkcji części motoryzacyjnych. Sporo z nich nie będzie potrzebnych. Padną producenci układów wydechowych, olejów silnikowych, silników benzynowych i Diesla, osprzętu do silników (wtryskiwaczy, turbosprężarek, pasków rozrządu, świec zapłonowych i żarowych)…

Padnie Pan Jacek, któremu sprzedaż w sklepie motoryzacyjnym spadnie, Pan Jurek, który całe życie wspawywał katalizatory uniwersalne i Pan Genek, który potrafił w każdą B – piątkę wlać nowe życie po małym remonciku slnika. Spadną dochody, zwiększy się bezrobocie. I znów się podniesie podatki. I zwiększy zadłużenie państwa.
I gdzie pracę znajdą miliony inżynierów z Afryki i Bliskiego Wschodu, gdy w motoryzacji kicha, w administracji wszystko pozajmowane, kebabów do cholery, a w marketach mają zamiar montować kasy bezobsługowe by usunąć kasjerki?

Photo by x1klima on Foter.com / CC BY-ND

Photo by x1klima on Foter.com / CC BY-ND

Auta będą ekologiczne, a elektrownie… już nie

Kolejna rzecz to konieczność rozbudowy elektrowni, a może nawet budowa nowych, aby zaspokoić zapotrzebowanie na prąd. A ono jeszcze wzrośnie, skoro przybędzie nam milion, a potem dziesięć, a potem trzydzieści milionów aut elektrycznych. Kto pokryje koszty rozbudowy elektrowni? Oczywiście, my, czyli odbiorcy prądu.

Notabene, w kraju, w którym brakuje prądu, pracujące elektrownie się zamyka. Przykładem może być elektrownia w Turku, zasilana węglem brunatnym z pobliskich odkrywek. Zakończyła działalność w ubiegłym roku. Rozumie ktoś coś w tej genialnej strategii?

Teraz idziemy dalej. Rozbudowujemy kilkanaście elektrowni węglowych, zasilanych węglem kamiennym i brunatnym, żeby sprostać zapotrzebowaniu na prąd. Na ulicach mamy oczywiście czyste powietrze, bo wszelacy blachosmrodziarze (przepiekne określenie, pożyczone od fanpage „Warszawa przyjazna ludzią”) będą jeździć elektrykami. Ale za to elektrownie będą emitować więcej zanieczyszczeń. Czy państwo ekolodzy rozumieją, że prądu nie kupuje się w sklepie z wegańskim mleczkiem sojowym? I będą protesty pod elektrowniami… Że trują, mordują i w ogóle… dymią i mają czelność istnieć.
Zaczniemy zatem budować elektrownie atomowe. Znaczy, już zaczęliśmy, bo mieliśmy nawet prezesa jednej z nich, wybranego oczywiście za pamiętnych rządów PO-PSL, najsłynniejszego kabaretu politycznego w historii naszej ukochanej Ojczyzny. Szkoda tylko, że koszty „rzadów” tego kabaretu będziemy pokrywać jeszcze przez lata… Nawet budowę elektrowni zaczęliśmy w Żarnowcu za czasów zdychającego PRL. Podstawa już jest nad jeziorem Żarnowieckim. Stoi do dzisiaj. Co będzie dalej? Potrzebne będą miliardy na ich budowę. Ekolodzy będą protestować przeciwko budowie, bo to Czarnobyl, promieniowanie, materiały radioaktywne i psy z dwoma ogonami albo głowami.

To może wodne? Nie ma już za bardzo gdzie, a potrzeba by ich było mnóstwo. Ale znów będą protestować, bo to ekosystem, a tu las, a tu ryby panie i w ogóle ingerencja w przyrodę…

Słoneczne? Trzeba by całą Polskę obstawić panelami. Budujmy wiatraki! Są drogie, słabe a poza tym ustawia antywiatrakowa zaczęła regulować konieczność ich umieszczania z dala od mieszkań i domów, co znacznie zmniejszyło atrakcyjność takiej inwestycji. I wiatry coś u nas za słabe, bez podtekstów proszę…

Co nam pozostaje? Przesiąść się na rowery. Albo wrócić do czasów powozów, dorożek i koni. A nie. Towarzystwo Opieki Nad Zwierzętami nie pozwoli. To akurat jest mądre. Po to wynaleźliśmy samochody i konie mechaniczne, żeby prawdziwy koń mógł sobie hasać bez problemu po łące, przebierać kopytkami i wyżerać trawę. Swoje już w naszej historii odrobił i teraz należy mu się miłość i zasłużona emerytura za wszystkie zasługi.

