Pan Jacek, (nie)szczęśliwy posiadacz eleganckiego liftbacka z silnikiem wysokoprężnym pod maską przeżywa kolejne problemy. Wszystko jednak dobrze się kończy.

Tragedii ciąg dalszy… rok 2016

Wymiana wtrysków wywarła na Panu Jacku straszliwe piętno. Nawet żona przestała farbować włosy, żeby zaoszczędzić na domowym budżecie. Towary Premium zostały zamienione przez ekonomiczne. Nawet w domu pojawiły się żarówki LED.

Pan Jacek zaczął jeździć wyraźnie mniej, przede wszystkim po mieście. Do tego jeździł głównie na skróty do pracy, najgorszą drogą, ale za to trzy kilometry krócej. Wymiana wtrysków nauczyła go, że trzeba tankować paliwo na najlepszych stacjach. Dlatego Pan Jacek lał go dużo mniej, bo było droższe. Coraz częściej na desce rozdzielczej zapalała się żółta kontrolka rezerwy.

Photo credit: palinode via Foter.com / CC BY-NC-SA

Photo credit: palinode via Foter.com / CC BY-NC-SA

Poza tym coraz częściej zapalały się jakieś inne, dziwne kontrolki, a to jakaś spiralka, a to inne dziwadła, ale Pan Jacek miał już tego wszystkiego dość. Pewnego dnia piękny produkt europejskiej motoryzacji w ogóle nie odpalił. Pojechał na lawecie do warsztatu, gdzie okazało się, że zepsuła się pompa paliwa, która uległa zatarciu.
- Co mi Pan tu pieprzy od rzeczy – wkurzył się Pan Jacek, słysząc, że pompa zatarła się od ciągłej jazdy na rezerwie – Olej napędowy to jest do silnika, a nie do smarowania, doucz się pan!

Trzy miesiące później padł filtr cząstek stałych, zapchany od ciągłej jazdy po mieście. Kiedy czyszczenie serwisowe nie pomogło, Pan Jacek przystał na propozycję wycięcia tego wynalazku w cholerę jasną i zastosowanie jakiegoś emulatora, który miał w konia robić komputer silnika. Od razu też pięknie zaspawano zawór EGR, żeby pozbyć się kolejnego dziwadła. W życiu pojawiła się odrobina nadziei…

Niestety, nie na długo. Najpierw przyszedł czas na wymianę świec żarowych, bo znów coraz ciężej palił. Okazało się, że wcale nie kosztują, jak w starym Mercedesie, po 40 złote od sztuki, tylko po dobre dwie stówy od sztuki, bo cieniutkie i ceramiczne.

Na koniec roku, przed samą zimą cudowne, wielowahaczowe zawieszenie zaczęło hałasować, skrzypieć i wydawać szereg innych odgłosów. I znów przyszło wyrzucić dobre pięć tysięcy. Pan Jacek nauczył się, że być może tuleja jest tania jak barszcz, ale nijak jej wyjąć nie można, tylko trzeba cały wahacz wymienić za 500. Pan Jacek nauczył się także, że nijak nie można wymienic jednego wahacza za 500, tylko trzeba wszystkie cztery, bo jak się wrzuci jeden nowy, to stare go wykończą, a on wykończy stare. Coś tak mechanik mówił. Plus za wymianę. A i coś z przodu skrzypiało, znów cztery tysiące.

Przed końcem roku Pan Jacek zaczął coraz częściej myśleć o sprzedaży auta.

Photo credit: mplonski via Foter.com / CC BY-NC

Photo credit: mplonski via Foter.com / CC BY-NC

Rok nadziei, rok rozczarowania

W pierwszym kwartale roku Pan Jacek nauczył się brzydkich słów – wartość rezydualna. Okazało się, że sześcioletnie auta może kosztować mniej niż połowę tego, co Pan Jacek dał za nie w salonie. To był dramat…

Tym gorszy, że potencjalny kupujący miał głęboko w siedzeniu to, że Pan Jacek wybrał najbogatszą wersję z ekranem dotykowym, nawigacją, dwustrefową Klimą i skórą na siedzeniach. Do tego jeszcze bezczelnie traktował to jak należny mu dodatek…

Najgorsze było to, że w mediach rozpoczął się seans nienawiści wobec technologii, która jeszcze sześć lat wcześniej była sprzedawana jako niezwykle nowoczesna i czysta. Najpierw w mediach pojawiły się wyniki badań, w których pewien niemiecki instytut informował o tym, że diesle straszliwie trują i są powodem wysokiej śmiertelności. Po kilku tygodniach dołączyły do niego kolejne. W mediach coraz częściej różne gadające głowy przekonywały, że eksploatacja diesli grozi dalszym występowaniem wielu groźnych chorób. Co gorsza, coraz więcej europejskich miast zaczęło wprowadzać zakazy wjazdu dla aut z silnikami wysokoprężnymi…

Pan Jacek postanowił auto sprzedać. Pal sześć wartość rezydualną, aby tylko odzyskać ze czterdzieści procent pierwotnej ceny. Trzydzieści pięć. No chociaż trzydzieści! Dwadzieścia dziewięć! Przecie z skóra, ekran, sprawny! Wszystko wymieniane na czas! Alufelgi! Przebieg mały! I nic???

Telefon milczał jak zaklęty, bo kupujący już wyczuli, co się będzie działo w najbliższej przyszłości.

Przed końcem roku rozpadła się skrzynia biegów. Dwumasowe koło zamachowe chroniło skrzynię przed drganiami silnika. Ale Pan Jacek przypomniał sobie, że przecież zamontował tańszy zestaw..

