Oddając swój samochód mechanikowi, ufamy, że posiada on odpowiednie kompetencje oraz właściwe uzbrojenie do naprawy naszego samochodu. Czasami jednak nasze zaufanie może zostać brutalnie zawiedzione. I na samym zawodzie się nie skończy. Trzeba będzie ponieść koszty pomyłki „fachowca”. Czasami bardzo wysokie.

Nie możemy mieć pretensji do siebie, jeśli oddajemy samochód do tak zwanej kuźni, licząc na niższe koszty. Czym jest „tak zwana kuźnia”? To warsztat, w którym mechanicy wynurzają się z betonowych okopów (kanałów), unurzani smarem od stóp do głów, a całe pole walki usłane jest narzędziami. Oczywiście, próżno tu szukać najprostszego zestawu do diagnostyki, nawet usmarowana książka z regulacjami to ewenement. W czym się specjalizuje taki warsztat? A we wszystkim! Wszystko i wszystkie marki.

Ale niekiedy oddaje się auto do firmy, która wygląda na profesjonalną, a potem okazuje się, że taką nie była.

Jeden z naszych Czytelników podzielił się z nami dość nieładną historią. Happyendu nie ma, przynajmniej na razie, jest za to czarny charakter, są łzy i problemy natury technicznej.

Nasz Czytelnik, będący w posiadaniu nowoczesnego, dziesięcioletniego niemieckiego krążownika szos z modnym silnikiem benzynowym, określanym czteroliterowym skrótem. Ponieważ czas nieubłaganie biegnie do przodu, a guma się starzeje, nadeszła chwila wymiany paska rozrządu.

Nasz Czytelnik wybrał sobie warsztat niezależny, który specjalizował się w naprawach tychże pięknych i jakże pożądanych przez społeczeństwo samochodów. Tu zlecił wymianę paseczka i tyle.

Pan mechanik nic się nie zająknął, że przydałoby się wymienić pompę cieczy chłodzącej. Jak Pan chcesz tylko pasek, to się zrobi pasek. Jak Pan zechcesz pompę, to się wymieni i pompę.
Wymiana poszła gładko, właściciel odebrał samochód i był zadowolony. Ale tylko przez kilka godzin.

Silnik był jakiś taki, rozdygotany. Nie miał dawnej mocy. Cierpiał na ciągłe dreszcze, przechodzące na kabinę. Do tego pojawił się jakiś szum w czasie jazdy, narastający z prędkością.

Nasz Czytelnik wrócił do warsztatu, powiedział, co się dzieje, ale Pan Mechanik tylko się uśmiechnął i machnął ręką
- Panie, nic tu złego się nie dzieje, ludzie z tym jeżdżą.
Najgorsze to płacić za awarie, których nie ma – pomyślał nasz Czytelnik. I jeździł. Niestety, silnik pracował coraz gorzej.

W końcu nasz Czytelnik postanowił odwiedzić innego mechanika. Też wyspecjalizowanego w naprawach marki, która produkuje tak wspaniałe, kultowe i mocno pożądane auta.
Pan Mechanik nr2 pokiwał głową , postukał w kabinę i wydał wyrok
- Łańcuch napędzający pompę oleju jest zepsuty. Trzeba wymienić.
Cena niemal wdeptała naszego Czytelnika w ziemię. Bo, żeby wymienić łańcuszek, trzeba było wymontować cały silnik. Nasz Czytelnik nauczył się też tego, że jego kultowa jednostka napędowa, której gwiazda nieco przyblakła, gdy okazało się, że gromadzi nagar, ma zarówno pasek jak i łańcuszek (tylko do pompy oleju). Ot, taka skomplikowana konstrukcja nowoczesnej, kultowej jednostki.

Pasek rozrządu jest podatny na różne uszkodzenia  I Motorewia.pl I autor: By Terabass (Own work) [CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0) or GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html)], via Wikimedia Commons

Pasek rozrządu jest podatny na różne uszkodzenia
I Motorewia.pl I autor: By Terabass (Own work) [CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0) or GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html)], via Wikimedia Commons

Nasz Czytelnik odwiedził jeszcze innego mechanika. Ten wymyślił jeszcze inną historię i jeszcze wyższy koszt naprawy.