Zmniejszy się też produkcja rafinerii, portów przeładunkowych i wszystkiego, co związane jest z transportem, przetwarzaniem, przechowywaniem i przewozem ropy. Oczywiście, zapotrzebowanie na ropę naftową dalej będzie. Nie przestawi się bowiem na napęd elektryczny okrętów, samolotów cywilnych, wojskowych i sportowych, pojazdów wojskowych. Także specjalistycznych, ratowniczych, pożarniczych…
Za to pojawiają się już pierwsze… statki elektryczne, na przykład – kontenerowce.

Ekologiczne baterie

Małe bateryjki, popularne paluszki, czy baterie od telefonów komórkowych, zaliczane są do odpadów niebezpiecznych. Każda z nich zawiera szkodliwe metale ciężkie, substancje żrące i toksyczne… Auto elektryczne posiada mnóstwo dużych baterii, które zajmują na przykład całą podłogę w tylnej części auta. Każdą z tych baterii będzie trzeba zebrać, odpowiednio przechowywać, poddać specjalistycznemu recyclingowi. To oczywiście kosztuje. Niech nikt zatem nie zdziwi się w przyszłości, gdy będzie musiał zapłacić 20.000 zł za nowe baterie do auta i parę setek dodatkowo, za możliwość oddania starych do recyclingu.

Ale przynajmniej nie będziemy eksploatować Matki Ziemi, jak w przypadku ropy, degradować środowiska naturalnego, jak to ma miejsce w przypadku wydobycia ropy naftowej.

Naprawdę? To baterie do aut elektrycznych powstają z powietrza? Nie, z szeregu popularnych i rzadkich metali, z litu, który trzeba pozyskiwać w specjalny sposób… Przy ich produkcji trzeba stosować ciężki przemysł… Silniki elektryczne też nie powstają z wierzby energetycznej. Tak samo jak karoseria auta, czy szyby, bo tu nic się nie zmieni.

Mój stary Man, w pogodę gna i w deszcz… A jego Diesel dalej dymi też…

A co z TIR –ami? Czy one też masowo będą wyposażane w nowoczesne napędy elektryczne? Będą za sobą, niczym pociągi drogowe w Australii, ciągnąć trzecią przyczepę z akumulatorami, zasilającymi ich potężny silnik? Kto wie, może przez wiele lat po wprowadzeniu do masowej sprzedaży milionów aut elektrycznych, po drogach dalej będą pędzić setki tysięcy Tirów, napędzanych ogromnymi silnikami Diesla?

Każda rewolucja ma oczywiście swoją cenę. W tym artykule opisujemy tylko paskudne rzeczy, związane z wprowadzeniem elektromobilności. Są też plusy. Mniejsze zapotrzebowanie na ropę naftową pozwoli na przykład zmniejszyć naciski polityczne z innych państw, które często stosują sprzedaż ropy, jej ceny i tzw. zakręcanie kurka jako skuteczne narzędzie nacisku politycznego. Często bardziej skuteczne, niż atak militarny.
Może też dojść do kompletnej zmiany światowej geopolityki. W Zatoce Perskiej mamy szereg ogromnie bogatych państw, które zbudowały swój dobrobyt na sprzedaży ropy naftowej. Jednakże to w większości państwa z kartonu. Nie mają do zaoferowania nic, poza ropą. Kiedy skończy lub bardzo zmniejszy się jej sprzedaż, piękne dzielnice luksusowych willi i wieżowców zamienią się w slumsy. Miliony mieszkańców ruszą w drogę do UE, gdzie każdy z nich otrzyma zasiłek i darmowe mieszkanie. Może nawet Ferrari, żeby nie czuł się wyobcowany i oderwany od poprzedniego życia…

Czy tak będzie? Zobaczymy….

CZĘŚĆ PIERWSZA – Minusy aut elektrycznych

Jakie są minusy samochodów elektrycznych? Zapraszamy do przeczytania artykułu i do udostępniania, jeśli się Państwu spodobał.

Jeśli artykuł się Państwu podobał, prosimy o udostępnianie

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

ZACHĘCAMY DO ODWIEDZENIA INNYCH DZIAŁÓW MOTOREWII

REWIA czyli testy naszych motoryzacyjnych gwiazd

MOTOTECHNIKA

MOTOARTYKUŁY o interesujących samochodach

MOTOMILITARIA – samochody w służbie wojska

HUMOR I CIEKAWOSTKI

SAMOCHODY ŚWIATA

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA MOTOREWII W KANAŁACH SOCIAL MEDIA, GDZIE PUBLIKUJEMY DODATKOWO CIEKAWE ZDJĘCIA I FILMY

MOTOREWIA NA FACEBOOK

MOTOREWIA NA TWITTER

PORTAL MOTORYZACYJNY MOTOREWIA SERDECZNIE ZAPRASZA!

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