Każdy Polak ma w swojej rodzinie szwagra, który jest chodzącą encyklopedią motoryzacji. Zna wszystkie auta świata i wie, które są najlepsze. W czasie imienin potrafi podać sto argumentów, dlaczego 1.9 TDI i żaden inny. Samodzielna wymiana napędu rozrządu w garażu albo ustawienie zbieżności przy pomocy rurek nie robi na nim wrażenia. Nic nie podbudowuje go tak, jak prośby o pomoc ze strony mniej doświadczonych użytkowników.

Szwagier Bogumił od 35 lat poruszał się w motoryzacyjnym świecie. Poza tym, że technikę moto miał w jednym palcu i potrafił udzielać pożytecznych rad, to jeszcze do tego miał dar przekazywania wiedzy innym. W czasie rodzinnych imprez potrafił pokazać, czym różni się zwykłe koło sprężarki od koła ze zmienną geometrią łopatek, korzystając z talerza z galaretą, wygotowaną z zimnych nóżek.

Nic zatem dziwnego, że cała rodzina zwracała się do Bogumiła o porady, których chętnie udzielał, otrzymując w zamian różne prezenty, najczęściej płynne.

Silnik Mazda I Motorewia.pl I Autor: By Carolla (Own work) [GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html) or CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons

Silnik Mazda I Motorewia.pl I Autor: By Carolla (Own work) [GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html) or CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons

Szwagier Bogumił – ostatnia linia obrony przez natrętnymi mechanikami

Ludzie zajmowali się nieistotnymi głupotami, a to wystrzeleniem rakiety przez Kima (w nas i tak nie trafi), a to wzrostem cen masła (niech jedzą mniej, to będą zdrowsi), a to masowym desantem inżynierów, doktorów i adwokatów z Afryki i krajów Bliskiego Wschodu (zatrudnić dodatkowych pracowników w urzędach, bo już ustawiają się w kolejkach po REGON).
Tymczasem były przyziemne problemy.

Pani Agnieszka posiadała kilkuletnie auto, które woziło ją do pracy, na zakupy do marketu, na działkę, a czasami, jak się w końcu udało, na randkę, która zazwyczaj kończyła się fatalnie.

Przez rok od zakupu samochód chodził sprawnie i nie wymagał dużych inwestycji, w czym była duża zasługa szwagra Bogumiła. Mechanik, widząc kobietę, wielokrotnie chciał ją bezczelnie oszwabić. A to na wymianę paska naciągnąć i jakiejś tam pompy, a to płyn chciał wymieniać i tarcze, a to świece i katalizator, który był powodem jakiejś tam żółtej diodki, co to paliła się na desce. A to opony polecał, bo coś tam było zdarte.

Boguś wszystkie te działania zdusił w zarodku. Ostatecznie na wymianę paska się zgodził, choć na pompie cieczy już dało się zaoszczędzić parę stówek. Świece były jeszcze dobre, a to świecące na żółto coś tam, w niczym nie przeszkadzało, bo auto jeździło i nie marudziło. Opony wzięło się używane i też było dobrze. Co prawda znów ktoś mądrzył się o ustawianiu jakiejś tam zbieżności, ale Boguś go wyśmiał, jakąś tam przeciwnakrętkę na drążku dokręcił, ręce o spodnie otarł i tyle było z ustawiania. Co prawda samochód trochę znosiło na jedną ze stron, jak żaglowiec w czasie silnego wiatru, ale widać tak musiało być.

Jak wymienić pompę wody?  I Motorewia.pl  Żródło: http://www.wikihow.com/Tell-if-a-Car%27s-Water-Pump-Needs-Replacement

Jak wymienić pompę wody? I Motorewia.pl Żródło: http://www.wikihow.com/Tell-if-a-Car%27s-Water-Pump-Needs-Replacement

Skrzeczy, trzeszczy, skrzypi pod maską – BOGUŚ ratuj!

Niebawem pojawił się problem, który trudno było ukryć. Zaraz po uruchomieniu silnika, spod maski zaczęły wydobywać się piekielne dźwięki. Coś skrzypiało, jakby metal tarł o metal, coraz głośniej. Potem piszczało. Uspokajało się, kiedy auto ruszało, ale gdy pani Agnieszka zatrzymywała się przed pracą, problem pojawiał się znowu.

Boguś był niezawodny.
- Półosie! Smaru i będzie git.
Nie pomogło.
- Łożyska! Luzy! Wtrysnąć „wude” i będzie git.
Nie pomogło. A hałas narastał.
- Pasek od alternatora! Piszczy, bo „naciong” nie dociska.
Pasek wieloklinowy był napięty tak, jak powinien. A hałas narastał. Do tego stopnia, że wszyscy na parkingu patrzyli z niepokojem na auto pani Agnieszki, kiedy tak straszliwie coś w nim tarło. W końcu, po cichutku pani Agnieszka pojechała do mechanika. Ten rozpoznał problem od razu.
- Pompa cieczy chłodzącej się kończy – powiedział – Dlatego, że nie była wymieniona wraz z paskiem. Teraz trzeba wymienić pasek jeszcze raz, założyć nową pompę, a poza tym widzę, że coś jest nie tak z napinaczem.