A ponieważ zgłosił się też do naszej Motorewii, dokonaliśmy zdalnej analizy problemy i wydaliśmy wyrok – koło zmiennych faz rozrządu. Brutalnie mówiąc, szlag je trafił, po złej wymianie paska rozrządu. Wymienić należało też pasek, pompę cieczy chłodzącej a może i elementy towarzyszące napędu rozrządu (koła pasowe itd.).
A dlaczego tak się stało? Naszym zdaniem Pan Mechanik nr1 wymieniał pasek rozrządu bez zastosowania blokady. Są sztukmistrze, którym takie wynalazki nie są potrzebne. Wystarczy kreda, jak cechy na bloku silnika dawno szlag trafił.

Nasz Czytelnik kompletnie nam nie uwierzył. Pewnie sobie pomyślał, co mi tu za farmazony pieprzą, dziennikarzyny jedne, co to samochodu nie widzieli na oczy. Mądrale, z podrasowanego Cinquecento! W dupę sobie to koło wsadźcie, to wam się fazy rozrządu od razu ustawią!

Ale… Odwiedził Mechanika nr 4.A ten naszego Czytelnika zaskoczył.
- Proszę Pana, zepsuło się koło zmiennych faz rozrządu – wariator. Mechanik źle wymienił Panu pasek. Przeskoczył o jeden ząbek. A dlaczego? Bo nie zastosował blokady.

Co było robić? Trzeba było płacić, bo kultowe dzieło europejskiej motoryzacji zaczynało już robić bokami. Nowe koło za dwa koła (regeneracja to zło!!!), nowy pasek, nowy napinacz i koła pasowe. Do tego jeszcze pompa cieczy chłodzącej.
Mechanik nr 4 zastosował blokadę, paseczek wymienił pięknie, wszystko idealnie dokręcił. I nagle dzieło euromotoryzacji odżyło. Odzyskało moc, przestało się trząść jak chory na febrę. Przestało szumieć. Cała przyjemność kosztowała 4 tysiące.

Także, drodzy Czytelnicy. Jeśli ktoś Wam będzie chciał wymieniać pasek rozrządu, zapytajcie, czy stosuje blokady. A jeśli zacznie się głupio uśmiechać, patrzeć z politowaniem albo tłumaczyć, że on daje sobie radę bez takich wynalazków, bądźcie grzeczni. Uśmiechajcie się szeroko. Powiedzcie, że przypomniało Wam się, że nie wyłączyliście żelazka w domu, nie zakręciliście wody w wannie, albo nie nakarmiliście swojego hipopotama. Odjedźcie i nigdy nie wracajcie.

A jeśli ktoś uważa, że powyższy tekst to nieprawda, Bóg skaże go nagarem w silniku i hemoroidami.

 

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

ZACHĘCAMY DO ODWIEDZENIA INNYCH DZIAŁÓW MOTOREWII

REWIA czyli testy naszych motoryzacyjnych gwiazd

MOTOTECHNIKA

MOTOARTYKUŁY o interesujących samochodach

MOTOMILITARIA – samochody w służbie wojska

HUMOR I CIEKAWOSTKI

SAMOCHODY ŚWIATA

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA MOTOREWII W KANAŁACH SOCIAL MEDIA, GDZIE PUBLIKUJEMY DODATKOWO CIEKAWE ZDJĘCIA I FILMY

MOTOREWIA NA FACEBOOK

MOTOREWIA NA TWITTER

PORTAL MOTORYZACYJNY MOTOREWIA SERDECZNIE ZAPRASZA!

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

Podziel się

About The Author

Niezależny redaktor, a może nawet i dziennikarz motoryzacyjny, niewpisujący się do ogólnego kanonu tego wesołego zawodu. Nie wszystko, co piszę, wszystkim się podoba, a ponieważ jestem niezależny, mogę pisać, co mi się podoba. Kocham motoryzację i dlatego o niej piszę. Brzydzę się „dziennikarstwem motoryzacyjnym”, które polega głównie na skracaniu gotowych newsów, przychodzących z działów PR importerów samochodów. Gdzie jeszcze można mnie przeczytać? Na Motointegrator (mi.eu - poradniki), w portalu Autofakty.pl, na Allegro.pl (nic nie sprzedaję – dział: motoryzacja – poradniki), a także w wielu artykułach poradnikowych, reklamowych i content marketingowych, pisanych dla kilku cenionych marek. Jest mi niezwykle miło, że odwiedzacie Państwo moją stronę. Kontakt: redakcja@motorewia.pl