Pracownicy znów nie dostali premii, ba, nawet pensji na czas na święta, bo Pan Jacek musiał wyrzucić dziesięć tysięcy na remont skrzyni biegów i nowe koło, tym razem dwumasowe…

Photo credit: conner395 via Foter.com / CC BY

Photo credit: conner395 via Foter.com / CC BY

2018 – rok w którym zatrzymał się korbowód…

Mowa nienawiści w mediach, skierowana przeciwko dieslom, narastała jeszcze szybciej, niż tkanka tłuszczowa na ciałach urzędników. Dość szybko wprowadzono nowe przepisy.

Pewnego, pięknego, wiosennego dnia Policja zatrzymała Pana Jacka do kontroli. Policjant nie tylko sprawdził trzeźwość. Po chwili wyjął jakieś dziwne urządzenie i zaczął coś manipulować przy rurze wydechowej.
- Auto nie spełnia norm ekologicznych, zatrzymujemy dowód rejestracyjny…
Miesiąc czasu trwały poszukiwania stacji diagnostycznej, w której podpisano by dokument, że auto spełnia normy. Żaden diagnosta się nie zgodził, obawiając się kar związanych z wprowadzeniem nowych przepisów. Pan Jacek musiał zlecić montaż nowego filtra cząstek stałych DPF oraz dokonać naprawy zaworu recyrkulacji spalin EGR. Kolejne tysiące poleciały z kieszeni. Auro przeszło badania.

Miesiąc później, siedmiuset tysięczne miasto, do którego Pan Jacek jeździł po towar, wprowadziło zakaz wjazdu dla pojazdów z silnikami wysokoprężnymi. Tak samo, jak większość dużych miast na terenie Polski i niemal wszystkie na terenie Europy. Wypadało zostawić tylko pojazd na granicy i dalej podróżować tramwajem.

Chętnych do zakupu oczywiście nie było, choć cena pięknego, świetnie wyposażonego i bardzo młodego jeszcze auta, spadła do dziesięciu procent wartości rezydualnej. Co gorsza, auto znów dopominało się jakichś napraw, bo znów coś stukało w zawieszeniu, a silnik coś zaczął nierówno pracować na wolnych obrotach. I co gorsza, zbliżał się termin wymiany rozrządu na łańcuchu, a także alternatora i rozrusznika… Nie wspominając o oponach i innych pierdołach, takich jak rdza na dolnej części drzwi, czy nie działająca klimatyzacja, w której zatarła się sprężarka. Przecież, jak się oszczędzało, to trudno było jeździć co rok do serwisu i wywalać dwie stówy na czyszczenie i uzupełnianie czynnika oraz oleju…

Pewnego dnia Pan Jacek postawił piękny, europejski, świetnie wyposażony samochód na podwórku u dziadka, splunął na niego trzy razy i życzył mu, żeby jak najszybciej zgnił od rdzy.

Prolog – rok 2020

Listonosz nie miał zbyt miłej miny. Pan Jacek od razu zrozumiał, że coś jest nie tak. I faktycznie było. Ktoś życzliwy doniósł, że Pan Jacek zanieczyścił podwórko u dziadka złomem, z którego wycieka olej i zanieczyszcza glebę. Straż Miejska dała porządny mandat i poinformowała innych, którzy rzucili się na Pana Jacka jak sępy. Trzeba było jeszcze opłacić kilka bzdur, w tym karę za brak OC.

Auto w końcu udał się sprzedać. Osiemset złotych zapłaciła firma, która zajmowała się złomowaniem pojazdów. Kiedy piękne jeszcze, świetnie wyposażone auto wciągano na lawetę, Pan Jacek miał mieszane uczucia. Z jednej strony czuł smutek, ale z drugiej radość i ulgę.

Bo przecież każda historia musi się dobrze kończyć.

PS.
W 2021 roku Pan Jacek stał się zajadłym przeciwnikiem Unii Europejskiej oraz zwolennikiem partii anty unijnych. Zapragnął życia w państwie, które pozwoli mu jeździć, czym chce i trzymać w ogrodzie hipopotama. Zaplanował karierę europosła.

Powrót: Zły zakup boli całe życie – cz.1

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

ZACHĘCAMY DO ODWIEDZENIA INNYCH DZIAŁÓW MOTOREWII

REWIA czyli testy naszych motoryzacyjnych gwiazd

MOTOTECHNIKA

MOTOARTYKUŁY o interesujących samochodach

MOTOMILITARIA – samochody w służbie wojska

HUMOR I CIEKAWOSTKI

SAMOCHODY ŚWIATA

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA MOTOREWII W KANAŁACH SOCIAL MEDIA, GDZIE PUBLIKUJEMY DODATKOWO CIEKAWE ZDJĘCIA I FILMY

MOTOREWIA NA FACEBOOK

MOTOREWIA NA TWITTER

PORTAL MOTORYZACYJNY MOTOREWIA SERDECZNIE ZAPRASZA!

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

Podziel się

About The Author

Niezależny redaktor, a może nawet i dziennikarz motoryzacyjny, niewpisujący się do ogólnego kanonu tego wesołego zawodu. Nie wszystko, co piszę, wszystkim się podoba, a ponieważ jestem niezależny, mogę pisać, co mi się podoba. Kocham motoryzację i dlatego o niej piszę. Brzydzę się „dziennikarstwem motoryzacyjnym”, które polega głównie na skracaniu gotowych newsów, przychodzących z działów PR importerów samochodów. Gdzie jeszcze można mnie przeczytać? Na Motointegrator (mi.eu - poradniki), w portalu Autofakty.pl, na Allegro.pl (nic nie sprzedaję – dział: motoryzacja – poradniki), a także w wielu artykułach poradnikowych, reklamowych i content marketingowych, pisanych dla kilku cenionych marek. Jest mi niezwykle miło, że odwiedzacie Państwo moją stronę. Kontakt: redakcja@motorewia.pl