Pasek stówę, napinacz trzy i pół stówy, pompa dwie stówy, trzysta za wymianę, prawie tysiąc. Pani Agnieszka złapała się za głowę i… pojechała do Bogusia.

By Andrew Fogg (http://www.flickr.com/photos/ndrwfgg/223185737) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

By Andrew Fogg (http://www.flickr.com/photos/ndrwfgg/223185737) [CC BY 2.0 (http://creativecommons.org/licenses/by/2.0)], via Wikimedia Commons

Ratuj szwagrze, bo pieniędze ze mnie wyssać chco

- Ha! Wiedziałem, że pompa! – oznajmił szwagier Bogumił – Tylko chciałem wyeliminować inne problemy. Ten zostawiłem na koniec. A to oszusty, tylko by pieniędze chcieli wyssać, najlepiej od razu całe auto wymienić. Ale się zrobi.
Boguś wyciągnął pojemnik z tajemniczym eliksirem.
- Się pryśnie „wude” i przestanie piszczeć. Jak każdy metal. Tu jest dziurka mała, patrz, tu wtryśniesz i po problemie. Pasek jest dobry, „naciong” też. Się sprawę załatwi za trzynaście złote.

Pani Agnieszka wróciła do domu jak na skrzydłach. Może i faktycznie skrzypiało słabiej, a może się jej tylko tak zdawało. Na drugi dzień rano Agnieszka, zgodnie z radą Bogusia, dokładnie spryskała całą część, a na dodatek jeszcze jej okolice, żeby nie hałasowało i w ogóle, żeby było dobrze. Sytuacja powtarzała się przez dwa tygodnie, raz skrzypiało mniej, raz więcej, aż pewnego dnia coś trzasnęło, chrupnęło, walnęło i… silnik stanął. Boguś przyjechał na miejsce, otworzył „maskie”, spojrzał, co się nawyrabiało, jakiś dziwny się zrobił. Potem wezwał kolegę przez telefon, który Panią Agnieszkę miał wziąć na hol i odtransportować do warsztatu. Boguś wytłumaczył się, że właśnie są jakieś problemy w firmie i natychmiast musi jechać i nie wie, kiedy wróci.

W warsztacie okazało się, że pękł pasek rozrządu, który przecież wyjątkowo „nie lubi” wszelakiego typu olejów ani innych płynów eksploatacyjnych. Pompa nadal wymagała wymiany. Pęknięcie paska spowodowało utratę synchronizacji przez silnik. Pogięły się tłoki, wszystko szlag trafił. Jednostka napędowa nadawała się tylko na złom. Z tysiąca złotych, zrobiło się prawie siedem, na zakup używanego silnika i jego montaż.

Co gorsza, Boguś gdzieś zniknął. Nawet na imieniny nie przyszedł. Taki zajęty teraz jest.
Typowy dla niego luz stracił, jakby mu kto „naciong” na plecy założył.

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

ZACHĘCAMY DO ODWIEDZENIA INNYCH DZIAŁÓW MOTOREWII

REWIA czyli testy naszych motoryzacyjnych gwiazd

MOTOTECHNIKA

MOTOARTYKUŁY o interesujących samochodach

MOTOMILITARIA – samochody w służbie wojska

HUMOR I CIEKAWOSTKI

SAMOCHODY ŚWIATA

ZAPRASZAMY DO POLUBIENIA MOTOREWII W KANAŁACH SOCIAL MEDIA, GDZIE PUBLIKUJEMY DODATKOWO CIEKAWE ZDJĘCIA I FILMY

MOTOREWIA NA FACEBOOK

MOTOREWIA NA TWITTER

PORTAL MOTORYZACYJNY MOTOREWIA SERDECZNIE ZAPRASZA!

POWRÓT NA STRONĘ GŁÓWNĄ

About The Author

Niezależny redaktor, a może nawet i dziennikarz motoryzacyjny, niewpisujący się do ogólnego kanonu tego wesołego zawodu. Nie wszystko, co piszę, wszystkim się podoba, a ponieważ jestem niezależny, mogę pisać, co mi się podoba. Kocham motoryzację i dlatego o niej piszę. Brzydzę się „dziennikarstwem motoryzacyjnym”, które polega głównie na skracaniu gotowych newsów, przychodzących z działów PR importerów samochodów. Gdzie jeszcze można mnie przeczytać? Na Motointegrator (mi.eu - poradniki), w portalu Autofakty.pl, na Allegro.pl (nic nie sprzedaję – dział: motoryzacja – poradniki), a także w wielu artykułach poradnikowych, reklamowych i content marketingowych, pisanych dla kilku cenionych marek. Jest mi niezwykle miło, że odwiedzacie Państwo moją stronę. Kontakt: redakcja@motorewia.pl